Od przetargu do prokuratury

Wyobraźcie sobie scenariusz na film sensacyjny. Młoda, ambitna firma wygrywa ważny państwowy przetarg. Ich misja? Przeszkolić elitarną grupę ratowników górniczych, od których w przyszłości może zależeć ludzkie życie. Ale zamiast wsparcia, na ich drodze staje potężna, niewidzialna siła. Zaczynają się absurdalne zarzuty, odwoływane w ostatniej chwili egzaminy i urzędnicza zmowa milczenia, która zagraża nie tylko przyszłości firmy, ale i bezpieczeństwu nas wszystkich. Brzmi jak dobry thriller? To nie scenariusz filmowy, a rzeczywistość, z jaką od lat mierzy się polskie środowisko nurkowe. O kulisach tej niewiarygodnej historii, walce z biurokratyczną machiną i o tym, kto i dlaczego próbuje blokować rozwój profesjonalnych szkoleń w Polsce, opowie mi dzisiaj mój gość – Robert Polewski, jeden z czołowych ekspertów nurkowych w naszym kraju. Czy w tej grze chodzi o standardy i bezpieczeństwo, czy może o coś zupełnie innego?
Obejrzyj odcinek
Dodatkowe materiały
- Wielka awantura o ratowanie górników. „Narażanie życia ludzkiego”
- Norweska szkoła NYD
- Intrygi w środowisku nurków zawodowych. Oskarżenia o przekręty, wypadki i narażanie życia kursantów
- Oświadczenie OSPP Harpun dot. szkoleń na uprawnienia Nurka III Klasy
- Decyzja Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni
- Komisja Kwalifikacyjna dla Nurków
- Harpunem w układ
Przeczytaj podcast
Kamil:
[0:00] Cześć, witam w kolejnym odcinku Rozmów Spod Wody. Dziś opowiemy historię, która brzmi jak scenariusz filmu sensacyjnego, ale wydarzyła się naprawdę w Polsce na styku wielkiego biznesu,
Kamil:
[0:11] państwowych instytucji i ludzkiego bezpieczeństwa. Wybraćcie sobie taką sytuację, kluczowa dla bezpieczeństwu kraju spółka. Centralna stacja ratownictwa górniczego potrzebuje wyszkolić elitarną grupę nurków do ratowania życia podziemą. Wybiera w przetargu prywatny ośrodek szkoleniowy, który ma przygotować ratowników do pracy w najbardziej ekstremalnych warunkach. Wszystko wydaje się proste, ale to, co miało być rutynową procedurą, zamienia się w otwartą wojnę. Egzaminy są odwoływane, padają publiczne skarżenia o narażanie życia, a państwowa komisja, która ma stać na straży standardów, sama staje się obiektem podejrzeń o konflikt interesów. W tle pojawiają się zarzuty o niszczenie konkurencji i głęboką patologię całego systemu. W samym centrum tej burzy znalazła się firma OSPP Harpoon oraz jej właściciele. A moim i Waszym gościem jest dzisiaj człowiek z samego serca tej sprawy. Profesjonalista z ponad 20-letnim doświadczeniem, którego kwalifikacje mówią same za siebie. Jako jeden z pierwszych Polaków ukończył elitarne szkolenie w amerykańskiej US Navy, a swoje zawodowe szlify zdobywał w polskiej marynarce wojennej. Kierownik prac podwodnych pierwszej klasy, współautor podręczników i człowiek, który wyznaje zasadę, że w szkoleniu nurków nie ma drogi na skróty. Jest nim Robert Polewski. Cześć, bardzo miło mi Ciebie gościć.
Robert:
[1:24] Cześć Kamilu, dziękuję za zaproszenie. Również jest mi bardzo miło.
Kamil:
[1:30] No i właśnie, od czego by tu zacząć, bo temat jest bardzo, bardzo trudny. Opiera się tak naprawdę o wiele elementów. Może ja bym zaczął od samego początku, czyli od początków Harpuna, który jak dobrze kojarzę powstał w 2022 roku. Może opowiedz mi krótko, jak wyglądał ten pierwszy okres działalności i kiedy tak naprawdę jako firma i właściciele, instruktorzy poczuliście, że coś jest nie tak?
Robert:
[1:55] Tak, powstaliśmy, tak jak już wspomniałeś, w 2022 roku. Ogłosiliśmy się, że istniejemy w czerwcu, a we wrześniu przeoradziliśmy pierwszy kurs. Założyliśmy ośrodek po to, aby móc szkolić według własnych, wytyczanych standardów, nie według standardów, które narzucają nam po prostu inne ośrodki, gdybyśmy tam np. pracowali. I na początku wszystko przebiegało poprawnie w przypadku tego pierwszego kursu i pierwszego egzaminu, natomiast w momencie, kiedy po kilku kolejnych miesiącach, wystąpiliśmy o rozszerzenie uznania i zgodę na to, abyśmy mogli prowadzić kolejne kursy, zaczęły się, że tak powiem, przysłowiowe schody i zdaliśmy sobie sprawę, że nie jesteśmy traktowani na równi z innymi ośrodkami, a działania podejmowane ze strony Komisji Kwalifikacyjnej dla Nurków reprezentowanej przez pana Golika i Bruskiego, czy Urzędu Morskiego w Gdyni, są wobec nas sprzeczne z tym, co mówi literalnie prawo.
Kamil:
[3:11] Czyli poczekaj, na początku 2022 robiliście szkolenie na której klasy nurków?
Robert:
[3:17] Kierownika trzeciej klasy i kierownika trzeciej klasy.
Kamil:
[3:19] Ok, kiedy rozszerzyliście swoją ofertę o wyższe klasy, klasy drugiej, pierwszej, pewnie kierownika prac podwodnych itd., zaczęły się Wam rzucać jakieś kłody pod nogi. Jak to wyglądało w praktyce?
Robert:
[3:32] W praktyce ten proces wyglądał następująco. Po pierwsze, w sposób… Były nieogłaszane bądź opóźniane znacznie egzaminy dla naszych kursantów. Nasi kursanci czekali dosłownie miesiącami na wyznaczenie egzaminu. Nie było takich sytuacji…
Robert:
[4:00] Chyba wcześniej, na taką skalę. Przykładem może być na przykład kierownik prac podwodnych drugiej klasy, który w kwietniu 2023 roku ukończył szkolenie. Egzamin dla panów ogłoszono 1 lipca, 23.
Robert:
[4:20] To był egzamin również dla nurków trzeciej klasy. Oni czekali 14 tygodni około, a panowie kierownicy drugiej klasy około 10 tygodni na ten egzamin. Jak już w końcu się odbył, to i panowie Bruski z panem Golikiem, czyli przewodniczący pan Golik, Bruski Artur, pan zastępca przewodniczącego Komisji Kwalifikacyjnej dla Nurków, działającej przy dyrektorze Urzędu Morskiego w Gdyni, czyli element administracji państwa w zakresie egzaminowania, i nabywania uprawnień zawodowych przez naszych krajowych specjalistów w zakresie prac podwodnych, przybyli na kurs po już ogłoszeniu terminu egzaminu, który był poprzedzony dwumiesięcznym posiadaniem pełnej dokumentacji, wnioskami egzaminacyjnymi i tak dalej, które sobie weryfikowali, zweryfikowali pozytywnie, po czym ogłosili egzamin, przyjechali na ten egzamin i stanęli przed grupą i powiedzieli, my panów nie przeegzaminujemy.
Kamil:
[5:32] Czy był jakiś merytoryczny, formalny powód, dla których stwierdzili, że nie będzie przegzaminowania kursantów?
Robert:
[5:39] To dotyczy tej grupy kierowników drugiej klasy. Wszyscy staliśmy osłupieni. Panowie nie chcieli podać merytorycznych powodów. Zaproponowałem kursantom, żeby na nasz koszt poszli sobie na obiad. A ja w tym czasie rozmówię się z panami, bo nie widzę tej sytuacji w inny sposób jak doprowadzenie do egzaminu. Odbyła się rozmowa, jasno powiedziałem, że domagam się respektowania prawa i przeprowadzenia egzaminu. Panowie wtedy zaczęli wymyślać problemy niby, które według nich chodziło o realizację jakichś tam konkretnych zajęć, które udowodniłem, że były i wtedy powiedzieli kursantom, że egzamin będzie. To była pierwsza sytuacja, w której starano się uniemożliwić już ogłoszony egzamin po weryfikacji, po prawnej dokumentacji i tak dalej i cały kurs, gdzie odbył się zgodnie ze sztuką i wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że coś jest nie tak, że tutaj jest coś naprawdę na rzeczy.
Kamil:
[7:00] Czyli żebym dobrze zrozumiał, ten egzamin był ogłoszony i w trakcie egzaminu…
Robert:
[7:06] On jest ogłaszany z dwutygodniowym wyprzedzeniem minimum na stronie dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni. Pani dyrektor Stelmaszyk ogłosiła ten egzamin. Ogłoszenie jego było poprzedzone sprawdzeniem wniosków egzaminacyjnych przez członków komisji. Mieli na to dwa miesiące. Zrobili to. Egzamin został ogłoszony. Ale pomimo tego przyjechali do ośrodka i werbalnie powiedzieli, że egzaminu nie będzie.
Kamil:
[7:33] Ok, to dosyć dziwne. Ja w sumie jeszcze wrócę do jednej rzeczy, bo z tego co wiem, to mówiłeś przed chwilą, że wasi kursanci czekali miesiącami na egzaminy. Rozumiem, że zgłaszaliście ten problem do Urzędu Morskiego, że wy czekacie jako jedynast firm szkoleniowych na egzaminy, a rozumiem, że inne firmy konkurencyjne nie miały takiego długiego czasu oczekiwania.
