Jak jest zima, to musi być zimno. A kiedy jest zimno, to jest też lód. A kiedy jest lód, to jest i nurkowanie pod lodem. W dobie mody na morsowanie, zimowy scuba diving robi chyba na ludziach mniejsze wrażenie. A niesłusznie! Choć oczywiście, to nie jest zupa pomidorowa i nie każdemu będzie odpowiadać, nie da się zaprzeczyć, że ten rodzaj nurkowania jest niezwykle ciekawy. Jak zimno jest pod lodem? Jak sobie z tym zimnem poradzić? Co jest największym niebezpieczeństwem, a co najważniejszą zasadą? O zimowym nuraniu porozmawiam dziś Sebastianem Głowackim, instruktorem nurkowania oraz właścicielem centrum nurkowego Nurkersi.

Obejrzyj odcinek

Galeria

Przeczytaj podcast

Cześć Sebastian! Gdzie ostatnio nurkowałeś? 

Cześć, Kamil. Nurkowałem ostatnio na Honoratce, na wodzie otwartej, a na basenie wczoraj, z tobą na Zatoce Sportu. 

Tak, zgadza się. Nie pamiętam, bo to ciężkie nurki były! Powiedz mi, czy na Honoratce jak ostatnio nurkowałeś był już lód czy jeszcze nie? 

Nie. Honoratka jest dosyć dużym akwenem…

I ogrzewanym!

I ogrzewanym! Ciężko, żeby zmarzła przy tych temperaturach, ale specjalnie pojechaliśmy akurat, żeby sobie móc ponurkować albo popstrykać jakieś zdjęcia. 

Właśnie chciałem cię zapytać o nurkowanie pod lodem. Idzie zima, w sumie była zima, być może niektóre akweny były zalodzone i teraz pytanie, czy taki początkujący człowiek po OWD, nie kończy mu się sezon, kupuje sobie suchy skafander czy zakłada na siebie 14 pianek, jak jest zmarzlakiem czy może sobie iść po prostu ponurkować pod lód, gdzieś przy brzegu nie ma tej kry, bo może dalej jest albo odwrotnie. 

Czy on może sobie po prostu wejść i ponurkować bezpiecznie, bez jakiegoś wyszkolenia? Ma czyste OWD, troszeczkę nurków zrobionych. 

W Polsce nie ma obowiązku posiadania jakiejkolwiek licencji, to jest takie trochę nienormalne moim zdaniem. Natomiast jeżeli to ma być zrobione dobrze i bezpiecznie, to powinien przejść odpowiednie przeszkolenie, czyli kurs nurkowania podlodowego. 

Czy w takim razie takie nurkowanie pod lodem można porównać do nurkowania we wraku czy jaskini? Mamy sufit nad sobą i w teorii nie możemy się awaryjnie wynurzyć.

Dokładnie, możemy to trochę porównać do nurkowania w jakichś tam jaskiniach, ponieważ masz cały czas sufit, przez który nie masz bezpośredniego dojścia do powierzchni. Jest ograniczenie, tzw. nurkowanie overhead. Jak najbardziej. 

Nurkowanie overhead? Dobra. Jak rozmawiałem ze znajomymi, którzy zrobili w 2 dni OWD w Egipcie. Mówią: co to jest lód? Z góry lód przebije, no to jak będę z dołu, pod lodem…

Podobno robią w Egipcie pod folią bąbelkową. 

Tak! Dokładnie tak. To było moje kolejne pytanie, czy w Egipcie można nauczyć się nurkowania pod lodem i słyszałem, że tak – kładą folię bąbelkową na wodzie. 

Wydaje mi się, że to jest jakiś fake! Mam nadzieję. 

