Jeżeli chcesz zostać nurkiem, to warto odbyć kurs OWD czyli Open Water Diver. Jest to podstawowe szkolenie, które wyposaży Ciebie w wiedzę teoretyczną oraz praktyczne umiejętności, dzięki którym będziesz mógł bezpiecznie nurkować w morzach i jeziorach zgodnie z nadanymi uprawnieniami. A jak wygląda taki kurs i egzamin? Jakich rzeczy i po co na nim się uczymy? Na te pytania odpowie Jakub Cieślak, który jest instruktorem nurkowania.

Obejrzyj odcinek

Przeczytaj podcast

Cześć, Jakub.

Cześć.

Powiedz mi, gdzie ostatnio nurkowałeś?

Godzinę temu?

Tak.

Haha, tutaj, zaskoczę cię, w deep spocie, ale przyznam się uczciwie, w weekend byłem na Honoratce.

O, i jak było?

Zaskakująco przyjemnie, aczkolwiek jak na ostatnie wizury, które tam potrafią być, nie było najlepiej z tych wszystkich wizur, jakie są, ale cały czas obserwuję bardzo dobrą tendencję na tym akwenie, tak że jest in plus, chociaż kiedyś miałem wrażenie, że to się nie może dobrze kończyć. Ale jak na razie fajnie jest.

Mnie Honoratka najbardziej się podoba w tygodniu rano, jak nie ma ludzi.

No, to, wiesz co, to chyba każdy, zwłaszcza szkoleniowy akwen, gdzie są ludzie, którzy, że tak powiem, szkolą się lub robią pierwsze kroki pod wodą, to masz gwarancję, że kiedy oni są, trzeba stamtąd zwiewać.

Ale, no, też jakiś urok, nie? Haha.

Oczywiście.

No właśnie. Jeden z tematów, który gdzieś tam słuchacze rzucili, w sumie, mam wrażenie, że to są osoby, które jeszcze nie nurkują, to opowiedzieć, jak wygląda taki kurs OWD. Jest pewnie dużo materiałów w internecie, jak to bywa, ale tak od strony, od strony praktycznej, czyli: Postanowiłem zostać nurkiem, zwiedzać ten podwodny świat, no, doczytałem gdzieś w internecie, że to się zaczyna od OWD, a nie od zakupu sprzętu w Decathlonie, haha.

Tak.

I pierwsza rzecz, to jest wybór federacji, tak? Jedna federacja, druga federacja, i teraz pytanie, czy te kursy w tych federacjach różnią się między sobą tak diametralnie, czy to raczej jest drugorzędne?

Jejku, piękne pytanie. Bardzo mi się podoba, bo ono ma dla mnie taką drugą stronę, że jak ja zaczynałem, a no, teraz, uwaga, pojedzie dziadem, dwadzieścia lat nurkuję, jak ja zaczynałem, w zasadzie w jeszcze wtedy raczkującym dość internecie, w zasadzie percepcję miałem tylko o dwóch federacjach, było PADI i CMAS.

Tak.

Tak naprawdę. Teraz tych federacji jest więcej chyba niż gwiazd na niebie, więc to jest zaskakujące, i takie wrażenie, że, że niby masz rzeczywiście wybór, ale rzeczywiście już w zasadzie mogę ci odpowiedzieć w bardzo dużym telegraficznym skrócie, te szkolenia są bardzo do siebie podobne, w zasadzie jest to drugorzędny wybór, czy wybierasz federację. Pierwszym rzeczywiście takim, no, to jest taka teraz dość często powtarzana historyjka w internetach, lepiej zacząć od szukania dobrego instruktora z polecenia, trochę jak z ekipą budowlaną, lepiej brać kogoś z polecenia niż tak czytać, zwłaszcza, że nie bardzo mamy punkty odniesienia, do których możemy się odnieść przy wyborze w internetach.

Zwłaszcza, jak jesteśmy początkujący, to pewnie nie zrozumiemy tego i tyle.

