Z wykształcenia jest psychologiem, a z zamiłowania nurkiem. Podwodny świat poznaje od ponad trzydziestu lat, a od dwudziestu czterech dba o to, by mogły go poznawać również osoby z niepełnosprawnościami. Joanna Pajdak-Subry szkoli i organizuje wyjazdy nurkowe dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi, sensorycznymi i mentalnymi. Jest instruktorką NAUI, DAN oraz HSA – czyli Stowarzyszenia Nurków Niepełnosprawnych, współzałożycielką Stowarzyszenia Nautica i współtwórczynią programu „Milczący Świat” skierowanego do osób niesłyszących i niedosłyszących. Jakie warunki musi spełnić osoba z niepełnosprawnością, by móc zacząć swoją przygodę z nurkowaniem? Jak takie szkolenie wygląda? A co ze sprzętem? Zapraszamy do wysłuchania odcinka.

Obejrzyj odcinek

Przeczytaj podcast

Cześć, Asiu.

Cześć, witam.

Powiedz mi, gdzie ostatnio nurkowałaś?

Na Hawajach.

Ooo!

Zabrzmiało, nie?

Super!

Tak, dokładnie w maju byłam na Hawajach, tam były ostatnie nurki.

Ekstra! I Ciepło pewnie?

Wiesz co, Hawaje mają taki klimat, że tam jest cały rok tak samo.

Nuda.

Nuda, Panie. 25–27 stopni, trochę deszczu, trochę słońca. Nie ma takich upałów, jak nam się wydaje, że są. Tam jest raczej taki fajny klimat.

Super, może kiedyś się wybierzemy.

Zapraszam, dam Wam dobre namiary. Naprawdę.

I rabacik na kod Spod Wody!

Popracujemy nad tym.

Dzisiejszy temat to HSA.

Tak jest.

Przypomnisz albo rozjaśnisz, czym jest skrót HSA?

HSA czyli Handicapped Scuba Association. Stowarzyszenie nurków niepełnosprawnych. Czy raczej – jak my teraz mówimy – ze specjalnymi potrzebami. Amerykańskie stowarzyszenie, które zostało zaproszone do Polski 24 lata temu przez Tadeusza Masztalerza, instruktora HSA i nas, czyli Nauticę. Stowarzyszenie Nautica i FAR, czyli Fundacja Aktywnej Rehabilitacji zajmująca się rehabilitacją osób po urazach rdzenia kręgowego.

To w czym to się różni? Bo mówiliśmy o imersioterapii. Czym się różni immersioterapia od nurkowania HSA?

Jak każda terapia. My nie jesteśmy terapeutami, my jesteśmy instruktorami nurkowania. W misji HSA jest taki zapis, że naszym dążeniem jest to, żeby osobom z niepełnosprawnością dać takie same możliwości nurkowania i szkolenia nurkowego, jak osobom pełnosprawnym. Więc my nie jesteśmy terapeutami, my jesteśmy instruktorami nurkowania, my jesteśmy partnerami nurkowymi, przewodnikami nurkowymi. I to jest zdecydowana różnica. To po prostu jest coś innego.

Czyli to jest taka aktywność sportowa, a nie rehabilitacja.

Tak. To jest nurkowanie rekreacyjne, nie sportowe, ale jednak to nie jest rehabilitacja. Aczkolwiek my prowadzimy również już teraz zajęcia rehabilitacyjne, zajęcia terapeutyczne, ponieważ nurkowanie jako takie w różnych dziedzinach, w różnym zakresie jest po prostu terapeutyczne. Ja trzy lata prowadzę zajęcia na PWSZ, czyli Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie, na fizjoterapii właśnie, fizjoterapia przez nurkowanie. Tam też na ten temat bardzo dużo mówimy i myślę, że to jest też przyszłość.

Okej. To temat możemy tak podzielić w sumie na dwa zagadnienia: z punktu widzenia instruktora i z punktu widzenia kursanta. Zacznijmy od kursantów. Rozumiem, że zdają normalnie egzaminy nurkowe, OWD itd.?