Robert:
[7:55] Tak, to jest jeden z elementów, o których będę dalej mówił, działania na szkodę naszej spółki i dyskredytowania naszych szkoleń, ponieważ kursanta interesuje nabycie uprawnień, nie tylko kurs, tak, kurs i szkolenie jest elementem, później jest egzamin państwowy i tutaj właśnie pojawia się komisja kwalifikacyjna i pani dyrektor Urzędu Morskiego, a później wydanie dyplomu przez panią dyrektor. I jeżeli któryś z tych elementów jest zachwiany, a w naszym przypadku administracja państwa nie zapewnia naszym kursantom prawa do egzaminu, tak jak to jest w przepisach i tak jak realizowane są te czynności wobec konkurencyjnych ośrodków, czyli, Jest tutaj to wszystko zaburzowe. I nasi kursanci rzeczywiście czekają dosłownie miesiącami.
Kamil:
[8:53] Z tego, co jeszcze czytałem, bo sporo artykułów w sieci na ten temat, że przełomem wydaje się Wasz plan, kiedy jako pierwszy w Polsce chcecie zorganizować kurs na nurka pierwszej klasy właśnie we współpracy z norweską szkołą NYT, bodajże tak on się nazywa. Właśnie chciałbym w ogóle zrozumieć, dlaczego z norweszką szkołą podejmujecie współpracę i o co chodzi z tym nurkiem pierwszej klasy? Czemu to nie można zrobić samodzielnie w Polsce?
Robert:
[9:21] Dobra, czy jeszcze mogę odnieść się do poprzedniego pytania? Tak, bo mówiłem o tym wydłużaniu terminów, egzaminów, co jest po prostu, dużym działaniem na szkodę naszą wizerunkową, ale przede wszystkim na szkodę naszych kursantów, którzy często mają już pracę na gramu, ale nie mogą jej podjąć, bo nie uzyskują dyplomów, ale to nie tylko takie działania, bo nierówne traktowanie nasz jako podmiot gospodarczy z administracją państwa, to jest dwa, były realizowane wobec nas kontrole bez właściwej podstawy prawnej bądź bez żadnej podstawy prawnej, co mamy udowodnione na piśmie.
Robert:
[10:00] Powodem takiego działania może być też to, że wcześniej ośrodki miały przez pewne okresy pewien monopol i zamieniały się, że tak powiem, na rynku w czasie, kiedy albo był jeden ośrodek, albo drugi, był taki okres, kiedy ośrodki się przyzwyczaiły, że nie ma konkurencji, a wiadomo, że brak konkurencji to jest też najbardziej szkodliwe dla klienta. My jak żeśmy się ogłosili, że istniejemy, nie że kiedy ogłaszamy kurs i za jaką kwotę, tylko że istniejemy, to przez noc ceny u konkurencyjnych ośrodkach spadły o 30%, więc jakby to działanie najlepiej obrazuje konkurencyjność działań. Odpowiadając na Twoje pytanie odnośnie szkolenia na uprawnienia nurka pierwszej klasy, Są to jedne z najwyższych uprawnień w zawodach nurek i te uprawnienia upoważniają do nurkowania bez ograniczenia głębokości. Co to oznacza? Że można pracować na platformach wiertniczych, z dzwonów nurkowych, z systemów głębokowodnych, najbardziej skomplikowane i te najniebezpieczniejsze prace wykonywać na dużych głębokościach. My mieliśmy taki plan, znaczy on jest w zasadzie wdrożony, on się udał, tylko że jest odwlekany w realizacji.
Robert:
[11:24] Podpisaliśmy umowę z porozumieniem w sprawie szkolenia z norweską szkołą NYD z Oslo, która dzisiaj jest, można powiedzieć wprost, no chyba najlepszą szkołą w Europie w zakresie szkolenia nurków zawodowych. Ona taki sprzęt posiada, ponieważ w Polsce…
Kamil:
[11:42] A jaki to jest sprzęt?
Robert:
[11:44] Sprzęt niezbędny do zrealizowania kursu nurka pierwszej klasy to jest obiekt zanurzalny, posiadający specjalny certyfikat obiektu zanurzalnego, zgodnie z polską ustawą. I to jest dzwon nurkowy, który właśnie taki certyfikat musi posiadać. Taki obiekt, i to mówię z pełną świadomością, wiem to z informacji od pani dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, która w ramach dostępu do informacji publicznej udzieliła nam tej informacji, którą tylko potwierdziła, bo o tym wiedzieliśmy, jest jeden. Jest to kompleks AF2 na platformie LOTOS Petrobaltic na Bałtyku. I ten system nie podlega wynajmowaniu przez ośrodki szkoleniowe do szkoleń. To jest sprzęt firmy, która nim pracuje.
Kamil:
[12:41] Czyli poczekaj, w Polsce jest jeden taki dzwon, który jest niezbędny do przeprowadzania takich kursów i on należy do prywatnej firmy, która go po prostu codziennie używa do jakichś prac na swojej platformie.
Robert:
[12:52] Firma państwowa, mówię, Lotus, Petro Baltic i na tamtą chwilę, bo mówimy o tamtym okresie, o tamtym roku, był tylko i wyłącznie jeden taki obiekt.
Kamil:
[13:03] I dlatego rozumiem, wy podpisujecie umowę z firmą NIT, bo oni mają takie urządzenia,
Robert:
[13:12] Które pozwolą zrealizować te oto szkolenie. To szkolenie też musi być realizowane na wodach otwartych, też jest taki wymóg, jest dużo obostrzeń, dużo wymogów do tego kursu, zabezpieczenie medyczne chociażby na miejscu, wiele elementów, które różni je, stawia na wyższym poziomie niż te do nurka drugiej klasy czy trzeciej klasy.
Kamil:
[13:34] Okej, ja rozumiem, że podpisując taką umowę ze współpracą pewnie musicie wystąpić z jakimś wnioskiem o to, że możecie prowadzić takie kursy?
Robert:
[13:44] Tak, wystąpiliśmy tutaj na początku 2024 z wnioskiem do pani dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni o danie nam uznania do tego typu szkoleń. I tu pojawia się bardzo ciekawa historia, ponieważ pani dyrektor z przyczyn niemerytorycznych, nie mając uzasadnienia, sztucznie przedłuża nam to postępowanie administracyjne, nie wydając nam tego uznania przez kilka miesięcy. Dopiero w czerwcu otrzymujemy to, na początku 5 czerwca 24 otrzymujemy to uznanie i co więcej, sama ta decyzja jest wydana według nas wadliwie, ponieważ przepisy mówią, że tego typu uznanie daje się na 24 miesiące. Pani dyrektor dała nam na 22, nie wiemy z jakiego przepisu to wynika, tak, także jest to bardzo dziwne, bo nigdzie w przepisach tego nie, no nie ma takiego przepisu, tak, także to jest jedna rzecz, poniekąd wiemy z czego to wynika, właśnie z tego sztucznego przedłużania nam uznania, natomiast pani dyrektor nam pełniła tutaj błąd.
Robert:
[15:01] W tym czasie dzieje się coś takiego, że ponieważ skład komisji kwalifikacyjnej, która kontroluje ośrodki na etapie udzielania, uznania do szkoleń. Pani dyrektor wyznacza skład takiego zespołu kontrolnego. Jest to pan Golik, przewodniczący i zastępca pan Bruski.
Robert:
[15:26] Kontrolują nasze dokumentacje, nasz ośrodek, przedłużają nam tą kontrolę. W tym samym czasie konkurencyjny ośrodek PC Service składa takie uznanie, znaczy domyślamy się, że decyzja o złożeniu tego w tym czasie mogła wynikać z faktu, że sekretarzem komisji jest pracownik tej firmy, co też tutaj pani dyrektor nie widzi żadnych problemów, więc gdy my cokolwiek wysyłamy do komisji, no to sekretarz, czyli pracownik naszego, z posiadanych wiadomości, informacji, jest to pracownik właśnie wieloletni, zajmujący się szkoleniem w konkurencyjnym ośrodku, on już widzi, co my piszemy. Zanim pani dyrektor czasem ma możliwość zadziałania w naszej sprawie, to nasza konkurencja już wie, co my napisaliśmy, o co piszemy. Także spokojnie ma możliwość, żeby też wyprzedzać nasze ruchy. Ale pani dyrektor nie widzi w tym żadnego problemu, że w komisji zasiadają pracownicy różnych ośrodków. Natomiast co się dzieje? PC Service składa również wniosek o uznanie. Pani dyrektor wysyła tam pana Bruskiego i Golika.
Robert:
[16:40] Oni stwierdzają, że ośrodek posiada taki obiekt zanurzalny, zabezpieczenie medyczne i że wypełnia wszystkie wymogi i że mogą szkolić. Uzyskuje to uznanie bardzo szybko, w odróżnieniu od nas.
Robert:
[16:56] Na przełomie maja i czerwca, czyli w momencie, kiedy my jeszcze nie mamy uznania, bo dostajemy je dopiero 5 czerwca, ogłaszany i realizowany jest kurs nurka pierwszej klasy. Jako miejsce jest wskazane z posiadanych informacji z Urzędu Morskiego, z ogłoszeń, które Urząd Morski publikował, wynika, że kurs ten prowadzony był na Solinie.