Pytanie, czy to nie jest tak, że no dobra. Jest lód. Skoro mogę od góry go przebić, czy jak jestem pod lodem, jako świeży nurek – dobrze, zobaczyłem lód, jedziemy sobie na jezioro białe. Wchodzimy przy brzegu, bo on jest tam troszeczkę twardszy, potem pewnie robi się coraz cięższy, przebijamy się, idziemy sobie nurkować. Pływamy, pływamy, dopływamy do brzegu, czy jesteśmy w ogóle w stanie przebić się przez ten lód jako nurkowie czy…

Bardzo ciężko, jest trudno w sytuacji, kiedy ratowałbyś swoje życie pewnie dostałbyś jakiejś nadludzkiej siły, nie? W szczególności przy brzegu. Natomiast bardzo ciężko jest. Na kursie właśnie podlodowym, bo jestem instruktorem nurkowania podlodowego. Bierzemy różne narzędzia, pokazujemy ludziom, że bardzo jest ciężko się wydostać. To wymaga jednak trochę zdrowego rozsądku i odpowiedzialności. 

Czyli lepiej po OWD bez przeszkolenia nie iść pod lód, nie nurkować?

Większość federacji wymaga, aby to były minimum uprawnienia Advance, natomiast chyba CMAS ma tak, że P1 wystarczy i uprawnienia nocne. Ale to chyba tylko to, reszta wymaga, żeby to było nurkowanie dla nurków advanced. 

Największym zagrożeniem w nurkowaniu pod lodem jest to, że mamy nad sobą tak naprawdę sufit i wszystkie procedury awaryjne…?

Wiesz, temperatura, zagrożenie zamarznięcia automatu, zamarznięcie inflatora, hipotermia. Samo to – wychłodzenie organizmu. Jest tych zagrożeń trochę. 

Czyli tak naprawdę nurkowanie pod lodem w piance raczej odpada? 

Sam kursów komuś w piance bym nie przeprowadził. Na pewno znajdą się po obejrzeniu tego odcinka ludzie, którzy będą hejtować, co on gada, bo na pewno ja to nurkowałem w piance. Niech nurkuje sobie w tej piance! Natomiast zdrowy rozsądek nakazywałby moim zdaniem, żeby jednak nurkować w suchym skafandrze. 

Tak się zastanawiam właśnie, przy nurkowaniu w piance, że to można połączyć nurkowanie pod lodem, a potem przejść od razu w tryb morsowania. 

Bardzo lubię nurkować pod lodem, natomiast nie wyobrażam sobie, żeby wejść do wody pomorsować. Jestem zabezpieczony – tak jak wspominaliśmy. I suchy skafander, i ocieplacz, mam system grzewczy. Także jakoś tak staram się zachować, żeby było mi cieplutko. 

Mi się wydaje, że chyba tak naprawdę zimno to będzie dopiero po wyjściu z wody. Ta pianka zamarznie na mnie. 

Dokładnie, jeżeli będziemy mieli temperatury minusowe na zewnątrz, woda nigdy nie będzie miała temperatury minusowej, w związku z czym nawet rozsądek by kazał wejść pod wodę, bo jest cieplej. 

Zgadza się!

Natomiast duże ryzyko takiego wychłodzenia, nawet jak masz ekipę zabezpieczającą, bo jak nurkujemy pod lodem – załóżmy, że ja bym nurkował z tobą – pewnie mielibyśmy jakąś ekipę, która by nas zabezpieczała na zewnątrz w razie jakiejś sytuacji awaryjnej, no to oni bardziej są narażeni na wychłodzenie z uwagi na to, że cały czas podczas naszego nurkowania stoją na zewnątrz i jest temperatura minusowa. Jeszcze jakiś wiatr dojdzie, to marzną! 

Ok! Czyli to nie jest tak, że pod lód idę sobie z moim znajomym, kolegą, koleżanką nurkować pod lód, tylko jeszcze muszę mieć kogoś na zewnątrz „w razie czego”?