A, jedynym czynnikiem, na który najczęściej ludzie potrafią w ogóle na tym etapie, na zasadzie porównywania, jest co? Cena, nie?

Ważne, żeby nie była za niska.

No i do tego dążymy.

To, to, to już wiemy. Czyli generalnie wybieramy sobie instruktora z polecenia, no i zaczynamy właśnie kurs. I jak wygląda taki kurs? To jest teoria, praktyka, czy sama praktyka, czy teoria, czy to troszeczkę, jak, nie wiem, w kursie na prawo jazdy, że jedno z drugim połączone? Jak to wygląda, takie OWD?

Strasznie teraz jest to, też tak, to się też przez lata zmienia, bo teraz jest naprawdę, to jest szybka akcja tak naprawdę, w zasadzie fajne jest to, że możesz do razu przyjść po zapisaniu się na kurs, tam załatwieniu jakichś formalności z tym związanych w zasadzie możesz tego samego, w zasadzie już wchodzić do wody, o ile oczywiście dogadasz się na termin z daną szkołą, danym instruktorem nurkowania, bo tak naprawdę część, części teoretycznej będziesz się uczył najprawdopodobniej, przynajmniej w tych federacjach, w których ja uczę, a uczę w dwóch dużych federacjach, w zasadzie uczysz się online, w zaciszu domowego, że tak powiem, w zaciszu domowym tam sobie spokojnie to łykasz, a przychodzisz na zajęcia z instruktorem praktycznie tylko i wyłącznie na tę część przyjemnościową, czyli pod wodą, i w zasadzie w chwilę, moment, możesz znaleźć się pod wodą, i już bawić się.

A czy jeżeli czegoś, nie wiem, nie zrozumiem z tej onlinowej teorii, to nie wiem, mogę z instruktorem pogadać przed takimi zajęciami praktycznymi?

Ależ oczywiście, że tak, jak najbardziej. Po pierwsze tak, najpierw sobie robisz taką bardzo podstawową część, najczęściej jakieś tam pierwsze dosłownie dwa rozdziały, żeby coś zrozumieć. Jeżeli umówisz się z instruktorem, że od razu przychodzisz na zajęcia basenowe, to on w zasadzie zanim ty sięgniesz do tej teorii, już ci włoży jakąś wiedzę w tak zwanym briefingu przed nurkowaniem, tak?, i już w zasadzie możesz wchodzić do wody, i jak najbardziej, jeżeli cokolwiek, no, też nie mogę mówić za wszystkich instruktorów nurkowania na świecie, ale z mojego punktu widzenia dla mnie jest to dość naturalne, jeżeli ktoś ma problem z onlinem, czy z tą teorią, w jakiejkolwiek formie by ją przyjmował, ja jestem dla niego, żeby właśnie z nim usiąść, przerobić, też te, w dzisiejszych czasach, słuchaj, już nie trzeba się umawiać w salkach szkoleniowych, przyjechać od dziewiętnastej do instruktora, który prowadzi centrum nurkowe w garażu, i tam się schować.

Haha, dokładnie.

Haha. I tam się schować, widzę, że znamy te tematy. Tylko teraz tak naprawdę ludzie mogą się złapać też onlinem, tak?, czyli ktoś ma problem z teorią, pisze do mnie: Słuchaj, mam problem. Za chwilę się umawiamy na Zoomie i siedzimy, i sobie gadamy.

No, właśnie rozmawiałem z Michurem o tym samym, to Michur tak samo mówi, że pierwsze lekcje onlinowo przez internet, pogadać, porozmawiać. Ja mówię: Ale jak to, nie w garażu? Gdzie ten klimat, nie? Haha.

Haha, no, no, niektórzy pewnie już żałują, że nie ma tego klimaciku, no, dokładnie tak.

Dobra, czyli mamy teorię, teorię, poznajemy teorię, pewnie jakieś, nie wiem, znaki są tam do poznania, jakieś procedury bezpieczeństwa. I potem mamy praktykę. Rozumiem, że praktyki jest więcej w takim kursie?