Jeśli chodzi o standardy HSA, to pierwszym zaskakującym standardem HSA jest to, że kurs OWD można zrobić do 40 m.

O!

O! Od razu wszyscy mają „O!”. Ponieważ w HSA tak naprawdę szkolimy w dwóch zakresach. Pierwszy to jest Open Water Diver, czyli nurek wód otwartych, a drugi to jest Advanced i to jest rozszerzenie wiedzy nurkowej, gdzie nie ma rozszerzenia głębokości. Głębokość się zdobywa dzięki temu, że się nurkuje. 

Ja mówię tutaj o tym OWD, oczywiście nikt na OWD nie kończy z 40 m, ale potem, przegłębiając się i robiąc coraz więcej nurkowań, mając zapisy o tych nurkowaniach przez instruktorów HSA, po prostu można nurkować głębiej. I to jest aspekt od strony kursanta. Można być nurkiem i zaawansowanym nurkiem i rzeczywiście bardzo szeroko tę wiedzę propagujemy i rozszerzamy, nie nadając stopni jako takich, bardziej na zasadach warsztatowych.

A z punktu widzenia instruktora? Trzeba mieć specjalne uprawnienia, żeby być instruktorem HSA?

Jeśli chodzi o instruktorów, to mamy taki bardzo rozbudowany system stopni liderskich, ponieważ mamy Dive Buddy, i to jest taki podstawowy stopień, można go zdobywać bardzo wcześnie, bo zaraz po Rescue. I tak naprawdę ten standard Rescue to jest standard polski, który narzuciliśmy sobie dodatkowo, ponieważ na świecie niekoniecznie trzeba być Rescue, żeby robić Dive Buddy. To jest nurkowy towarzysz osób z niepełnosprawnością, który ma bardzo wysokie uprawnienia, ponieważ może prowadzić również grupy osób z niepełnosprawnościami wg standardów. Ale przede wszystkim jest towarzyszem i asystentem nurka z niepełnosprawnością – nurka HSA.

Jest Dive Master, czyli taki typowy przewodnik, który musi mieć przeszkolenie, bo to też wynika ze standardów. Jest Asystent Instruktora, Instruktor, Kurs Dyrektor, Kurs Dyrektor Trener. No i na górze jest założyciel całego stowarzyszenia, James Gatacre. I on jest szefem wszystkich szefów.

Zgadza się.

I teraz tak. Jeśli chodzi o ten standard HSA, u nas najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo w grupie. Czyli u nas te relacje partnerskie pod wodą wynikają z tego, co ktoś samodzielnie jest w stanie zrobić pod wodą i jak jest w stanie udzielić pomocy partnerowi. I mamy poziomy A, B, C. 

Osoba z poziomem A OWD najczęściej jest prawie tak, jak po Resque, dlatego że ona musi być całkowicie samodzielna pod wodą i umieć udzielić pomocy partnerowi w razie sytuacji awaryjnej. Osoby pełnosprawne, które przychodzą się szkolić w HSA najczęściej są B, a trudno im nadawać takie uprawnienia, ponieważ są samodzielne pod wodą, ale z tym po OWD wiadomo, że udzielenie pomocy partnerowi to nie jest prosta sprawa i mało kto to de facto potrafi. 

Natomiast w związku z tym bezpieczeństwem osoby, które nie są samodzielne pod wodą, nie mogą nurkować w zespołach 2-osobowych. Zawsze jest ta osoba trzecia. A jeśli osoby są niecałkowicie samodzielne pod wodą i partner jest oczami, rękami, nogami – w zależności od potrzeby – to musi być jeszcze osoba, która będzie partnerem dla instruktora. Więc musi się znać na tym fachu, czyli na nurkowaniu z osobami z niepełnosprawnością.

Czyli to takie dosyć wysokie wymagania jeżeli chodzi o instruktora?