Tutaj znowu przechodzimy do tego, że zdrowy rozsądek nakazywałby nurkować tak, że jakbyśmy we dwójkę mieli pójść pod lód, to fajnie jakbyśmy mieli ze dwie osoby zabezpieczające, które – mamy metodę, na przykład, z liną zabezpieczającą, gdzie my jesteśmy przywiązani liną, do jednej, nie do dwóch. Komunikujemy się za pomocą dotyku, jakbyśmy byli jeden za drugim albo normalnie standardowymi znakami, a komunikujemy się z tymi ludźmi, którzy trzymają nam tę linę, jeśli nie jest zabezpieczona do drzewa czy do czegoś za pomocą szarpnięć tą liną. Oni czekają. Oprócz tego fajnie, gdybyśmy mieli jakąś tam sytuację awaryjną, czy tylko ty czy razem byśmy mieli, żeby jacyś ludzie był gotowi wejść i nam pomóc, czyli tak naprawdę byłoby z 6 osób. 

Ale oczywiście zdarza się też tak, że wchodzimy na przykład, bez liny asekuracyjnej, tylko za pomocą kołowrotka, czyli zbliżone do nurkowania jaskiniowego. Naprawdę człowiek musi być przywoływany, zdrowy rozsądek, prędkość oddychania, umiejętności nurkowe powinny być u takiej osoby naprawdę dobrze rozwinięte. 

Okej, do prędkości oddychania pewnie wrócę, bo zaczyna mi świtać, dlaczego jest ważne. Ale mówimy 6 osób. Czyli tak – 2 osoby, żeby komunikowali się z nami liną i dwie takie awaryjne, które w razie czego wskoczą i nam pomogą? 

I nam pomogą, tak. 

To dużo ludzi! 

Sporo! Tak jak mówię – rozmawiamy sobie luźno na ten temat. 

Brzmi to sensownie z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Dokładnie. I na kursach opowiadam – zależy jakich ludzi będę miał na kursie, bo jak mam kogoś takiego – ma nurka. I tak jak ma u mnie mieć Advance’a, to musi być facet opływany, czy kobieta. Będziemy to robili za pomocą tej liny zabezpieczającej. Jak mamy taką swoją, zaufaną ekipę, to nie ukrywam, że zdarza się, że wchodzimy sobie i przy pomocy kołowrotka, który jest oczywiście wyprowadzony i zabezpieczony na zewnątrz. Taka nić Ariadny! 

Czy jak się wchodzi pod ten nurt to trzeba jakiś przerębel wywiercić, tak jak na filmach, taką okrągłą dziurkę, przez którą się wskakuje?

Z reguły, jeżeli byśmy nurkowali w miejscach – to jest dobre pytanie! – bo wybór miejsca nurkowego, moim zdaniem, jest bardzo istotny. 

Jezioro musi być zamarznięte. 

Po pierwsze, musi być zamarznięte jezioro. Ale możemy nurkować w tych bazach nurkowych, więc pewnie osoba opiekująca się bazą nurkową też czeka na to, że na pewno nurkowie przyjadą i oni sobie też na tym zarobią. Wiadomo, że to jest też ich biznes, więc pewnie ten przerębel zrobią. 

Jeżeli jedziemy sobie w jakieś miejsca – my z Łodzi mamy stosunkowo niedaleko to Jezioro Białe, to sami sobie wycinamy ten przerębel. Nie robimy dziurki, robimy raczej przerębel w formie trójkąta. Odpowiednio go zabezpieczamy, w miarę możliwości deskami. Lód, który będziesz wycinał z tego przerębla, to też warto wiedzieć, żeby nie był wpychany pod wodę, tylko wycinany na zewnątrz, żeby nie zablokował wyjścia do tego przerębla. Jeżeli oczywiście jest śnieg, to rysuje się okręgi. Spod wody będziemy wtedy widzieli, będą prześwity i łatwiej nam będzie trafić. 

Słońce będzie przebijało przez śnieg. 

Tak, tak. Słońce będzie przebijało, możemy nurkować w przerębel, wyciąć blisko brzegu, możemy dalej. Jeżeli dno jest muliste, to fajniej by było wyciąć ten przerębel troszeczkę dalej na tej głębszej wodzie, bo samo wycięcie przerębla może spowodować na płytkiej wodzie, że ona się zmuli. 