Kamil:
[17:22] Czyli, jeżeli dobrze rozumiem, tam w Bieszczady.
Robert:
[17:25] Tak, czyli po pierwsze jest to akwen, który nie wiem, czy podlega pod definicję wód otwartych, nie chcę się wypowiadać, no i wiemy, że w tym czasie jedyny taki obiekt był na środku Bałtyku, na platformie Lotus-Betterbarki.
Kamil:
[17:42] Czyli, jak rozumiem, kurs odbywa się bez tego, najprawdopodobniej dzwona z tymi certyfikatami i tak dalej. Bo on jest na Bałtyku i nagle nie teleportował się na Solinę.
Robert:
[17:55] Oczywiście, dokładnie.
Kamil:
[17:57] To jak to jest w ogóle możliwe?
Robert:
[17:59] No i tutaj właśnie pojawia się bardzo… My, zdając sobie sprawę z ogromu nieprawidłowości, jakie występują przy tym kursie, napisaliśmy pismo do pani dyrektor, że należy wstrzymać to szkolenie do czasu wyjaśnienia, czy. I podnieśliśmy szereg aspektów ściśle merytorycznych.
Robert:
[18:21] Które łatwo sprawdzić i podjąć decyzję czy to jest zgodnie z przepisami czy nie no powiem tak, wyobraźmy sobie że w tym kursie biorą udział nurkowie drugiej klasy, którzy chcą nabyć te uprawnienia nurka pierwszej klasy i nurkują na czymś, co nie spełnia żadnych przepraszam może żadnych to złe słowo, ale, którzy nie nurkują na sprzęcie który jest wymieniony i ściśle opisany w przepisach, ponieważ to ich naraża po prostu według mnie na niebezpieczeństwo życia czy utratę zdrowia, bo to naprawdę, prace na dużych głębokościach to już nie są przelewki. I teraz powiem.
Robert:
[19:04] Piszemy to do Pani Dyrektor o tych według nas nieprawidłowościach, które należy sprawdzić zanim tych ludzi się przeszkoli, ponieważ to może zagrażać ich życiu i zdrowiu. Pani Dyrektor nie odpowiada na pismo. Piszemy do Ministerstwa Infrastruktury. Ministerstwo Infrastruktury odpisuje, że przyjrzy się sprawie i nakazuje Pani Dyrektor skontrolować, czy to, co my piszemy, jest prawdą. I pani dyrektor zrobiła to, wysłała kontrolę do ośrodka PC Service, czy ten kurs jest realizowany właściwie. Oczywiście kogo wysłała na tę kontrolę? Pana Bruskiego i Golika, żeby skontrolowali samego siebie. Więc oni oczywiście skontrolowali i uznali, że wszystko jest w porządku. Pani dyrektor odpisała do Ministerstwa Infrastruktury, że w wyniku kontroli stwierdzono, że wszystko jest w porządku.
Robert:
[20:02] Ministerstwo odpisało nam, że taka kontrola się odbyła i że wszystko jest w porządku więc już wtedy nie wytrzymaliśmy, i napisaliśmy w połowie, grudnia dopiero, ale napisaliśmy złożyliśmy doniesienie do prokuratury w tej sprawie, ale jeszcze zanim do tego dojdę to powiem, jak przebiegało danie nam tego uznania, ponieważ panowie Bruski i Golik, co udowodniliśmy pani dyrektor podczas spotkania, okłamali panią dyrektor, mówiąc, że byli skontrolować właśnie ten system, ten jeden jedyny, który jest, czyli na platformie LOTOS Petro Baltic, on się nazywał wtedy AF2, i gdy udowodniliśmy Panu Bruskiemu, że skłamał i że go tam nie było, to wtedy Pani Dyrektor łaskawie nam tego uznania w toku takich już aspektów udzieliła. To też był taki jeden element, gdzie bardzo nas to zdziwiło, że Komisja Kwalifikacyjna wprost kłamie i wprowadza samą Dyrektor w błąd.
Kamil:
[21:21] Dla mnie to brzmi jak podręcznikowy jakiś układ i konflikt interesów tak naprawdę, gdzie jeżeli dobrze rozumiem pracownicy konkurencyjnej firmy są jednocześnie urzędnikami państwowymi, którzy kontrolują samych siebie i konkurencyjny ośrodek?
Robert:
[21:37] Tak, sekretarzem jest pracownik PC Service, pan zastępca przewodniczącego, pan Bruski, nie kryje się z tym, mamy na to dowody, przyznaje się do tego, że prowadzi kontakty biznesowe, łączą go z właścicielem PC Service. Pan Pomian aktualny, przewodniczący Komisji Kwalifikacyjnej dla nurków, jest osobą, która realizowała to szkolenie na nurka pierwszej klasy, bez tych wszystkich rzeczy, które powinny być. I tutaj dochodzimy do clou, ponieważ pan Pomian prowadził to szkolenie bez obiektu zanurzalnego, bez zabezpieczenia medycznego, sposiadanych przez desinformacji, tych rzeczy tam nie było. I z pełną świadomością, pomimo tych nieprawidłowości, co robi pan Pomian?
Robert:
[22:40] Zapisuje się do komisji kwalifikacyjnej dla nurków, żeby ktoś mógł przeprowadzić egzamin i uwiarygodnić i wydać dyplomy tym przeszkolonym przez samego Pana Pomiana osób. Ponieważ gdy ci Panowie składają wnioski egzaminacyjne, okazuje się, że są tylko dwie osoby w komisji, które są w stanie ze względu na posiadane uprawnienia przeegzaminować te osoby, a muszą być minimum dwie w składzie komisji. Gdy te wnioski trafiają do komisji, był jeszcze jeden członek komisji z uprawnieniami i gdy zobaczył te wnioski, zobaczył to szkolenie, to powiedział, że nie przeegzaminuje tych panów i wypisuje się z komisji, złożył rezygnację, ponieważ nie chciał brać w tym udziału i wiedział, że to śmierdzi po prostu prokuraturą. Więc na pewno był problem, ponieważ nie było komu ich przeegzaminować. Więc kto się zapisał do tej komisji? Pan Pomian, ten, który ich szkoli. Przeegzaminował.
Robert:
[23:46] No i już tutaj to, co powiedziałem, i w toku tych czynności, o ile pamiętam, ten egzamin był w listopadzie 24, no w grudniu już złożyliśmy, w połowie grudnia, 16 grudnia złożyliśmy doniesienie do prokuratury, wobec narażenia na utratę życia i zdrowia kursantów i wobec tego jest prowadzone śledztwo.
Kamil:
[24:10] Brzmi to wszystko strasznie i ja jeszcze tam czytałem i to na stronach i w waszych oświadczeniach, że na wasze kursy też został podstawiony, tak jak wy twierdzicie, kursant. Być może jest taka forma prowokacji. Nie wiem, jak myślisz, co chciano w ten sposób osiągnąć?
Robert:
[24:27] Dojdę do tego wątku, bo on jest bardzo ciekawe i emocjonujące. Myślę, że nadaje się na jakiś serial. Wracając do tego zawiadomienia, żeby nie być gołosłownym, to ja je przeczytam. Otrzymaliśmy w miód 12 sierpnia, czyli po 8 miesiącach, zawiadomienie o wszczęciu śledztwa prokuratury w sprawie dokonanego w okresie od stycznia do grudnia w Gdyni przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni, narażając uczestników kursu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. I to dotyczy tego kursu, o którym mówię, o kursie nurku pierwszej klasy i z tego co wiem jest szereg czynności prowadzonych przez prokuraturę w celu wyjaśnienia tej sytuacji. Teraz kontynuując w zakresie twojego ostatniego pytania, czyli do tego podstawionego kursanta tak, w zeszłym roku, mieliśmy taką sytuację że jeden z naszych kursantów według naszej opinii był podstawionym kursantem był mniej zainteresowany szkoleniem, a bardziej, zaszkodzeniem nam tak to ujmę nasze twierdzenie opiera na…
Kamil:
[25:46] Poczekaj, bo jak rozumiem, kursy na nurka pierwszej, drugiej, trzeciej klasy to nie jest kurs na OWD i to nie kosztuje małe pieniądze, więc to jak rozumiem widać kto wydał swoje pieniądze i chce się uczyć, a kto raczej nie wydał swoich pieniędzy i właśnie jak mówisz nie jest zainteresowany wiedzą. Ja sobie tak to rozumiem.
Robert:
[26:07] Myślę, że masz rację. Z pewnością tak, bo tak to po prostu z tym panem było. I teraz powiem w ten sposób. To jest niezłymi nićmi uszyta intryga. Ten kursant po kursie powstaje anonim, który trafia do pana przewodniczącego Pawła Golika w metadanych tego pliku w rozszerzeniu PDF zachowują się metadane stopka, która brzmi następująco. Wojciech Stachowiak.
Robert:
[26:52] I ten dokument jest następnie przesłany przez pana Golika do jednego z naszych uczestników kursu. Jest odbyta rozmowa telefoniczna, gdzie namawia on tą osobę, żeby ona potwierdziła tego typu zarzuty, rzeczy, które są formułowane w tym anonimie. Oczywiście ta osoba zaprzecza, odmawia potwierdzenia takich rzeczy, pisze do Urzędu Morskiego pismo skarżące się na działanie pana Golika i że jest niedopuszczalne. Dodatkowo archiwizujemy u notariusza, ta osoba zarchiwizowała u notariusza wszystkie rzeczy związane z wymianą tej korespondencji, więc to jest wszystko dobrze udokumentowane. Na podstawie tego anonimu, w którym zarzuca się nam, że w trakcie szkolenia doszło do wypadku nurkowego i nie udzielono kursantowi pomocy itd., co jest oczywiście nieprawdą, zaraz dojdę do końca tej historii. Pan Golik z posiadanych przez desinformacji pisze wniosek do pani dyrektor, że należy nam zabrać uznanie, czyli po prostu zamknąć możliwość prowadzenia działalności, to była…
Kamil:
[28:11] No wiesz, brzmi to sensownie, skoro doszło do wypadku, no to powinno się zamknąć do środek, do wyjaśnienia przynajmniej.