Ale to jest kurs taki, który tak naprawdę z nakładką na tym, co my już posiadamy w innych federacjach, my nie uczymy nurkowania. Trzeba przyjść, będąc rzeczywiście dobrym nurkiem, dobrym instruktorem i zrobić dużo więcej, po to, żeby te uprawnienia zdobyć. Dlatego że my i symulujemy niepełnosprawności i prowadzimy samodzielnie osoby, które są całkowicie sparaliżowane (symulacje oczywiście są), są niewidzące. Uczymy się tego wszystkiego. Uczymy się pomocy i to są duże wymagania dla instruktorów. Trzeba wiedzieć, że chce się to robić. Bo to po prostu nie jest łatwe. 

Często jest tak, że po zajęciach basenowych połowa instruktorów, którzy przychodzą na kurs, mówią mi: „Sorry, to jest nie dla mnie, ja nie dam rady, po prostu nie ma mowy”. Mówię: „Spokojnie, na wodach otwartych będzie lepiej”. I najczęściej jest lepiej, bo powtarzalność powoduje to, że ludzie się dużo uczą. Tym niemniej jest to wymagające. I jest to dla tych, którzy chcą to robić. Ale jest ich coraz więcej.

To super. Takie pytanie, które mi się nasuwa: Czy jeżeli nurek HSA zda egzaminy, to on nurkuje wtedy z takim instruktorem, czy może już samodzielnie, ze swoim partnerem?

Może samodzielnie nurkować. Jeżeli nurek HSA uzyskuje uprawnienia „A”, to może nurkować samodzielnie z dowolnym nurkiem OWD, innej federacji, bądź wyższym i również z nurkiem OWD HSA „A” we dwójkę.

Kolejne pytanie, które mi się nasuwa, to jak wygląda sprzęt czy ważenie sprzętu dla osób np. pozbawionych ręki? Bo ciężko jest się wyważyć, mając wszystkie kończyny, a jak to wygląda np. z jedną płetwą, bez rąk?

My zawsze mówimy, że to my jesteśmy rękami, oczami albo napędem, czyli nogami dla naszych partnerów z niepełnosprawnościami. Pomagamy w tym zakresie, wiadomo, ale również w HSA mamy takie przejęte trochę z Fundacji Aktywnej Rehabilitacji popychanie do tego, żeby 90% wysiłku pochodziło od nurka, a tylko 10% jakieś dopchnięcia, jakieś tam dołożenie, bo to wyważenie się, a szybkozłączki, jacket, automat to są rzeczy, których naprawdę się nie da zrobić jeżeli się np.nie ma dłoni. Więc są takie elementy, w których my bardzo pomagamy. Tym niemniej nasi kursanci nas zaskakują wielokrotnie i okazuje się, że trzeba im dać czas na patentowanie ich własnych metod, ich własnych systemów. Potrzeba tylko cierpliwości.

Czyli muszą znaleźć swój sposób na to.

Tak. A jeżeli nie znają, to poszukają. Główkują przez noc, następnego dnia przychodzą i już mają coś wygłówkowane i albo się sprawdza, albo nie, i znowu główkują. Wymaga to więcej czasu od nas wszystkich, więcej cierpliwości – od nas wszystkich, czyli zarówno od kursantów, jak i od instruktorów.

Zdecydowanie. A sprzęt? To jest taki klasyczny sprzęt, jaki my znamy? Czy to są specjalistyczne sprzęty?

I tu znowu jest taki podział w środowisku, bo część instruktorów uważa, że trzeba robić specjalny sprzęt, przystosowywać, pomagać we wszystkim. Ja jestem ze starej szkoły, która mówi, że szkolimy w standardowym, klasycznym sprzęcie rekreacyjnym. Po co? Jeżeli kupujesz sobie własny sprzęt, możesz go sobie przystosować do swoich potrzeb. I oczywiście, np. skafandry nurkowe, przy przeróżnym wzroście, albo gdy ktoś nie ma jednej ręki, ktoś ma skrócone kończyny, więc wiadomo, że sobie szyje skafander na swoją miarę, potrzebuje specjalnego jacketu przy dystrofii, żeby na dole miał inflator, spłuczkę. To jest oczywiste. Ale to powinno się dziać wtedy, kiedy kupujemy sobie sprzęt własny.