Może być tak, że od brzegu nie będzie lodu, tylko trochę dalej. Nie ma konieczności wycinania tego przerębla, jeżeli jest możliwość wejścia.

A czemu trójkąt? Bo ciężko jest wyciąć kółko? 

Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia! Nie zastanawiałem się nad tym nigdy. Tak byłem uczony kilkanaście lat temu i tak zawsze się robiło. Nie zastanawiałem się nad tym. Na pewno jest łatwiej wyjść. Do rogu trójkąta dojdziesz i łatwiej Ci wyjść!

Faktycznie, łatwiej wysiąść niż z kółka! Nie ma takich wielkich świdrów. 

Wiesz co, kiedyś też było tak, że masz świder lodowy, żeby wywiercić sobie nim dziurę, wtedy mniej-więcej masz jakieś pojęcie, jaka jest grubość lodu. Cięło się to kiedyś piłami ręcznymi. Teraz są spalinowe. 

Czyli jeszcze więcej sprzętu niż na zwykłe nurkowanie. 

Pewnie! Ale najwygodniej to właśnie wyciąć taką piłą spalinową, żeby była odpowiednia długość ostrza i do przodu!

I siekiera, która jest bardzo istotna, bo nawet jak nie do przerębla, to do ogniska. 

Faktycznie, dobry protip. Czyli tak naprawdę, jak rozumiem, nurkowanie podlodowe zaczyna się od wyboru miejsca i takiej teorii, szukania. 

Tak jak wspomniałem – lubię nurkować pod lodem, natomiast jeżdżę sobie w takie miejsca, gdzie mogę przy okazji coś pod tą wodą zobaczyć. Fajnie, pierwszy raz jak wchodzisz idą emocje: „jestem pod lodem!”, ale jak już wchodzisz pod ten lód, to też fajnie byłoby sobie coś zobaczyć. Fajnie jest nurkować zimą, bo mniej ludzi, mniej jest zmącone, ta woda jest taka skrystalizowana, jest fajniejsza widoczność, fajne zdjęcia możesz sobie porobić. I przy okazji, żeby coś zobaczyć, nie tylko wejść dla samego wejścia. 

Jasne! A zdarza się tak, że idziecie nad jezioro i lodu nie ma? 

Bardzo często! Nawet zdarzało się tak, że idziemy sobie ponurkować, patrzę – a tam lód! Nie byliśmy w opór przygotowani!

Dobra. Mówiliśmy sobie tam koło 6 osób do bezpiecznego nurkowania. Jak wyglądają w takim razie procedury awaryjne pod lodem? Fakt – nie wynurzymy się nagle, po prostu. 

No nie wynurzymy się! 

Jesteśmy związani jeszcze liną, mamy utrudnienie!

Fajnie, że poruszyłeś ten temat, że mamy to nurkowanie za pomocą liny asekuracyjnej z tym supportem powierzchniowym. Co może nam się przydarzyć? Załóżmy…

Panika nawet! 

No, nawet panika! Przede wszystkim komunikacja. Na przykład ustalamy sobie, że jedno pociągnięcie tej liny asekuracyjnej to jest „opuść liny”. Ten, co wydaje nam tę linę wie, że ma ją popuścić, bo staramy się, żeby ta linka była napięta, żeby w miarę możliwości nam się jak najmniej plątała. Dwa pociągnięcia, no to okej. Takie szarpanie liny wiadomo, że coś się dzieje, not o wybierają. Wyciągają nam spod tego, jesteśmy obydwoje do jednej liny przypięci, zabezpieczeni. Wyciągają nas na zewnątrz. Najważniejsze, czy to będzie nurkowanie pod lodem czy nie pod lodem, to wiadomo, że na kursie podstawowym już nas uczą, żebyśmy starali się nie wpadać w panikę, zatrzymaj się, pomyśl, działaj i rzeczywiście to się sprawdza, by uspokoić się w swojej głowie. Wyrównać oddech. Starać się wyjść z opresji. 