Tak. No, przede wszystkim, znaczy, nacisk jest większy, jest położony na część praktyczną, chociaż oczywiście praktycznie chyba nie ma takiej federacji, no, może tam z jakimś wyjątkiem, że zawsze jest narzekanie, że tej praktyki mogłoby być zawsze więcej, nie? Ale to jest wszystko ważenie, myślę, że za tym stoją mądrzejsi ludzie, którzy kombinują to, że to jest tak dobrze wyważone, że nie za dużo też i nie za mało, żeby było akurat, ale też żeby był taki mały niedosyt, żeby, że zaraz potem coś się działo w temacie, żeby się rozwijać dalej, żeby była potrzeba tego rozwijania się dalej, szkolenia, no, ale też oczywiście zdobywania samodzielnie doświadczeń. Trochę jak z prawem jazdy. Idziemy do szkoły, a potem wyjeżdżamy na ulicę i się…

I się uczymy jeździć, haha.

I się uczymy jeździć. Trochę podobnie jest z nurkowaniem, oczywiście trochę przesadzam w tym, ale rzeczywiście praktyka już jest taka we własnym zakresie bardziej, tak? To są solidne podstawy w ramach tej teorii, praktyki, a takie doświadczenie zdobywamy już nurkując z klubem czy ze szkołą nurkową czy jak bądź.

No, ja pamiętam moje też początki, że na początku basen, potem wody otwarte i tak dalej, i te pierwsze samodzielne nurkowania, to też były takie bardziej, bym to nazwał, doszkalające, aniżeli takie samodzielne, że się czuję pewnie, tak? Pamiętam, że z kumplem weszliśmy pod wodę po raz pierwszy sami, i się rozejrzeliśmy po sobie: co teraz? Gdzie jest instruktor, który nas prowadził?

O, i to jest, to, to jest duży temat właśnie też ten moment, kiedy, to trzeba też ludziom czasem pokazywać w ramach szkolenia, czyli uczyć ich tej samodzielności, tak? Czyli oni muszą czuć, trzeba im pokazać drogę, że no, słuchajcie, no, nie można tak, że cały czas ktoś, będziecie pływać z jakimś krajobrazem, potem, że czyjąś butlę widzicie tak naprawdę cały czas przed sobą i wtedy jesteście szczęśliwi, tylko uczyć ich już w ramach kursu właśnie takiej samodzielności. No i to też jest kwestia wyboru instruktora.

Podczas kursu, pamiętam, wykonywane są różne ćwiczenia, powtarzamy je, i ja się, pamiętam, zastanawiałem: po co my to robimy, czy to mi się faktycznie przyda? Na przykład, nie wiem, zdjęcie maski, zadałem pytanie instruktorowi: po co ja mam ściągać maskę?, przecież nie po to ją zakładam, żeby ją ściągać. Po co są te ćwiczenia robione?

Słuchaj, w zasadzie, to, to jest, to jest moja długa opowieść zaraz na początku każdego kursu nurkowania, że tak naprawdę właśnie wszystkie te sytuacje ćwiczymy głównie po to, żeby one się nigdy w życiu nam nie wydarzyły, nie? Ale gdyby się miało wydarzyć, to żebyśmy mieli wiedzę i umiejętności, żeby sobie w tych sytuacjach poradzić. Ja myślę, że to też jest, ja to tłumaczę też ludziom tak, że to jest też taka forma, że, my jesteśmy ludźmi dorosłymi, przyzwyczajonymi do chodzenia po świecie na dwóch nóżkach i do tej rzeczywistości. Ciężko nam się przestawić na ten świat podwodny. Ja uważam, że te ćwiczenia są po to, żeby trochę nam zasłonić głowę i myślenie, żebyśmy nie myśleli o tych rzeczach i skupili się po prostu na przeżywaniu tej przygody podwodnej, i nagle się okazuje: ojej, już rozumiemy to środowisko. Więc to jest kolejna warstwa, którą ja podejrzewam, że ktoś gdzieś sprytnie ukrył w tym, że my robimy te dziwne ćwiczenia, które nie do końca są dla nas jasne, choć praktyczność każdego ćwiczenia jest wytłumaczalna i my to tłumaczymy praktycznie w trakcie zajęć, po co robimy to ćwiczenie, jaka jest wartość, jak gdyby, praktyczna każdego tego ćwiczenia, i myślę, że z każdego ćwiczenia jestem w stanie wyspowiadać się, może poza jednym ćwiczeniem, które, uczciwie od razu mówię ludziom, czyli zdjęcie i założenie sprzętu pod wodą, że w sytuacji mojej dwudziestoletniej kariery raz w życiu podjąłem decyzję, żeby zdejmować sprzęt pod wodą. Wcale nie, że musiałem, tylko chciałem zobaczyć po prostu, bo miałem delikatny wyciek z jakiegoś węża tak naprawdę, i to był jedyny moment, kiedy w życiu postanowiłem: zdejmę sprzęt pod wodą, zobaczę, co tam się dzieje. I to jest jedyne ćwiczenie, które rzeczywiście, no, raczej szansa, że to będziesz robił pod wodą jest naprawdę, naprawdę niewielka, tak?