Jeżeli się szkolimy i pływamy, chcemy być samodzielni, niezależni, nurkować na świecie, jako nurkowie HSA powinniśmy umieć pracować z pomocą partnera, jeśli to potrzebne, w klasycznym sprzęcie rekreacyjnym.

No tak, bo jak gdzieś wyjedziemy do Egiptu do jakiegoś centrum nurkowego, tam nie będzie nic przystosowane.

Nie będzie przystosowanego dla nich sprzętu. Po prostu będzie normalny. 

A nurkowanie z łódek, z jachtów też wchodzi w grę?

Moja ulubiona zasada HSA, i co zawsze ja powtarzam, to że nurek HSA jest naprawdę nurkiem wtedy, jeżeli potrafi zanurkować z każdej łodzi. Chodzi o to, że z pomocą partnerów jest w stanie zanurkować czy z RIB-a, czy z małej krypy rybackiej, czy z superjachtu, czy z katamaranu, oczywiście wcześniejszym przygotowaniu do nurkowania. Musimy obejrzeć łódkę, musimy wiedzieć przede wszystkim, jak na tę łódkę wejść z powrotem. To są najczęstsze błędy nowych instruktorów, że hop, wskoczyli do wody, cieszą się, cudownie, nurkowanie wyszło, podpływają do łódki i nagle: „Jak tu wejść z powrotem? Tego nie przemyślałem”.

No tak, wskoczyć jest prosto, w drugą stronę może być gorzej.

Tak, wskoczyć jest prosto.

Zwłaszcza ze sprzętem.

Dokładnie.

Brzmi ciekawie. Kolejne pytanie, które gdzieś tam nam się pojawiło we wcześniejszych odcinkach: Czy osoby niewidome mogą nurkować?

Naszą pierwszą zasadą jest to, że dopuszczenie do nurkowania pierwsze daje lekarz nurkowy. Niekoniecznie nawet nurkowy, tu już się zagalopowałam, ale lekarz prowadzący, który zna naszego kursanta, musi wyrazić zgodę na nurkowanie danej osoby. I oczywiście tutaj jest też kwestia okulistyki. Ponieważ nie każdy, kto widzi, ale np. ma odklejenie siatkówki, może nurkować, i nie każdy, kto nie widzi, nie może. To zależy.

I prędzej osoba, która już nie widzi i to uszkodzenie oczu raczej nie będzie prowadziło do pogłębienia wady wzroku czy wręcz do utraty wzroku, może nurkować. I co więcej, osoby niewidzące uwielbiają nurkowanie. Ich doznania są zupełnie inne niż te, których my oczekujemy – po co on nurkuje, jak nic nie widzi, skoro my nurkujemy, żeby np. zobaczyć nadpływającego rekina i jeszcze coś tam.

Rekin to pewnie na Hawajach, bo jak my nurkujemy gdzieś tam w Honoratce, to też nie widzimy.

Czasami jest taka woda, że nikt nic nie widzi, prawda?

Dokładnie.

Ale chodzi o to, że oni też mają mocno rozwinięte inne zmysły i tutaj, począwszy od tego, że np. świetnie wyczuwają pływalność, jak już są dobrymi nurkami, to oni nie mając żadnego punktu odniesienia, ale mając właśnie to takie czucie głębokie rozwinięte i poczucie równowagi, oni odczuwają łatwo, na jakiej są głębokości, ile razy muszą wyrównać ciśnienie w uszach, to jest dla nas na początku zdumiewające, jak on to zrobił. A on to czuje.