Robert:
[28:17] Dokładnie, dokładnie, tak. W przypadku, gdyby takie zagrożenie było, natomiast nikt nie sprawdza, nie kontaktuje się z nami, czy to było. I tak dalej. Pani dyrektor po jakimś czasie zarządza kontrolę, która też nic nie wykazała w tej materii, także była pozytywna.
Kamil:
[28:34] To poczekaj, bo mówisz, że doszło do wypadku. Co z poszkodowanym, skoro był wypadek?
Robert:
[28:40] No i teraz clue. Pan Golik składa doniesienie do prokuratury czy na policję, tego nie wiem, ale składa doniesienie w rejonie, gdzie szkolimy, na jeziorze. Prokuratura przyczyna śledztwo czy postępowanie w sprawie wzywa tego poszkodowanego do złożenia wyjaśnień, domniemanego poszkodowanego on po prostu nie miał jak to usłyszał, zaprzeczył, że takie coś w ogóle miało miejsce wszyscy kursanci, którzy byli na tym kursie poza tym jednym, który był podstawionym i który był świadkiem ponoć w tej sprawie, twierdzą, że takie coś nie miało miejsca i nie zaszło. Także jedyną osobą, która twierdzi, że taki wypadek był, jest ten kursant podstawiony.
Robert:
[29:33] Prokuratura, i tutaj też przeczytam postanowienie prokuratury o umorzeniu dochodzenia, to jest z 26 czerwca 2025, postanowił umorzyć dochodzenie w sprawie zaistniałego w okresie 18 marzec 24 do 12 kwietnia 24 narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo, utratę życia lub zdrowia, działając na zasadzie wobec stwierdzenia, że czynu nie popełniono. Więc jakby dowody świadczą same za siebie. Ponoć poszkodowany kursant był bardzo zdziwiony, że był wypadek, bo go nie było. Także dochodzimy do pewnego poziomu absurdu.
Robert:
[30:20] No i, Te rzeczy są finalnie jakby rozwiązane. My będziemy dochodzić jakby prawdy, w sensie będziemy skarżyć osoby, które świadomie kłamią, bo to nie można tego inaczej nazwać. Jest to walka nie dość, że z harpunem, z naszą opinią o nas, ale po prostu jest to sprzeczne z przepisami prawa. Finał jest taki, że pan Bruski, który jest zastępcą przewodniczącego, pomimo, że wie, że wypadku nie było, pomimo, że wie, że postanowienie prokuratura wydała, jakie wydała w tej kwestii, to udziela wywiadu w jednej z gazet tutaj niedawno, podtrzymując te kłamstwa. To też jest jakby i przypominam, pan Bruski, Artur, jest dalej zastępcą przewodniczącego Komisji Kwalifikacyjnej dla Nurków, czyli urzędnik państwowy, który wie jakie są wyniki działań organów, które są uprawnione do sprawdzania takich rzeczy, ma jasno na piśmie, że jest to nie było takiego czynu. Dalej formułuje tego typu zarzuty w gazecie i to jest w aspekcie kontroli, do której my się nawet jeszcze nie ustosunkowaliśmy. Także resztę można sobie dopowiedzieć samemu.
Kamil:
[31:46] Ja jeszcze wrócę do jednej rzeczy, bo mówisz, że poszedł jakiś anonim, to ja rozumiem, to był mail, pdf i tak dalej. Ja całe życie siedzę w IT, więc wytrakowanie, kto jest nadawcą, a nie jest biegłym w IT jest dosyć proste, ale rozumiem, że w metadanych pojawia się nazwisko Wojciech Stachowiak. Ja sobie szybko wrzuciłem w Google to imię i nazwisko i mi wyskoczyło PC Diver Service i rozumiem konkurencyjna firma. Ja rozumiem, że to może być przypadek, bo to nie jest jeszcze pewne, ale dziwnie to brzmi, powiem szczerze.
Robert:
[32:18] Powiem tak. Nie będę się na ten temat wypowiadał, natomiast mam nadzieję, że właściwe służby to zbadają.
Kamil:
[32:27] Wypada to zbadać, bo to brzmi dosyć naprawdę podejrzanie. Albo ktoś kogoś próbuje wrobić, albo jest coś nie tak i faktycznie masz rację, niech się zajmą tym służbę. Przejdźmy może teraz do tego słynnego szkolenia ratowników górniczych, Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego, o którym pisały media, bo widziałem właśnie artykuł na Wirtualnej Polsce, że taki ośrodek ratownictwa górniczego szuka firmy do przeszkolenia ratowników nurków w kopalniach. Jak rozumiem po to, że jeżeli kopalnia się zawali, są jakieś restrykcje pod wodę, no musi być nurek, który uratuje pozostałych górników. Jest ogłaszany przetarg i w tym przetargu Wasza firma Harpoon, że tak powiem, wygrywa ten przetarg. Jest to wszystko całkowicie legalne, startujecie do przetargu. Jest to Was pierwszy, drugi przetarg?
Robert:
[33:21] Jest to nasz pierwszy wygrany przetarg.
Kamil:
[33:24] Okej, czyli wygrywacie go całkowicie legalnie, zaczyna się kurs i klasycznie po kursie powinien pojawić się egzamin. No i z tego co ja czytam w tym artykule i w waszym również oświadczeniu, egzamin jest blokowany, jest egzamin, straszeni są kursanci, a nawet grożono obserwatorowi z ministerstwa. To też będziesz mi musiał opowiedzieć o jakim obserwatorze z ministerstwa mowa, bo do tej pory realizujemy, egzamin przeprowadza ta komisja jakaś, a tu już pojawiają się obserwatorzy z ministerstwa. Powiedz mi o co chodziło z tymi egzaminami i tak dalej.
Robert:
[34:03] Okej, czy opowiedzieć Ci od początku jak wyglądał ten kurs górników?
Kamil:
[34:08] Tak, od początku do egzaminu.
Robert:
[34:11] Więc ogłaszany jest przetarg, wygrywamy go, realizujemy ten kurs w Jaworznie, na koparkach, wszyscy nurkowie wiedzą o co chodzi. Taki był też wymóg samego postępowania przetargowego, żeby to zrobić u górników, a nie u nas. Dla grupy 16-osobowej, firma cała się przenieśliła tam na miesiąc. Przenieśliśmy całą firmę na miesiąc tam, tam szkoliliśmy. Teraz tak, w pierwszym dniu kursu wydarza się coś dziwnego. Mianowicie zaczynamy szkolić zgodnie ze wszystkimi prawidłami itd.
Robert:
[34:55] I pan Michniewski, który jest sekretarzem komisji i pracownikiem PC Service, mówił, że pan Michniewski, który jest sekretarzem komisji i pracownikiem PC Service, wydzwania do tej stacji, czy my rzeczywiście szkolimy, sprawdza tam różne rzeczy, takie działania nigdy się nie działy. Po czym pan Golik w tradycyjny dla siebie sposób, który jest przewodniczącym Państwowej Komisji, z prywatnego maila, szczur, gmail i tak dalej.
Robert:
[35:26] Pisze maila do przedstawicieli Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, dziwnego, że to szkolenie jest nielegalne, które my prowadzimy i po tym szkoleniu nie będą mogli podejść do egzaminu. Pan Bruski, który serwisuje sprzęt dla panów z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, dzwoni po tych osobach, bo je zna i mówi to samo, że dyskredytują to środek i mówiąc, że to jest nielegalne, a podpowiem, że szkolenie prowadzone jest przez ośrodek, który ma uznanie dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni, który, ten dyrektor ogłosił to szkolenie.
Robert:
[36:19] Zaakceptował harmonogram itd. Co się dzieje? My musimy wyjaśniać i przez cały tydzień jesteśmy w zasadzie na łączach z Panią Dyrektor Urzędu Morskiego i z Ministerstwem Infrastruktury, które musieliśmy prosić o interwencję w tej sprawie, gdzieś chyba pod koniec dnia w czwartek zostajemy już po prostu telefonicznie przez urzędnika z Ministerstwa przeproszeni za zaistniałą sytuację i zapewnieni, że wszystko się odbywa zgodnie z prawem, działajcie Panowie, szkolcie i tak dalej. I…
Robert:
[36:57] Przeczytam jedną rzecz. Z pisma PC Service, właścicielem tej firmy jest Wojciech Stachowiak, zacytuję jedną rzecz. Pod koniec dnia 4, myśmy zaczęli szkolić 2 listopada chyba, jakoś tak. W dniu 4 listopada dostałem informację telefoniczną z Urzędu Morskiego w Gdyni, że kurs w Jaworznie będzie zawieszony, a na spotkaniu w dniu 5 listopada 24 zostanie ta sprawa omówiona. Czyli pan Wojciech Stachowiak, właściciel PC Service, czyli firmy, która też mogła wygrać ten przetarg, pisze, że obiecano mu w rozmowie nie obiecano, że dostał informację telefoniczną z urzędu że ten kurs będzie zawieszony wystosowaliśmy pismo do pani dyrektor o informację kto i na jakiej podstawie takich informacji udzielił do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy, informacji w tej sprawie ale według mnie to może jasno pokazywać Pewne powiązania i na tym skończę.