A zdjęcie maski?

A zdjęcie maski, to nie jest tak, że ty uczysz się tego, żeby zdejmować maskę pod wodą.

No właśnie.

Ale na przykład już, po pierwsze, zdarzają się historie, że te maski zaczynają cię irytować ze względu na to, że się jakoś, tego dnia postanowiła maska się nie dogadywać z twoją twarzą, i zanurzasz się pod wodę i co pół minuty czujesz, że nalewa ci się woda pod nosem, i ona cię irytuje, no to wylewasz tą wodę, to wylewasz tą wodę, to wylewasz. Jeżeli ktoś się tym stresuje, to już ma problem, to już jest ewentualna przyczyna paniki pod wodą, tak? A więc po to też ćwiczymy do upadłego, dlatego to jest ćwiczenie, które irytuje kursantów, ponieważ ono ma nauczyć ludzi tego, żeby nigdy w życiu nie wpadli w panikę w sytuacji, gdyby ktoś przepłynął, niechcący pacnął nas w tą maskę, zaleje maskę, i my pod żadnym pozorem nie powinniśmy wpaść w żadnym momencie w panikę tym wywołaną, tak? No i możesz też zdecydować się, kurczę, z tą maską się nie dogaduję, to ją zdejmę na chwilę, założę na nowo i zobaczę, czy będzie lepiej, no i jeżeli ktoś jest już nurem, który postanawia mieć wszystko zdublowane, to na przykład ta-dam!, nagle wyjeżdżasz z maską, schowaną zapasową maską w kieszeni od suchego skafandra czy od jacketu, i zamieniasz sobie maski, bo zostałeś nauczony dobrej praktyki posiadania na przykład zapasowej maski. I już.

Czyli faktycznie przydatne ćwiczenie.

Jak najbardziej.

A pivot?

Ojej, to, słuchaj, na zasadzie, to jest kurs nurkowania, opierając się o to, żeby rozumieć jak gdyby zasady związane z neutralną pływalnością, bo jeżeli człowiek w ogóle nie będzie miał pojęcia, jak utrzymać neutralną pływalność, to będzie ci, nawet już nie chodzi o ten czynnik, że on będzie obijał się o to dno zabawnie, mniej bądź bardziej zabawnie, no ale po pierwsze, no, on będzie latał góra-dół, co jest też potencjalnie niebezpieczne dla niego, tak?, zmiany ciśnienia gwałtowne. No i brak kompletny ogarnięcia się, to jest brak kompletny komfortu, więc taki człowiek po dwóch nurkowaniach wychodzi z wody i mówi: Dziękuję bardzo, ja nie będę nurkował, bo latam jak głupi powierzchnia-dno i nic nie czuję. Więc to ćwiczymy znowu do znudzenia, żeby człowiek miał kontrolę nad tym, nad tą pływalnością.