Gdy była taka sytuacja, że na przykład przecięłaby nam się lina, to staramy się podejść pod taflę lodu z uwagi na to, że może być różna głębokość. Im jesteśmy głębiej, tym więcej powtarza zużywamy. Logiczne więc, że pod taflą lodu będziemy zużywali mniej. 

Jak już wiemy, że ta osoba, która asekuruje linę czuje przecież, że nie da się jej wyciągnąć. Ta ekipa asekurująca ma dwa razy więcej liny, to jest jedna rzecz, ale prostym przykładem byłoby wzięcie tej naszej, zerwanej liny i pójście na tę odległość, na ile tej liny wystarczy.

Na lodzie?

Nie, pod lodem. Wchodzą pod wodę i zaczynają nas szukać. Starają się szukać przy powierzchni, jakimiś tam okręgami. Jeśli nie uda nam się ich znaleźć przy tafli lodu to wiadomo, że trzeba będzie szukać na dole. 

Tak procedury generalnie ujmują. 

Bo rozumiem, że nie da się przewiercić będąc nurkiem? 

Możesz próbować, natomiast jeżeli decydujemy się na nurkowanie pod lodem, to nie jest tak, że jest troszkę lodu, to idziemy sobie. Żeby to było bezpieczne, to tego lodu też trochę musi być. Tak naprawdę dopiero przy 7-8 cm jedna osoba mogłaby sobie na tę taflę lodu wejść. W dwójkę, trójkę idziemy, trzeba ten przerębel wyciąć…

Piła spalinowa! 

Piła spalinowa, siekiera. Z 15 centymetrów to jest tak bezpiecznie!

To nie, nie wyobrażam sobie jeszcze. 

Ciężko się przebić. Możesz próbować, wiesz. Mamy śruby lodowe ze sobą. Gdyby taka sytuacja miała miejsce, że gdzieś tam się zerwiemy, wkręcamy śrubę lodową, mamy ze sobą kołowrotek i jak wkręca tę śrubę lodową pod kątem prostym, zaczepia o kołowrotek, to sam coraz większe kręgi robię, szukam tego przerębla. Jestem pod taflą lodu, więc obserwuję na przykład tych pasów, która gdzieś tam sobie wyznaczyłem. I tak jak wspomnieliśmy – mam kompas, wiadomo, że trzeba sobie rozpisać kierunki albo pamiętać je, żebyśmy płynęli do brzegu. I tak jak mówiliśmy – pewnie dostalibyśmy jakiejś nadludzkiej siły i przy tym brzegu byśmy próbowali odpychając się od dna tym twinsetem przewalać, by ten lód się skruszył. 

Odnośnie twinsetu – butla powinna być albo z podwójnym zaworem, butla pojedyncza albo butla zdublowana, ewentualnie jak ktoś jest w pojedynczej butli, to zalecałbym jakiegoś stejdżyka, żeby ze sobą wziął w sytuacji zamarznięcia automatu. 

Bo sprzęt wchodzi pod wodę bardzo przebrażony. 

Dokładnie. Stoi na zewnątrz, a tym bardziej jak wychodzimy z wody, to już tak samo jest duże prawdopodobieństwo, że on się oblodzi. 

Czyli już takie wnioski nie w piance, czyli suchy skafander. Najlepiej system grzewczy?

Wiesz, fajnie jakby miał ktoś. Ja jestem przyzwyczajony!

Twinset lub przynajmniej stejdżyk i jeszcze rozumiem kompas! 

Kompas musi być, żebyś wiedział, w jakim kierunku będziesz płynął, aby nie w głąb akwenu! I żebyś potrafił posługiwać się tym kompasem. 

Jak wczoraj na manometrze odczytywałem godziny. 