Robert:
[38:16] Kurs się kończy, my otrzymujemy naprawdę bardzo dobre rekomendacje od Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, ocenili nasze szkolenie na naprawdę bardzo wysokim poziomie, co nas bardzo cieszy. Tutaj serdecznie też pozdrawiam całą stację i ratowników i zarząd, ponieważ są to profesjonaliści pełną gębą w każdej materii i naprawdę był to dla nas też zaszczyt móc ich szkolić, ponieważ naprawdę są jedynymi w Polsce, którzy są przeznaczeni do pracy w wyrobiskach zalanych wodą pod poziomem, pod gruntem, gdzieś w kopalniach, wyrobiskach i tak dalej i oni też są wpisani w system krajowego zarządzania kryzysowego i działań takich proratowniczych, więc jakby blokowanie nabycia przez nich uprawnień realnie obniżało zdolności ratownictwa w skali kraju.
Robert:
[39:30] To jest bardzo wąska grupa specjalistów i nigdzie indziej w kraju oni nie występują, więc przez kilka miesięcy tak naprawdę było blokowane uzyskanie zdolności przez państwową spółkę, która ma w swym statucie i obowiązkach pełnienie takich dyżurów ratowniczych na ewentualność konieczności podjęcia działań pod powierzchnią gleby, ziemi, gruntu i tak dalej, do takich realnych działań. W tym czasie, kiedy im to blokowano bezprawnie przez dyrektora Urzędu Morskiego i Komisję Kwalifikacyjną, to było kilka wypadków w mediach słychać o tym górniczych, w których oni też brali udział. Na szczęście nie doszło tam do zalania wodą i nie musieli mieć konieczności wykorzystania sprzętu nurkowego, bo w tym momencie mogłoby być to już takie uniemożliwianie im nabycia uprawnień, no, przyczynkiem do tego, że ktoś na przykład nie uzyskał pomocy, a mógł.
Kamil:
[40:36] To brzmi naprawdę strasznie, bo to nie jest kurs na znowuż nurka rekreacyjnego, tylko to są poważne ekipy ratownicze, które jak mówię, jak są zarządzanie kryzysowe, no to nie są przelewki tutaj.
Kamil:
[40:49] No brzmi to generalnie strasznie, ale mówisz jeszcze o tym, że straszono waszych kursantów i grożono obserwatorowi z ministerstwa. Na czym polega rola i skąd obserwator z ministerstwa?
Robert:
[41:00] Już powiem. Kurs się kończy. Składamy wnioski o egzamin. Pani dyrektor Urzędu Morskiego wyznacza komisję egzaminacyjną. Ten egzamin też odbywał się w Jaworznie. Przyjeżdżamy. My już wiedząc, że wokół tego kursu jest jak jest i że komisja jest nierzetelna wobec nas, stronnicza, nieobiektywna, nie zasiadają tam osoby bezstronne, które już udowodniły wielokrotnie, że są do nas negatywnie nastawione, to żądamy zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury w zakresie egzaminowania o wyznaczenie obserwatora.
Kamil:
[41:46] Czyli to będzie taka niezależna osoba, która będzie patrzyła na was i na komisję.
Robert:
[41:51] Pan minister przychylił się do naszego wniosku, wyznaczył dwóch obserwatorów. Oni byli przedstawicielami innego urzędu w zakresie administracji morskiej, niezwiązani z Gdynią, tam gdzie jest Urząd Morski, który nadaje uprawnienia zawodowe, ale byli specjalistami w swoich dziedzinach i znali się na sprawach nurkowych. I co się dzieje? Jest godzina 10, jest ten egzamin, wszyscy przybyli. Obserwatorzy, my jako ośrodek i kursanci. I to się okazało, że komisja nie przyjechała. Nie stawili się.
Kamil:
[42:28] Znaczy ci, co mieli egzaminować, nie przyjechali.
Robert:
[42:31] Tak, pan Dariusz Michniewski, który jest pracownikiem PC Service, posiadanych przeze mnie informacji i sekretarzem komisji, był wyznaczony jako członek komisji. Nie przyjechał. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności akurat, nie? Pan Jacek Serwa, który również był wyznaczony jako członek komisji, odebrał od nas telefon. Dlaczego go tu nie ma? powiedział w rozmowie telefonicznej tam na bieżąco, a on to w ogóle źle się poczuł i idzie do lekarza. A w ogóle to ten egzamin nie powinien się odbyć. I się rozłączył. Czyli my…
Kamil:
[43:11] Czyli rozumiem, egzamin.
Robert:
[43:13] Egzamin państwowy. To jest państwowy egzamin, do którego pani dyrektor wyznaczyła członków. Dobrze, ten egzamin się nie odbył. Myśmy ponieśli duże straty finansowe, ponieważ musieliśmy przewieźć całą bazę prac podwodnych znowu z Gdyni do Jaworzna, ogólnie trzy dni pracy, duże koszty. Nikt nam do to nie zwrócił. Co się dzieje później? Pani dyrektor sukcesywnie odmawia ogłoszenia egzaminu.
Robert:
[43:43] Powiem jeszcze tak. Jak już ze strony pani dyrektor odmawiane było ogłoszenie egzaminu dla prawidłowo przeszkolonych i zweryfikowanych wniosków, które były i były prawidłowe, ja już pewnego razu nie wytrzymałem i po prostu usiadłem u pani dyrektor przed biurem, przed kancelarią i powiedziałem, że w sekretariacie, że nie wyjdę, dopóki nie porozmawiam. Po jakimś czasie pani dyrektor mnie przyjęła, tam było jeszcze dwóch innych pracowników urzędu.
Robert:
[44:16] I jakby w toku rozmowy, już o szczegółach nie będę się rozwijał, ale w toku rozmowy pani dyrektor powiedziała w pewnym momencie, no tak, tak, ale wie pan panie Robercie, a podda się pan jeszcze kontroli? Ja mówię, jakiej kontroli? No takiej byśmy coś chcieli sprawdzić. Ja mówię, ale co chcę cię sprawdzić? Nie? I mówię, to dzienniki prac podwodnych, dokumentację kursu, coś, co wybiega poza normalne rzeczy, bo tego się nie robi, tak, przed egzaminami, egzaminuje się na podstawie wniosków i zaświadczeń, zgodnie z przepisami prawa. I pani dyrektor zażądała ode mnie kontroli niewynikającej z przepisów prawa. Ja mówię, pani dyrektor, ale z czego ona wynika, ta kontrola? No z niczego. Ja mówię, czyli chce pani, żebym się poddał kontroli kolejnej już, która jest bez podstawy prawnej, bez żadnego umotywowania, nie wynika z niczego, to.
Robert:
[45:14] I zadałem Pani pytanie takie. Dobrze, ja jestem skłonny się poddać tej kontroli, bo nie mam nic do ukrycia, ale mam jeden warunek. Jeżeli ja się poddam tej kontroli i nie będzie żadnej uwagi, to czy Pani mi obieca, że Pani ten egzamin ogłosi? Tak, obiecuję. Poddałem się na drugi dzień tej kontroli. Przeczytam sobie, kto kontrolował ten kurs górników z ramienia Komisji Kwalifikacyjnej dla Norków. Pan Pomian, aktualny przewodniczący, Czyli ten, który dzisiaj w analogicznym kursie, który był prowadzony w identyczny sposób, zarzuca nam szereg nieprawidłowości. O tym będę mówił później. Ale co Pan Pomian wtedy stwierdził? Pan Jerzy Pomian potwierdza, to jest protokół sprawdzenia czynności kontrolnych tego kursu górników. Jest to protokół z 11 grudnia 24 podpisany przez pana Pomiana. Pan Jerzy Pomian potwierdza, że zapisy zawarte w obu dziennikach w zakresie głębokości oraz czasu są zgodne z wymaganiami rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie szkolenia i egzaminowania, maksymalna głębokość zapisana w dzienniku wynoszą 19 metrów. I na tej podstawie pozytywnej kontroli pani dyrektor obiecała ogłoszenie egzaminu, czego nie zrobiła. Natomiast ogłosiła bardzo ciekawe.
Robert:
[46:37] Treść komunikatu na swojej stronie, który brzmiał, już teraz go nie przytoczę co do słowa, ale brzmiał w ten sposób, że ona nie widzi podstaw prawnych, że niskie stoi na przeszkodzie, żeby egzamin się odbył, z punktu widzenia formalno-prawnego, ale egzaminu dla Harpuna nie będzie ogłaszany.
Kamil:
[46:58] Czyli nie, bo nie. A powiedz mi, jeżeli miał się odbyć egzamin, egzaminatorzy nie przyjechali, rozumiem…
Robert:
[47:08] Byli tam obserwatorzy z ministerstwa.
Kamil:
[47:10] Tak, i oni jakąś notatkę pewnie zostawili.
Robert:
[47:12] Wysłali do ministra, na pewno. Ja tej notatki też się nie widziałem, ale wiem, że wysłali, z informacji od nich to wiem. Kolejny krok to był taki, to było wiele pism, wiele z naszej strony starań się, żeby ten egzamin się odbył. Ogłoszono egzamin.
Kamil:
[47:30] Czyli w końcu ogłoszono egzamin dla tych ratowników górniczych.