Ale również ich oczami są ręce. I to dotykanie w takich wodach jak np. Morze Czerwone czy inne miejsca, gdzie nie wolno dotykać niczego ze względu przede wszystkim na bezpieczeństwo rafy i istot żywych, to dla nich jest wbrew pozorom mniej interesujące niż to, gdzie można sobie wziąć kawałek skały czy muszli do ręki, gdzie można potrzymać na ręku ośmiornicę, i ona coś robi i nie do końca wiesz, co ona za chwilę zrobi, bo tego nie widzisz, ale to są zupełnie inne doznania, które są super. I pierwsze nasze nurkowanie zakończone jest jak zawsze takim omówieniem, co widziałeś pod wodą. Wszyscy widzący: no ja widziałem jedną rybę, no i tam były te trawy, i tutaj jeszcze było widać te gąbki żółte i było tak fajnie. A gość, który nie widział, opowiadał chyba przez pół godziny. A jaka była faktura tego, a czy zwróciliście uwagę…

I bardzo często jest tak, że my po tych omówieniach, ja np. zwracam uwagę na fakturę jakichś korali starych. Mówię: no faktycznie, tu są jakieś tam gwiazdki, tu coś tam jeszcze innego. No on to wcześniej widział niż ja.

No tak, bo normalnie na to nie zwracamy uwagi. Coś leży.

Po prostu szerokie spektrum. Przy kursach instruktorskich, ja zawsze przy pierwszej takiej zasadzie, przy pierwszym szkoleniu dotyczącym osób niewidzących wpuszczam ludzi na 10 sekund do pomieszczenia. Otwórz oczy, zamknij oczy, wyjdź. I zobaczysz, co zapamiętałeś. Ile my w przeciągu 10 sekund widzimy. Ale nie koncentrujemy się na tym. Jak osoba nie widzi, to będzie wiedzieć, że ta cegłówka tutaj jest inna, bo ma inną fakturę itd.

A jak wygląda w takim razie komunikacja osób niewidzących? Bo my pokazujemy sobie znaki, tak? Ile masz powietrza itd. A u osób niewidzących to odpada.

My sobie też pokazujemy znaki, tylko dotykowo. Wszystko mamy dotykowo, tzn. po pierwsze, osoba, która jest całkowicie niewidząca albo w znacznym stopniu nie widzi, buddy (czyli partner) jest cały czas w kontakcie bezpośrednim, czyli trzymają się za ręce. I ta ręka, za którą jest trzymana osoba niewidząca, jest również tą taką płaszczyzną do pokazywania praktycznie wszystkiego.

Z tym że staramy się uprościć znaki, bo system znaków dla osób niewidzących jest bardzo szeroki. Często instruktorzy nie są w stanie nadążyć za tym, jakie zmiany wprowadzają sami nurkowie niewidzący.

No tak, dla siebie.

Dla siebie specjalnie. Dlatego zawsze przed wejściem do wody musi być powtórka. Dla mnie oznacza to itd. I takie podstawowe znaki bezpieczeństwa muszą być jasno i bardzo precyzyjnie ustalone.

A kto odpowiada za sprawdzenie np. manometru? Rozumiem, że buddy?

Tak, i to też jest ustalone, bo osoby, które nie widzą, również chcą wiedzieć. Ale teraz są te komputery, które mają połączenie od razu z transmiterami, sygnały dźwiękowe, więc w tym momencie to jest już takie dość rozwinięte sprzętowo, więc jeżeli kogoś stać, to ma bardzo różne udogodnienia. Jeżeli nie, to buddy dopowiada za to, żeby poinformować, jak jest 100, poinformować, jak jest 50 (zwłaszcza na kursie, na samym początku), ale osoba niewidząca jest uczona tego, żeby pytać.

Poprzez dotyk.

Tak, poprzez dotyk na dłoni co jakiś czas pytać. Właściwie tak samo, jak my udzielamy tego zapytania, tylko że na dłoni partnera pytam. Albo po prostu pokazuję manometr, jak ktoś zapomni znaków, to pokazuje manometr, przeczytaj mi, co tu jest.

Wracam do tego, że osoby, niewidzące dużo dotykają, więc słowo nie mącić nabiera innego znaczenia pewnie.