Czyli te wszystkie ćwiczenia, które na początku wydają nam się być może bezsensowne i nieprzydatne, one gdzieś tam owocują i się jednak przydadzą w życiu, w nurkowaniu.

No, jeżeli ktoś rzeczywiście nie czuje sensu tych ćwiczeń, no to ja bym poważnie porozmawiał z jego instruktorem na temat, że chyba mu nie wytłumaczył, jaki jest właśnie sens tych ćwiczeń, tak? I ja myślę, że jeżeli ktoś czytając w internecie, chociaż Kamil, podziwiam cię, jeżeli rzeczywiście podchodziłeś do swojego kursu w ten sposób, że czytałeś, jakie ćwiczenia będziesz miał na kursie, bo ja na przykład absolutnie nie, i mam wrażenie, że większość ludzi tak robi, że nei czyta w ogóle opisów kursów nurkowania, tylko przychodzi i nagle jest zdziwiony, co robią pod wodą. Ale jeżeli takie bym miał pytania, to bym je zadał przed kursem instruktorowi i dobry instruktor by ci wytłumaczył punkt po punkcie, jeżeli byś sobie życzył, każde ćwiczenie, po co je robimy.

A powiedz mi, jakie są w sumie takie największe, nie wiem, trudności dla początkujących? No bo szkolisz skoro pewnie ludzi na OWD i co jest taką największą trudnością być może w ćwiczeniach czy w jakichś innych czynnościach, dla tych początkujących?

Ja myślę, że to jest w ogóle, znaczy tak. Na pewno maska jest zawsze taką dla nas, instruktorów, takim papierkiem lakmusowym pokazującym, kto jest potencjalnym takim właśnie źródłem jakiegoś stresu, w sensie, kto z grupy najprawdopodobniej będzie miał duże problemy, takie, bariera psychologiczna, tak?, że coś go będzie stresowało, będzie łatwo wpadał w stres i będzie się denerwował, to w zasadzie przy ćwiczeniu, pierwsze ćwiczenie z maską, które jest już na pierwszych zajęciach, czyli częściowe zalanie maski, już nam mówi, kto w grupie ewentualnie będzie się stresował i będzie miał jakieś problemy, i trzeba będzie te rzeczy częściej ćwiczyć. Rzeczywiście, to jest takie ćwiczenie, które trochę grupę szereguje ci na takich ludzi: okej, z tymi będzie spoko, szybko pójdzie, łatwo, tutaj trzeba będzie troszkę więcej czasu poświęcić, pomęczyć się. Ale pływalność też. Są ludzie, którzy, słuchaj, łapią pływalność w sekundę, po prostu raz im wytłumaczysz, zrobią ćwiczenie, wspomniany pivot, potem havering, i robią to kapitalnie, a są ludzie, którzy zrobią te ćwiczenia, umęczą się, w końcu zrobią, ale potem pływasz z nimi i widzisz, że oni cały czas tylko góra-dół, góra-dół, góra-dół, tak?, bo tego nie czują i też każdy ma trochę swoich jak gdyby takich miejsc, gdzie słabiej sobie radzi, czasem sobie lepiej radzi.

No, ja pamiętam, właśnie też dla mnie był problemem, była maska. W sumie, nie zalanie, nie zalanie całej, tylko zdjęcie maski, zdjęcie maski momentalnie…

Ale takie…

Oddychanie nosem.

Taka psychologiczna bariera, nie?

Tak, ja w końcu nie mogłem sobie z tym poradzić i w końcu mówię: Idę w internet.

Haha.

I ktoś napisał po prostu: Myśl, zacznij sobie mówić, że oddychasz ustami. I zadziałało. Więc to był problem, problem z głową, a nie z niczym innym. Do tego stopnia, że naprawdę trenowałem w brodziku zdjęcie maski, bo nie chciało mi się wstawać z tego metra pięćdziesiąt.