Robert:
[47:33] Dokładnie, znaczy kolejny już, drugi termin egzaminu po de facto interwencji obserwatorów z ministerstwa. Czyli pani dyrektor i komisja czuli nacisk I dlatego ogłosili ten egzamin. Ten egzamin był ogłoszony na dzień 14 lutego, 24, przepraszam, 25, 25, Czyli to już mijają prawie 3 miesiące, 2,5 miesiąca od kursu. Już czekają górnicy 2,5 miesiąca. Ten egzamin jest ogłaszany. Tym razem odbywa się u nas, tutaj pod Trójmiastem w Baninie.
Kamil:
[48:12] Czyli to teraz górnicy do Was może przyjechać.
Robert:
[48:14] Górnicy musieli przyjechać tutaj, ich było kilkunastu, łącznie z wszystkich. Był też przedstawiciel zarządu spółki, ponieważ taką czuł potrzebę.
Kamil:
[48:31] No nie dziwię się,
Robert:
[48:32] Powiem szczerze. Tak, tak. Poziom jakby na pewno niezrozumienia sytuacji i zdenerwowania wśród zarządu spółki był duży. Tutaj jeszcze jest taka jedna rzecz, że my sądzimy, iż te działania były o tyle celowe w przedłużanie tego procesu jak najdłużej, ponieważ warunki przetargu i draft umowy ze strony centralnej stacji był znany, był dostępny i wszystkie ośrodki szkolenia wiedziały w kraju, jakie są warunki i wiedziały też, że płatność jest na 30 dni po państwowym egzaminie. Także te wszystkie działania, które były podejmowane, były wymierzone de facto również, nie tylko w to, żeby ci ratownicy górniczy i państwo nie miało ratowników, ale też w nas, żebyśmy nie otrzymali pieniędzy albo otrzymali je jak najpóźniej za prowadzone szkolenie.
Kamil:
[49:29] Tak, bo to może skończyć się utratą płynności finansowej w konsekwencji zamknięciem ośrodka i wyeliminowanym konkurencji. Tak sobie dywaguję.
Robert:
[49:37] Dokładnie, więc to dobrze. I teraz 14 lutego zaczyna się, była bardzo ciekawa historia, ponieważ był to egzamin prowadzony dla naszych kolejnych kursantów. Komisja przyjeżdża, dzieli grupę. Na ten egzamin przyjeżdża pan Bruski, pan Golik i pan Pomian. Ta trzyosobowa komisja podchodzi do przeegzaminowania naszych kursantów. Zbiera wszystkich w jednej sali, dzieli ich na dwie grupy. Grupa pierwsza to są jedna grupa nurków, grupa druga to jest grupa z centralnej stacji ratownictwa górniczego. Ja już czułem pismo nosem o co chodzi. Przeegzamowali teoretycznie pierwszą grupę, później zaprosili drugą do sali i wtedy zaczęły się ciekawe rzeczy. Pan Golik i Pan Gruski publicznie przy obserwatorach z ministerstwa, przy obecności tutaj naszej spółki obu wspólników, przy obecności członka zarządu Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego mówią, że egzaminu nie przeprowadzą dla tych panów.
Kamil:
[50:54] Dlaczego?
Robert:
[50:56] No i tu jest właśnie ciekawa sytuacja na pytanie dlaczego. To pytanie dlaczego i o podanie podstawy prawnej jest cisza. Natomiast co jest? Panowie merytorycznie nie odnoszą się do tego pytania. Jako urzędnicy państwowi, jako przewodniczący i zastępca oraz członek Pan Pomian nie są w stanie powiedzieć, odpowiedzieć na liczne pytania, jaka jest podstawa prawna, co jest nie tak, że ich nie dopuszczą. I tam jest nie, bo nie. Natomiast jest świadome działanie ukierunkowane na zastraszanie naszych kursantów. W jaki sposób? Pan Bruski, Pan Golik, Pan Pomian wygrażają się, że lepiej dla naszych kursantów jest, żeby nie przeszedł przystępowali do egzaminu, bo wobec nas są postępowania prokuratorskie i tu chodzi o to postępowanie z tego donosu o ten wypadek, bo wtedy…
Kamil:
[51:53] Który jest umorzone.
Robert:
[51:53] Bo ono jeszcze się toczyło, tak? Ono dopiero trzy miesiące później było jakby umorzone ze względu na to, że nie miało miejsca. Ale panowie skrzętnie i chętnie się tym faktem jakby wykorzystują, tak? I mówią, że nie. Nie będzie egzaminu. Pan obserwator z ministerstwa kilkukrotnie pyta pana Golika, panie przewodniczący, proszę o pana notatkę, żeby pan mi napisał na piśmie, że egzaminu nie będzie i dlaczego, tak? Ja to muszę dostarczyć panu ministrowi, nie? Pan Golik bardzo się denerwuje, wykonuje takie nerwowe ruchy i czeka. To wygląda dziecinnie, tak? Bo obserwator z ministerstwa, urzędnik, którego przysłał minister, chodzi i biega za przewodniczącym, który stara się wymknąć temu urzędnikowi, żeby po prostu czmychnąć stamtąd. On chce po prostu wyjść z budynku i żeby nikt mu nie zadał niewygodnego pytania. I teraz w końcu pan obserwator, no już, że tak powiem, enty raz go poprosił o to i co pan Golik już wtedy chyba poniosł go emocje, powiedział. Znaczy nie będę decydował tej wypowiedzi, natomiast są na to świadkowie.
Robert:
[53:11] Kierował groźby karalne w stosunku do tego obserwatora. Ten obserwator oniemiał i po tym egzaminie udał się do organów, gdzie złożył doniesienie o możliwości południa przestępstwa przez pana Golika, przewodniczącego Państwowej Komisji Egzaminacyjnej, który w trakcie egzaminu państwowego kierował pod adresem nadzorującego go innego urzędnika groźby karalnej.
Robert:
[53:39] To brzmi absurdalnie, ale to się wydarzyło i to są fakty. Jeszcze jedna rzecz. Panowie, kiedy byli w sali z tymi górnikami, mówię tutaj o komisji kwalifikacyjnej, czyli tych trzech panach, prowadzili na bieżąco, w toku, tak naprawdę przed kursantami, przed opinią publiczną można powiedzieć, między sobą dywagacje i pięciokrotnie, naliczyliśmy to pięciokrotnie, zmieniali zdanie co do tego, czy ich przeegzaminować, czy nie przeegzaminować, przeegzaminować, nie przeegzaminować. Ja nie wierzyłem w to, nie wierzyłem własnym oczom i uszom, kiedy to widziałem i słyszałem. Czyli oni w trakcie tego egzaminu wypracowywali decyzję, czy przeegzaminować, czy nie przeegzaminować. Między innymi w czasie tego egzaminu zażądali od nas zmiany miejsca jego przeprowadzenia części praktycznej, pomimo, że dyrektor Urzędu Morskiego wyznaczyła miejsce przeprowadzenia tego egzaminu na banino, a wymuszono od nas, żeby to miejsce zostało zmienione na inny akwen. Oczywiście przeniesienie całej bazy prac podwodnych tak ad hoc w ciągu godziny, dwóch czy trzech, nie przygotowawszy tego wszystkiego, jest bardzo trudne i kosztowne. Ale dla dobra naszych kursantów stanowiliśmy na głowie i to zrobiliśmy.
Kamil:
[55:05] Patrzę sobie teraz na stronę Komisji Kwalifikacyjnej dla Nurków i widzę, że nie ma tam Pana Golika, a nowym szefem został Pan Jerzy Pomian.
Kamil:
[55:15] Czy to rozumiem, czy jest to w ogóle jakaś realna zmiana w tym wszystkim, tylko zmiana twarzy? Bo jak rozumiem, w końcu Pana Golika odwołano ze stanowiska, jak rozumiem.
Robert:
[55:24] Tak, pan Golik odszedł można powiedzieć w niesławie, bo już po tym co się zdarzyło minister w końcu odwołał pana Golika. Pani dyrektor wielokrotnie wiedząc, że pan Golik łamie przepisy i postępuje niezgodnie z zasadami, nie chciała tego wykonać, ale już tutaj napisała wniosek, tak domniemam, że napisała wniosek, bo tego typu działanie, odwołanie jest w gestii pani dyrektor, ona wnioskuje do ministra, taka jest procedura o jego odwołanie. Tak, i powołano pana Pomiana, tego samego, który w PC Service prowadził kurs nurka pierwszej klasy i później egzaminował tych samych kursantów, których wyszkolił, tak, ten sam pan.
Kamil:
[56:14] Okej, to już każdy sobie niech to powie. Przejdźmy jeszcze do sprawy kursanta, którego ja przynajmniej znam z mediów o imieniu, pseudonimie Kacper, bo taki kursant pojawia się w jednym z artykułów w internecie, który złożył do Was zawiadomienie na Was i twierdzi on, że poprosił o zaliczenie głębokości w komorze dekompresyjnej, żeby obniżyć koszty nurkowania kursu. Jak to wyglądało dokładnie? O co tu chodzi?