Tak, i tutaj właśnie to też jest bardzo ważne, dlatego że przy wszystkich nurkowaniach HSA, ze wszystkimi rodzajami niepełnosprawności, bardzo ważne dla nas jest zaplanowanie nurkowania. Inaczej się planuje nurkowanie w polskim jeziorze, gdzie jest kwestia mącenia wody. Osoba niewidząca, dla której nie ma to większego znaczenia, musi być uprzedzona, że dla jego buddy ma to bardzo duże, zasadnicze znaczenie. To samo jak pływamy we wrakach czy w jaskiniach. To są wszystko rzeczy, gdzie my bardzo precyzyjnie ustalamy, jakie znaki będą dotyczyły takich poleceń, jak: nogi wyżej, unieś się do góry, opuść się. To są wszystko rzeczy, które są bardzo ważne dla nas. To zaplanowanie.

Mówisz nurkowanie we wrakach, nurkowanie w jaskiniach… to normalnie nurkowanie bez barier.

Tak. Oczywiście to dotyczy nurków Advanced i to są bardzo precyzyjnie przygotowane nurkowania, ale to się wszystko rozwija. Ja się teraz borykam z takim problemem, bo ostatnio właśnie na tych Hawajach robiłam podniesienie uprawnień HSA i próbowałam wymóc na naszym założycielu, Jimie, żebyśmy zwiększyli liczbę certyfikacji, czyli żeby można było robić specjalizację głęboką, specjalizację wrakową. „Kategorycznie nie. Nie jest to wam do niczego potrzebne, nie będziecie zdzierać za plastiki od ludzi, uczcie ich normalnie”. I koniec! Ale to nie jest mól plan, tylko to jest pomysł nurków HSA, którzy chcą się szkolić. I doszło do tego, że w związku z tym, że my mamy również kontynuację szkolenia, ustaliliśmy, że na nurkowania jaskiniowe oni mają jechać do najlepszych fachowców w nurkowaniach jaskiniowych, a na nurkowania wrakowe do najlepszych wrakowców, no i super. W sumie my też nie możemy być omnibusami.

Jakie osoby się najczęściej zgłaszają na takie kursy nurkowania HSA? I czy one się same zgłaszają, czy może opiekunowie, lekarze wysyłają? Jak to wygląda?

No i pojawiło się to słowo „opiekunowie”.

Tak, to słowo „opiekun” się wszędzie pojawia przy niepełnosprawności, i w pociągach, i wszędzie słowo „opiekun”.

Tak. To jest różnie. Dlatego że jeżeli my robimy nabór np. w stowarzyszeniu Nautica, to ogłaszamy na Facebooku, ogłaszamy w jakichś szkołach, w ośrodkach dla osób z niepełnosprawnościami i oni raczej zgłaszają się sami, przez kolegów, przez partnerów. Ale czasami jest tak – i to zwłaszcza dotyczy osób, które mają niepełnosprawność mentalną, bo to w różnych zakresach, niekoniecznie jest to opóźnienie intelektualne, to niekoniecznie są te kwestie, ale np. autyzm czy jakieś mieszane niepełnosprawności – że my się czasami zgłaszamy do ośrodków. I wtedy te zgłoszenia są poprzez wychowawców albo poprzez opiekunów grup, przez instruktorów terapii zajęciowych albo czasem przez rodziców, to też bywa. 

Z tym że HSA ma w Polsce podwyższony limit wiekowy, dlatego że my zaczynamy szkolenia juniorskie w 14 roku życia, nie wcześniej. Chociaż oczywiście moglibyśmy podążać za PADI, NAUI czy innymi szkołami. Chyba CMAS też ma już teraz od 10 roku życia, ale u nas to jest szczególnie ważne ze względów na uszkodzenia kręgosłupa czy układu kostnego. Nie możemy sobie na to pozwolić, a przy takich psychologicznych czy intelektualnych dysfunkcjach tym bardziej.

Ale wracając do pytania, czasem rodzice, najczęściej zgłaszają się sami, a jeżeli przez ośrodek, to jest to dyrekcja albo instruktorzy, albo wychowawcy.

I takie szkolenie klasycznie zaczynamy od teorii, potem zajęcia basenowe pewnie i wody otwarte?