Ale super, tak, właśnie tak. Ja też ze dwa razy w życiu zadałem komuś pracę domową: Wchodzisz do wanny, siedzisz w wannie z maską i sobie zalewasz, wydmuchujesz wodę z maski na przykład. Była dziewczyna jedna, która sama sobie zadała pracę domową i mi opowiedziała potem dokładnie, skrupulatnie, jak siedziała godzinę w umywalce i tam, wiesz, głowa do umywalki, zalanie maski i oczyszczenie, tak? No bo to wszystko siedzi diabeł w głowie, który ci mówi, że to jest straszne, że nos jest w wodzie, to jest tragiczne, tylko ci ludzie nie pamiętają, znaczy, nie pamiętają, ten diabełek w głowie im zasłania to, że oni przed chwilą przecież pływali w tej wodzie, potrafili zanurkować, tylko bez maski, tak? Zanurkować i to ich w żaden sposób nie stresowało, tylko to, że wchodzą suchym nosem i nagle muszą go zalać, to jest stresujący element.

No i jeszcze taki, to, co ja pamiętam, że po zdjęciu maski wydmuchanie powietrza nosem kończyło się zassaniem zaraz wody.

A są ludzie, to jest dla mnie do dzisiaj niesamowite, są ludzie, którzy w ogóle nie kumają rozdzielenia tego mechanizmu typu, wiesz, oddychaj nosem – nie, nie jest w stanie na przykład. Albo właśnie: Przestań oddychać nosem. Nie jest w stanie przestać oddychać nosem. Miałem jednego człowieka literalnie, który po prostu musiał się trzymać za maskę, bo cały czas robił wydechy nosem i w związku z tym cały czas sobie tą maskę odsysał od twarzy, więc zalewał ją wodą.

No.

Więc, no, tak takie są modele.

Czy jeszcze jakieś, nie wiem, inne trudności dla początkujących, coś co jest takie, jest taką jakąś barierą może?

Wiesz co, nie, nie, to są te takie dwie naczelne jak gdyby rzeczy, które zawsze gdzieś tam wracają, czyli zalewanie maski i ćwiczenie neutralnej pływalności. Wszystko inne, to jest raczej czysta przyjemność, rzadko się zdarza, żeby się ktoś gdzieś tam zawieszał, miał z tym problemy. Zawsze się ktoś znajdzie, kto cię zaskoczy jakimś na przykład pomysłem, gdzie będzie sprawiał problemy.

Haha.

Ale to już wiesz, to już trudno przywoływać jakieś konkretne przykłady na takie historie. Nie, ja myślę, że to tak naprawdę to są te naczelne rzeczy.

A taki stres związany ze zmianą, no bo do tej pory szkolimy się, uczymy w basenie.

Yhm.

Przed tymi nurkowaniami w wodach otwartych nie ma jakiegoś stresu, no, powiedzmy, pianka się pojawia, zimna woda, brak wizury?

Wiesz co, no, ja już trochę o tym zapominam, bo korzystam z przyjemności szkolenia w deep spocie, więc po pierwsze znika ten temat związany z przestrzenią pod wodą i głębokościami, to jest super. Myślę, że teraz bariera wejścia w wody otwarte jest trochę lepsza, no, wiadomo, że jeżeli ktoś się zderza z rzeczywistością polskiej wody, no to oczywiście, że nagle odkrywa, że może być gorsza widoczność, ale też, jak mądrze się po prostu zorganizuje, to też nie jest tak, że jest tragicznie. Zimna wody oczywiście też, ja myślę, że ludzie się w ogóle stresują jak gdyby tym faktem, że, że się pojawiają w nowych okolicznościach i te nowe okoliczności są w ogóle dla nich wyzwaniem. Jak by to nie było, słuchaj, nawet to jest, jeżeli to jest kurs skończony w Morzu Czerwonym, jest cudownie, upalnie, sympatycznie, ludzie się tym stresują, bo są nowe okoliczności, boją się, że będą musieli zrobić te same ćwiczenia, tylko w nowych warunkach, a bo tu się kaptur pojawia, wiesz, bo tu skafander jest grubszy czy coś, i to wszystko wpływa na to, że jednak oni zawsze są lekko zestresowani, no teraz rola moja, dobrego instruktora, jest, żeby właśnie pracować nad tym stresem i rozładowywać go, tak?, przed nurkowaniem.