Robert:
[56:44] Dobrze, tutaj mamy już do czynienia, ponieważ tamta próba donosu, mówię o tym domniemanym wypadku, którego nie było, była, powiedziałbym, słabo przygotowana. I ona upadła bardzo łatwo i, że tak powiem, prawda łatwo wygrała. Natomiast widząc to, że tamta próba się nie udała, Podesłano nam, taka jest nasza opinia, kolejnego kursanta, który już kompletnie nie był zainteresowany szkoleniem, który okazało się po fakcie, przez cały okres kursu miał jakieś ukrytą kamerę, dyktafon i nagrywał 100% od zajęć teoretycznych po praktyczne. Ten pan też jest jakby tutaj początkiem artykułu o nas, którego będziemy domagali się sprostowania de facto. Natomiast ta osoba, pan Kacper, bo to imię się pojawiło w mediach, więc nie będę go ukrywał, nieważne czy to jest prawdziwe czy nieprawdziwe, załóżmy, że ta osoba ma na imię Kacper.
Robert:
[58:02] Składa już kolejny donos. Tym razem się podpisuje. Jest to kursant, który w ogóle nie był zainteresowany nawet złożeniem wniosku o egzamin. No.
Kamil:
[58:14] To trochę dziwne, nie?
Robert:
[58:16] Tak, szkoliliśmy około 100 nurków. 100 osób w zawodach związanych z wykonywaniem prac podwodnych przez te 3 lata. I 99 osób, to jest jedyna osoba, która nie chciała, żeby w jej imieniu na drugi dzień po kursie, żebym złożył wniosek o egzamin. Bo on chyba nie planował składać wniosku o egzamin. Więc wszyscy oczywiście są zawsze zainteresowani złożeniem wniosku na dzień następny, żeby biegły terminy administracyjne i jak najszybciej mógł się odbyć egzamin. Ten pan nie był tym zainteresowany. To już nam się zapaliła czerwona lampka, ponieważ on nie chce podchodzić do egzaminu.
Kamil:
[58:59] To po co kurs?
Robert:
[59:00] Może złożyć to sam, ale to będzie dłuższe, trudniejsze, a ja na drugi dzień rano byłem tam o ósmej i już jestem wnioskany. To było dziwne, ale ten pan nagrywał wszystko, 100%. No i co się dzieje? Ten pan składa jakieś doniesienie, my jego treści nie znamy. Na jego podstawie pani dyrektor zarządza w naszym ośrodku kontrolę w stosunku do kursu czerwcowego kierownika prac podwodnych, nurka trzeciej klasy oraz rozszerza tę kontrolę nie wiadomo z jakich przyczyn o dwa inne kursy, z marca, nurka trzeciej i kierownika trzeciej klasy. Nie wiemy dlaczego, na jakiej podstawie.
Robert:
[59:49] Wyznacza komisję w która wie pani dyrektor wyznacza komisję, co do której wie, że jest nieobiektywna tak, po pierwsze jest tam pan Pomian który pracował dla konkurencyjnego ośrodka.
Robert:
[1:00:07] Jest tam pan Serwa Jacek, który publicznie, oskarża mnie że z powodu, z mojego powodu utracił pracę i z mojego powodu pracodawca jego uważa go za alkoholika. To jest cytat, tak? Oczywiście ja mu nigdy nie stracił pracy przeze mnie, to jest po prostu pomówienie. Jest wręcz nawet, bym powiedział, przeciwnie, ale dobrze. I teraz… Ta osoba też nie stawiła się na egzamin, odmówiła uczestnictwa pomimo wyznaczenia do egzaminu i pani taki skład komisji wyznacza, pani dyrektor, do naszej kontroli. Panowie przyjeżdżają, to jest też bardzo dziwna sprawa, przyjeżdżają w momencie, kiedy już jest wyznaczony termin egzaminu, nurka trzeciej klasy z marca, kierownika trzeciej klasy z marca. Panowie czekają ponad trzy miesiące na egzamin. 3,5 miesiąca, czyli znowu widzimy, że jest ta sama taktyka. Odwlekamy egzaminy w Harpoonie na ile się da, Harpoon traci wiarygodność, będzie miał mniej klientów, nawet jeśli dobrze szkolą, ponieważ co? Rozchodzi się w środowisku, że po kursach w Harpoonie nie ma egzaminu i o to chodziło.
Robert:
[1:01:37] Dla tych osób de facto pani dyrektor odwołuje egzamin i tutaj powiem o kursie kierownika trzeciej klasy z marca. Czekają 3,5 miesiąca. Pani dyrektor odwołuje egzamin dla nich z kilkunastogodzinnym wyprzedzeniem. Co to oznacza? Nasi kursanci, którzy jechali, jeden kursant to też jest funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej. Też służy Państwu jako specjalista w zakresie prac podwodnych. On przyjechał z Lublina, wiadomo, dzień wcześniej i dowiedział się tu na miejscu, że nie ma egzaminu na przykład. To tego typu przypadki. I teraz co się dzieje?
Robert:
[1:02:23] Egzamin jest odwołany. Pan Pomian w czasie kontroli z panem Serwą mówią, że po tam dwóch, trzech dniach, że egzamin musi być odwołany, ponieważ wykryli poważne nieprawidłowości na kursie kierownika trzeciej klasy. To był 9-10 lipiec. Egzamin miał być 15 lipca. 14 lipca odwołano egzamin. 22 sierpnia powstał protokół, który nam był przekazany, już powiem, 17 września. 17 września otrzymaliśmy protokół. My jesteśmy w trakcie odnoszenia się do jego treści. W tym protokole nie ma ani jednej uwagi do kursu kierownika trzeciej klasy z marca. Co to oznacza? że w trakcie kontroli pan Pomian i pan Serwa kłamali mówiąc, że znaleźli poważne uwagi do kursu kierownika trzeciej klasy, w związku z tym trzeba odwołać im egzamin na kilkanaście godzin przed. Nie ma żadnej uwagi do tego kursu. Tak, to jest jedna rzecz.
Robert:
[1:03:32] Protokół i sprawozdanie i karty niezgodności z tej kontroli. Otrzymaliśmy, tak jak mówię, sześć dni temu, czyli 17 września. Do jutra ustosunkujemy się zgodnie z przysługującym nam siedmiodniowym terminem do jego treści, ale mogę powiedzieć tak. Są tam liczne kłamstwa pana Pomiana i pana Serwy, które na pewno swoje konsekwencje prawne znajdą. I nie wiem, czy pani dyrektor urzędu świadomie czy nieświadomie ulega tego typu, treści protokołów, które są w jawnej sprzeczności z zobowiązującym prawem. Tyle.
Kamil:
[1:04:20] A powiedz mi ten podstawiony kursant Kacper, o co chodzi z tym zaliczeniem głębokości w komorze?
Robert:
[1:04:26] Pan Kacper był, w trakcie kursu osobą, która się potrafiła nie pojawić na zajęciach.
Robert:
[1:04:39] Która bez podania przyczyny go po prostu nie było. My informowaliśmy na początku kursu, że kurs wymaga wykonania 30 zanurzeń, co za tym idzie 15 dni trzeba nurkować, ponieważ dwa nurkowania dziennie możemy tylko wykonywać. A harmonogram kursu jest ścisły, są daty. Więc planujemy zajęcia w ten sposób, że mamy dodatkowy jakiś dzień ze względu na pogodę, ze względu na waszą chorobę, nieobecność, wypadki losowe. I jeżeli komukolwiek by się stało tak, że nie mógł uczestniczyć w jakichś zajęciach jeden dzień, to niech się tym nie martwi. My go bezpłatnie, bez kosztów dla takiej osoby przeprowadzimy, żeby się tym nie martwi. Pan Kacper był jedynym, którego nie było więcej niż raz. Ja już go informowałem na kilka dni przed ukończeniem kursu, że w związku z tym, że jest kolejna nieobecność, no dzisiaj wiem, że to była specjalnie prowokacja, tak, to on nie skończy kursu. Poinformowałem go, że w terminie go nie skończy zgodnie z umową, tak. Pan Kacper kilkukrotnie namawiał nas, abyśmy, no przecież tam można tylko wpisać, tak, odmówiliśmy. Odmówiliśmy wpisania czegoś, co nie byłoby prawdą.
Robert:
[1:06:00] I wtedy pan Kacper zaczął pytać, jak można sprawę rozwiązać. Przedstawiliśmy mu trzy scenariusze. Jeden, bezpłatnie, żeby podczas kolejnej edycji kursu na jeden dzień szkoleniowy wydamy mu wtedy zaświadczenie o kursie. Nie skorzystał. Drugi wariant. Wynajmiemy, przeprowadzimy dla niego pełnowymiarowy dzień szkoleniowy. Tylko dla niego musimy oczywiście wynająć nurka roboczego, znaczy asekuracyjnego, kierownika i operatora tablicy czynnika oddechowego lub gdyby to było w sprzęcie autonomicznym, ten ostatni by nie wystąpił. Czyli dodatkowe dwie do trzech osób, plus sprzęt, plus przewiezienie tego na 40 czy tam 50 kilometrów nad jezioro, powrót i tak dalej. Rozwinięcie bazy dla niego. Też nie skorzystał, Ale zgodnie z… Przedstawiliśmy mu te warianty, że one są najbardziej takie jakby proedukacyjne i szkoleniowe, ale nurkowanie…
Robert:
[1:07:09] Tożsamą rzeczą zgodnie z definicją ustawową, co pobyt pod ciśnieniem w komorze, jeżeli chodzi o… I że w ramach zajęć praktycznych z tematu 6 przez 2 na nurku trzeciej klasy, to jest ćwiczenie dekompresji powierzchniowej z wykorzystaniem komory dekompresyjnej, procedur dekompresji i tak dalej, ponieważ pan Kacper w tym temacie odbiegał poniżej średniej, jeżeli chodzi o sukcesy edukacyjne. Zdecydowałem się zabarbonować mu najtańsze z możliwych wersji, ponieważ zgodnie z przepisami przeprowadziłem dla niego takie zajęcia z tego tematu, gdzie wykorzystałem pobyt jego pod zwiększonym ciśnieniem w komorze dekompresyjnej, i te zajęcia zostały zrealizowane. Przyznam, zostawiłem mu za to fakturę, zgodnie z tym, jak się umówiliśmy, to były symboliczne koszty. Natomiast, no i tym był usatysfakcjonowany, ponieważ dzięki temu, już dzień po, po tym jak cała jego grupa szkoleniowa zakończyła kurs, to on dzień po już też uzyskał, zgodnie z dotychczasową, ówczesną wykładnią wszelkich przepisów, w tym pana Pomiana w szczególności, uzyskał takie zaświadczenie o kończeniu kursu i tyle.