Tzn. najczęściej jest tak, że basen i teoria idą razem. Zawsze zaczynamy od takiej pogadanki, co to jest nurkowanie, na czym polega, jakie są podstawowe zasady bezpieczeństwa, bo bez tego na basen wpuścić nie można. Ale potem trzeba pokazać, a przede wszystkim zobaczyć ludzi w wodzie. Bo dla nas pierwsze zajęcia basenowe to taki wyznacznik, co się będzie działo, jak my to będziemy prowadzić i na co się musimy nastawić. Bo to nie jest kwestia niepełnosprawności jako takiej, tylko całej gamy różnych czynników, które powodują, że to szkolenie jest łatwiejsze albo trudniejsze. Najczęściej wbrew pozorom nie fizyczne niemożności, tylko jakieś psychiczne blokady są tutaj tematem do najwcześniejszego rozwiązania.

Obawa przed wodą?

Tak. Obawa przed wod często jest bardzo silna. Miewamy ludzi, którzy są powypadkowi, np. po skokach do wody. Ktoś stracił sprawność po skoku do wody, a teraz ma ją odzyskiwać przez pracę z tą wodą. No i trzeba trochę to przepracować, żeby to było przyjemne. Nurkowanie ma być frajdą.

Nie walką o życie.

Nie walką o życie… Dokładnie tak.

A jakieś wyjazdy typu safari itd. również są organizowane?

Wszystko robimy. Tzn. tak naprawdę

Wszystko robimy. Tzn. tak naprawdę przez te 24 lata pracy pojawiło się na tyle dużo ośrodków, które zajmują się nurkowaniem HSA, że de facto ten rynek jest podzielony. Część organizacji zajmuje się stricte szkoleniem. I to jest pierwszy krok i bardzo ważny element – z mojej perspektywy najważniejszy. Pokazać komuś, że może nurkować. Ale są potem organizacje, które np. robią wyjazdy nurkowe, czystorekreacyjne albo doszkalające. Są organizacje, które robią dalekie wyprawy i tak jak mówię, wszystko tak naprawdę. HSA, tylko że safari.

My robimy safari na przystosowanej łodzi, na Morzu Czerwonym. Mamy jedyną przystosowaną łódkę na Morzu Czerwonym, która nie jest najfajniejsza, ale ma przystosowane kabiny z możliwością wjazdu do łazienki, skorzystania samodzielnego przez osoby na wózkach z toalety i ma windę między pokładami. I dla nas to jest absolutnie wystarczające, żeby się cieszyć z tej łódki pomimo tego, że ona nie jest najlepsza. Ale liczymy na to, że się wybudują w najbliższym czasie jakieś nowe. Jest nas coraz więcej, jakiś tam pressing będzie, żeby to robić.

No tak, zwiększy się popyt.

Tak, zwiększy się popyt, będzie musiało się coś dziać w tym zakresie. Pracujemy nad tym, mam nadzieję, że się uda.

A dużo nurków HSA przeszkoliłaś?

Dużo. Tzn. to nie jest takie masowe szkolenie, jak w innych federacjach, bo wiadomo, że na to szkolenie więcej czasu się poświęca, ale liczę, że rocznie szkolę ok. 8–10 osób albo więcej. Teraz jednak głównie szkolę instruktorów, bo to jest moja praca. Ale też mówię: jeżeli ktoś nie szkoli na bieżąco nurków HSA, to ciężko szkolić instruktorów, bo się człowiek odkleja od realiów.

No tak, trzeba mieć praktykę, żeby móc szkolić.

Tak. Jest łatwiej po prostu, wiadomo, o czym się mówi. Bo jeżeli od tego się odejdzie i opiera się tylko na wspomnieniach, to zaraz ktoś mnie zażyje odnośnie do jakiegoś tam sprzętu.

Trudne w ogóle jest kształcenie tych instruktorów?

Ja to uwielbiam. Czy jest trudne? Nie jest trudne. Tzn. jest trudne i nie jest trudne, bo nie użyłabym określenia „trudne”, natomiast jest wymagające, tzn. jestem skoncentrowana przez 4 dni (bo tyle trwa takie szkolenie) od rana do nocy do tego stopnia, że np. czasami jestem potem chora, bo organizm musi odreagować.