Jasne. A powiedz mi w takim razie, jak wygląda takie egzamin i jak bardzo on się różni od, nie wiem, kursów, od tych ćwiczeń, które tam wykonujemy na takim kursie? Czy to jest jednak odtworzenie kursu i zaliczenie?

Ja to podkreślam za każdym razem, to już nie jest żaden egzamin, to już nie jest prawo jazdy, nie ma żadnego egzaminatora, kurs kończymy z tym samym człowiekiem, który zaczyna z nami przygodę podwodną, nas szkoli, po prostu wykonujemy z nim cztery nurkowania szkoleniowe, tylko już w warunkach wód otwartych, gdzie tak naprawdę ten człowiek powtarza dokładnie te same rzeczy, które robił wcześniej na zajęciach, tylko tym razem nie jest to mu demonstrowane przed wykonaniem pod wodą, tylko jest co najwyżej przypomniane przed wejściem do wody, ale wszystko jest zrobione tak, żeby tak naprawdę wszystko zrobić, żeby ten człowiek podołał tym zadaniom, nie utrudniamy mu życia, nie nurkujemy z linijką, nie sprawdzamy, czy dwa centymetry się pomylił, czy nie, to nie jest ten, ta forma jak gdyby testu. Ten, to jest tak naprawdę staż, te zaliczenia, z instruktorem, który co najwyżej może nam powiedzieć nie, że nie zdałem, czy nam się nie udało, tylko że musimy coś jeszcze poćwiczyć. To jest, myślę, coś, co chciałbym przekazać wszystkim ludziom, którzy się stresują przed tym faktem, że to nie o to chodzi, żeby komuś zrobić: A!, nie zdałeś!, tylko raczej właśnie: Słuchaj, musimy to jeszcze poćwiczyć.

Czyli tak naprawdę nie ma czym się stresować, jeżeli chodzi o…?

Absolutnie, to jest właśnie dla nas przyjemność, uprawiamy ten sport dla własnej przyjemności i tak samo nam, instruktorom, nie zależy na tym, żeby dla własnej przyjemności komuś robić stres, denerwować go i testować go.

Czyli dobre przygotowanie praktyczne przed egzaminem, to tak naprawdę jedziemy na wody otwarte, chill out i robimy to samo.

Ja myślę, że jednym elementem testowym to jest test kończący teorię, w każdej federacji, mogę się mylić, może nie znam wszystkich, ale wydaje mi się, że w większości, to to jest jedyny element, który jest formą sprawdzenia wiedzy, to jest test z teorii, tak?, który jest najczęściej typowym amerykańskim testem jednokrotnego wyboru z prostej jak gdyby serii pytań, które, jeżeli przeszliśmy teorię dość, bym powiedział, skrupulatnie, to jesteśmy w stanie napisać, no ale to rzeczywiście jest element jedyny dla mnie taki typowo testowy.

No dobra, zdałem, zdałem sobie to OWD. Co dalej?