Kamil:
[1:08:38] Rozumiem. Jak widzę i czytam, i to nie tylko też na Waszych stronach, mimo wszystko na podstawie chyba jego sprawy odwołano egzaminy dla różnych Waszych grup, weszła kolejna kontrola, to już nawet nie wiem, która, i to wszystko doprowadziło do tego, że opublikowano na stronach Komisji Kwalifikacyjnej dla Nurków, że cofnięto Wam uprawnienia.
Robert:
[1:09:05] Tak, znaczy ta strona to jest strona dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, ponieważ kontrolę prowadzi dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni poprzez wyznaczenie zespołu kontrolnego spośród członków Komisji Kwalifikacyjnej dla Norków. No tak to się odbywa, nie? Tak, na podstawie, tutaj się dzieją bardzo dziwne rzeczy, ponieważ w trakcie kursu, będąc na środku jeziora, szkoląc, dowiadujemy się, że na stronie urzędu ukazał się komunikat, który mówi o tym, że pani dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, to był bodajże chyba 16 września. Czyli 16 września dowiadujemy się ze strony Urzędu Morskiego w Gdyni, o tym, że pani dyrektor cofnęła nam uznanie do szkoleń. My tej decyzji do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy. My jej nie znamy. My nic o tym nie wiemy. My tylko wiemy, że tam jest ogłoszenie na jej stronie urzędu.
Kamil:
[1:10:16] Ale czekaj, czekaj. To brzmi trochę nielogicznie, że decyzja dotyczy Was, a Wy o tym nie wiecie, tak?
Robert:
[1:10:23] Tak, tak działa dyrektor urzędu pani Anna Stermaszy. Dla nas to nie jest dziwne, bo niestety ona tak działa od lat. Czyli ogłosiła, że coś wydała, nam decyzji nie dostarczyła. My ze względów takich ostrożności po prostu zdecydowaliśmy się oczywiście przerwać szkolenie. Później wydaliśmy to oświadczenie. W dniu następnym o tym… A, jeszcze powiem o jednej bardzo dziwnej rzeczy. Ogłoszenie to pani wydała w dniu 16 września. W treści tego ogłoszenia jest napisane, że wydała decyzję z dniem 12 bodajże, prawda?
Kamil:
[1:11:05] Tak, dokładnie patrzę sobie na to w tym momencie.
Robert:
[1:11:07] A czy chcesz wiedzieć, kto odwiedził nasz ośrodek w dniu 15 września, czyli 3 dni po wydaniu decyzji o tym, że nie możemy szkolić i był fizycznie u nas w ośrodku i widział szkolenie nurkowe. Stał obok ekipy nurkowej i widział, że szkolenie się odbywa. Zgadnij kto.
Kamil:
[1:11:27] Zaskocz mnie.
Robert:
[1:11:30] Pan Pomian. Czyli był, widział, nie zająknął się słowem, że jest jakaś decyzja, która nam zakazuje szkolenia i wyjechał. W dniu następnym, dopiero jak byliśmy na jeziorze szkoląc, okazało się, że ktoś nam podesłał takiego screen screena ze strony urzędu i stąd się dowiedzieliśmy.
Kamil:
[1:11:56] Czytam sobie w tej decyzji, że cofnięto Wam uznanie na przeprowadzanie szkoleń na uprawnienia nurka trzeciej klasy. Jak ja to rozumiem, na nurka drugiej, pierwszej i po innych, że tak powiem, klas możecie szkolić. Natomiast nie na nurka trzeciej klasy, czyli taki jakby ten pierwszy nurek prac podwodnych, który dopiero rozpoczyna karierę. Najbardziej powszechny i potrzebny kurs.
Robert:
[1:12:22] Tak. Ten kurs nie ukrywamy, że jest najbardziej dochodowy, ponieważ te kursy realizujemy trzy razy w roku, na nie jest najwięcej chętnych, więc wybicie jakby tych klientów, tych kursantów na tym etapie ma swoje reperkusje na kolejnych stopniach edukacji nurkowej, tak? Ale szkolimy w pozostałym zakresie, teraz w październiku rozpoczynamy szóstego kursu operatora systemów nurkowych. Są jeszcze miejsca tak przy okazji.
Kamil:
[1:12:56] Serdecznie zapraszam. Będzie kolejny materiał, mam nadzieję. Na sam koniec, wasza historia to w sumie dziwne połączenie troszeczkę biznesu z urzędniczo-konkurencyjnym układem. Ja tak to sobie z boku widzę. Rozumiem, że czeka was dosyć mocna batalia. Musicie sprostować parę pewnie artykułów gdzieś w internecie, które się pojawiły na niektórych portalach. Powiem szczerze, że ja będąc troszeczkę laikiem w tych tematach, ale czytając sobie niektóre rzeczy, sam widzę duże nieprawidłowości w tych artykułach, które nie mają poparcia w tym, co jest faktem i co widać gdzieś na innych stronach. I tak naprawdę wy zamiast skupić się na szkoleniu, i to bardzo ważnej klasy nurków, zajmujecie się głupią papierologią i walką być może z jakimś dziwnym układem.
Robert:
[1:13:43] Tak, to zamiast zająć się naprawdę fajnymi tematami, w zakresie szkolenia, ponieważ mamy dużo pomysłów, tak?
Robert:
[1:13:57] Mamy, czy to jeszcze chodzi o naszych wykładowców, którzy są autorytetami w danych dziedzinach na skalę kraju, czy właśnie podpisywanie umów z zagranicznymi podmiotami, gdzie można realizować rzeczy, które w Polsce technicznie są niemożliwe. Podwyższanie jakości, piszemy podręczniki i tak dalej. nasza praca jest odciągana. Skupia się niestety na walce z systemem, na tym, żeby prawo było respektowane wobec wszystkich i żeby nasi kursanci nie byli poszkodowani. Więc jakby na pewno żal do, administracji państwa jest ogromny, już nie mówimy tutaj personalnie o pani dyrektor, która ewidentnie stara się nas po prostu wymazać z rynku, czy panu Golika, Bruskiego, Pomiana, Serwe, czy Michniewskiego, członków komisji, którzy już nie będę mówił, natomiast jest wiele też błędów systemowych, tak, bo ustawa tworzy taki twór Komisja Kwalifikacyjna dla Nurków, która działa przy dyrektorze Urzędu Morskiego w Gdyni. Powiem tak, byłem zastępcą przewodniczącego tej komisji, a mój wspólnik przewodniczący. I sami wiemy, jakie tam są problemy.
Robert:
[1:15:26] Usytuowanie prawne tej komisji jest bardzo wadliwe, ponieważ zarówno pani dyrektor, nie chcę się przyznać, że ta komisja jest jej, powiem nawet tak. Wnioski egzaminacyjne składa się do komisji kwalifikacyjnej. Ona je weryfikuje i tak dalej. Opłatę za egzamin wnosi się do urzędu morskiego, na konto urzędu morskiego. I jak ja idę z plikiem dokumentów moich kursantów do okienka w urzędzie morskim, to wyobraź sobie taką sytuację. Przychodzi pani odebrać te dokumenty czy pan i przekonują mnie, Czy ja bym nie mógł tego wysłać pocztą albo e-pułapem? To jest pierwsze primo, gdzie taki kursant już zmaga się z machiną, gdzie ciężko jest mu to zrozumieć. On jeszcze nie jest kursantem, nie jest nurkiem. On chce do niego zostać, ale on już widzi, że tu coś nie działa. To jest raz. Druga rzecz, że ta komisja nie ma budżetu, nie ma etatu. Więc często niestety osoby tam zasiadające nie idą po to, żeby coś naprawić, żeby coś usprawniać tylko idą po to, żeby dbać o jakieś interesy jakieś interesy.
Kamil:
[1:16:46] Trzymam kciuki za wyjaśnienie tej całej sprawy i mam nadzieję, że spotkamy się w kolejnym odcinku gdzie sprawa już będzie rozwiązana i nie będzie toczyła się lotami wszystkie te oświadczenia, decyzje urzędu linki do tych materiałów znajdziecie pod opisem tego filmu jak i pewnie w transkrypcji, także możecie się spokojnie zapoznać wraz z dodatkowymi materiałami, jak artykuły, które pojawiły się w sieci. Trzymam za Was kciuki.
Robert:
[1:17:14] Dziękujemy i nie poddajemy się.
Kamil:
[1:17:18] Mam nadzieję, że się mówi. Sprawa zakończy pozytywnie, a Was zachęcam do subskrywania i oglądania kanału z podwody. Do zobaczenia. Cześć. Dzięki jeszcze raz, Robert.
Robert:
[1:17:27] Cześć. Dzięki.