Ale ja to uwielbiam, bo ludzie, którzy przychodzą wiedzą, czego chcą. Za każdym razem, nieważne ile tych kursów już mam przeprowadzonych, mnóstwo się od nich uczę od ludzi. Bo to są różne środowiska, bo każdy ma inne doświadczenie itd. Ale równocześnie muszę być bardzo skoncentrowana na tym, żeby dobrze odczytywać emocje i czasem lęki. Odpowiednio szybko je rozwiązywać, tzn. pomagać w pozbyciu się złych emocji. Równocześnie ja się bardzo stresuję, jak oni wchodzą do wody.

Te ich symulacje, ponieważ oni symulują całkowite niewidzenie, całkowity 4-kończynowy paraliż, czyli wchodzą do wody z zaklejonymi maskami albo ze związanymi nogami i rękami pod jacketem. Oczywiście prowadzą ich instruktorzy czy liderzy. Oni wszyscy są wyszkoleni, ale człowiek też wchodzi w rolę. Jak oni są pod wodą, to ja jestem tak zdenerwowana, jak bym miała realnie nurków HSA pod wodą samych. Więc to szkolenie jest wymagające, ale bardzo dużo daje, myślę, że wszystkim. Nie tylko instruktorom, którzy potem będą szkolić osoby z niepełnosprawnościami, ale otwiera nam głowę na nieschematyczne myślenie. I to jest super. Dla każdego instruktora praktycznie w każdej dziedzinie.

A czy można np. zostać wolontariuszem i pomagać przy takich nurkowaniach?

O Jezu, zapraszamy. Wszystkich. Najbliższa akcja będzie w sierpniu, zapraszamy na Balaton i na Koparki. Zapraszamy, Panowie. Będzie akcja HSA Advent na Balatonie, w Trzebini, czyli tu wszystko koło Krakowa, bo ja co roku organizuję taką akcję KLN, czyli Krakowskie Letnie Nurki, które odkąd zamknęli Zakrzówek, wcale nie odbywają się w Krakowie.

No ale w okolicy…

Niekoniecznie, bo jeździmy również po całej Polsce, i to jest KLN on Tour, ale w tym roku będziemy mieć bazę w Krakowie, bo chcemy też zrobić imprezę integracyjną wieczorną, nocny Kraków i zapraszam. To są takie właśnie akcje, na które przyjeżdżają wszyscy, i wolontariuszy zapraszamy, bo chcemy ich mieć jak najwięcej, wtedy można się czegoś nauczyć, w czymś pomóc, a równocześnie nie wiązać się. To są takie akcje, gdzie nie trzeba się zobowiązywać, podpisywać umowy wolontariackiej, że ja już będę w tym stowarzyszeniu ileś tam pracował, tylko to jest np. jednodniowa pomoc. Zobacz, jak to wygląda, albo nie pomagaj, po prostu przyjdź i zobacz. 

No, na pewno jakieś doświadczenie też można zdobyć.

Oczywiście. A to jest fajne, bo na początku ludzie boją się osób z niepełnosprawnościami.

Zgadza się.

A już nurków?! Nie dość, że chłop miał takie nieszczęście w życiu, to jeszcze mu teraz chcecie dowalić.

8 kg balastu i pod wodę.

Coraz rzadziej się to zdarza, ale takie myślenie też jest, że sobie nie zdajecie sprawy z tego, co robicie.

Czyli mówisz, że warto przyjechać w sierpniu?

13–14 sierpnia. 13. jesteśmy w Trzebini na Balatonie i 14. na Koparkach.

I wszystkich zapraszamy.

Wszystkich. Absolutnie wszystkich zapraszamy do oglądania. Nie wiem, jak ze wstępem, bo nie funduję wstępów na akweny, ale zobaczymy, co się da zrobić.

Mamy nadzieję, że będzie bezpłatny.

Fajnie by było.

Dzięki za rozmowę i do usłyszenia następnym razem.

Dzięki bardzo. Na razie!