No i właśnie, i teraz tak. Po pierwsze niektórzy myślą, że od razu można by było pójść na kolejny kurs i już bawić się, że tak powiem, w kolejne kursy. I ja też z tym nie mam problemu, chociaż ja lubię powiedzieć ludziom, żeby najpierw trochę po prostu dal siebie ponurkowali, złapali takiego doświadczenia. Ja pamięta, że moje najfajniejsze nurkowania to nie były te prosto po kursie, bo ja szedłem trochę ścieżką takiego typowego właśnie, parę ładnych lat temu, klubu nurkowego, gdzie tak naprawdę jechało się na wyjazdy z instruktorem nurkowania, i cały czas właśnie było to poczucie, że my tak naprawdę sami sobą nie sterujemy, tylko ktoś zawsze z nami nurkuje i jest tym człowiekiem przed nami, tak? A najfajniejszy moment był ten, kiedy ja mogłem z tym kumplem iść pod tą wodę, i nawet jeżeli to był tak, jak w twoim przypadku, to pytanie: no i co teraz? Ale to fajne to poczucie jest, jejku, ja wreszcie mogę sam zdecydować co, gdzie, jak, dlaczego i po co, tak? I ta wolność była dla mnie strasznie przyjemnym uczuciem, i to polecam każdemu, żeby najpierw poczuł tą przyjemność, że już ma certyfikat, ma prawo podejmować pewne decyzje samodzielnie, oczywiście biorąc za to odpowiedzialność, ale jak najbardziej jest uprawniony do tego, żeby uprawiać ten sport we własnym zakresie, tak? Fajnie, jak będzie pod opieką kogoś doświadczonego, jak pojedzie z klubem, z którym szkolił się, super to będzie, ale też jak próbuje w warunkach, nie wiem, tu deep-spotowych czy przy bazie nurkowej typu, nie wiem, Honoratka, gdzieś, coś, gdzie jest tłum ludzi, no to hello, mamy uprawnienia nurkowe, stawiajmy te kroki, testujmy się w warunkach takich, że nie patrzy się cały czas na nas srogo instruktor nurkowania pod wodą i nas ocenia, tylko czujemy tą wolność i swobodę. A jak chcemy już poćwiczyć coś, no to, nie wiem, doskonałą pływalność sobie można poćwiczyć w formie takie warsztatowej czy takie rzeczy, tak naprawdę nie ma jednej ścieżki, która, ja bym powiedział: Rób to!

Albo po prostu zostać na poziomie OWD i po prostu sobie nurkować, bo to wystarcza.

Ja długo byłem nurkiem OWD, po kursie podstawowym, słuchaj, ojejku, chyba ze trzy czy cztery lata w ogóle po prostu nurkowałem, ale byłem wtedy nurkiem dorocznym, czyli że tak naprawdę wyjeżdżałem na jakiś zorganizowany wyjazd nurkowy, i dopiero poczułem potrzebę zrobienia, ale ja miałem takie poczucie, że nie chciałem robić kolejnego stopnia, zanim się nie poczułem na tyle pewnie, że jestem gotowy na kolejny krok, co też z mojej strony było błędem, ale nie chcę wyprzedać, może jakiejś tam historii, którą pewnie zaraz i tak opowiemy.

No to jak już zacząłeś, to mów, haha.

No więc właśnie. Tak naprawdę kolejny stopień, to jest niesamowita rzecz, że dużo ludzi w ogóle ma taką świadomość, że no dobra, zrobiłem to OWD, gdzie była część teoretyczna, część praktyczna i były jakieś te formy zaliczania, nie? I była też taka relacja pomiędzy instruktorem a kursantem, że kursant jest człowiekiem, który się dopiero uczy nurkowania, ale teraz, jak już ma ten certyfikat i idzie na kolejny kurs, to już nie jest panem ktosiem, który nie ma certyfikatu, tylko jest uprawnionym nurkiem, więc się zupełnie zmienia relacja między instruktorem a kursantem, czyli już nie jest kursant traktowany jak jajeczko i nie jest prowadzony za rękę z punktu a do punktu b, tylko tak naprawdę zalicza pewne nowe doświadczenia, nowych rzeczy się uczy, ale już jest zupełnie inna relacja i tak samo to są też bardziej, tu już w ogóle jest bardziej praktyka niż teoria i na przykład kurs robisz nie, już nie w cztery, pięć dni, tylko jedziesz na weekend i po weekendzie ta-dam!, masz kolejny certyfikat na koncie, bo zrobiłeś wszystko i ty tak tylko na siebie patrzysz: Jejku, to już?

No tak, bo to ma być w sumie przyjemne, tak?

Dokładnie tak.

I co, i tym miłym akcentem dzięki ci, i mam nadzieję, że zachęcimy wiele osób do rozpoczęcia swojej przygody w nurkowaniu.

Mam nadzieję, mam nadzieję, że zaczną. Dzięki.

Dzięki, dzięki, do usłyszenia, hej.

Dzięki.