Przy takim brzegu – to chyba naprawdę musi być sytuacja kryzysowa, że ktoś jest pod taflą i próbuje się przebić. Ci na górze są w stanie usłyszeć takie walenie? 

Zależy ile osób będzie na zewnątrz. Czy będzie wiało, bo wiatr będzie zagłuszać. Decydując się na nurkowanie podlodowe to warto naprawdę do tego odpowiedzialnie i bezpiecznie podejść. 

A od takiego przerębla to się na dużą odległość odpływa?

Normalnie przyjmuje się, że długość liny powinna być 30-40 m. Ekipa zabezpieczająca ma dwa razy więcej liny na potrzeby poszukiwania. To też nie jest takie nurkowanie, jak latem sobie robimy, gdzie nie mamy tafli. W każdym momencie możemy się wynurzyć, więc nie będziemy penetrować bóg wie jakiej głębokości na Honoratce sławnej 50-ki nie będziemy pod lodem szukać!

Albo jakiegoś Rowu Mariańskiego!

Dokładnie! To idziemy, żeby poczuć tę adrenalinkę pod tym lodem, bo to jest naprawdę fajne. Jak ktoś nie był, to naprawdę można to poczuć. Tym bardziej jak podpływamy pod lód, uderzamy nożami od spodu, wkręcamy śruby lodowe, żeby ludzie zobaczyli, że to nie są przelewki. 

I że to nie takie łatwe. 

Dokładnie! 

Zwłaszcza że jest zimno. 

Ale jest naprawdę fajnie. Warto. Polecam!

Czyli nieduże odległości. A głęboko się schodzi czy też nie do swego dna? 

Tak jak my często jeździmy na Wapiennik. On z zasady jest po prostu płytkim akwenem. Średnio możemy w tę wizurkę trafić. Akurat ostatnimi czasy nam się trafia cały czas fatalna, natomiast nurkujemy sobie pod tym lodem 5, 6, 8 metrów. Żeby się pobujać, popatrzeć, pooglądać, popstrykać trochę zdjęć. Płytko – wiadomo, zależy, jakie kto ma doświadczenie, jakie kto ma potrzeby, chęci. 

Mówiliśmy sobie jeszcze o tej relacji oddechu, że pewnie szybko nie oddychać. 

Od początku uczymy, żeby oddychać swobodnie. 

Ale to ma chyba ważniejsze znaczenie?

Ważne, żeby oddech nie był przyspieszony. Jeśli będziesz bardzo szybko oddychał, stopień pierwszy będzie bardzo mocno pracował, to prawdopodobieństwo, że on zamarznie jest na pewno większe.

I stwarza większe ryzyko pod lodem. 

Dokładnie, z uwagi, chociażby na to, że masz sufit i nie wyjdziesz. Mamy partnera, twinset, więc dobra, mogłoby sobie zakręcić zawór, przejdę sobie, ale po co stwarzać jakieś sytuacje nerwowe, stresowe. Po co? 

Dokładnie. Może zamarznąć nam automat, zawory pewnie, zwłaszcza po wyjściu. Co się robi po wyjściu? 

Zakręcamy. 

Odkuwacie ten mokry lód? Czy po to jest to ognisko, żeby go ogrzać?

Nie, żeby siebie ogrzać! Kiełbaskę zjeść. 

Sam akurat mam taką praktykę, że wychodzę, zakręcam automat i odkręcamy je od butli. Jak chwilę sobie zostawisz, to naprawdę jest ciężko, widać, że gdzieś tam te cząsteczki lodu się na nich robią. Trzeba sobie trochę poczekać. 

I przed wejściem oczyścić?

Tak, dokładnie. Inflator bardzo często przymarza, że nie możesz na przykład go otworzyć. 

A guma z ustnika tak samo robi się pewnie twarda?

Pewnie tak. Jak ostatnim razem byliśmy, lodu nie było, to weszliśmy wszyscy i każdy miał usta jak po botoksie. 

Nieźle! Kończymy to nurkowanie, zbieramy sprzęt, zostaje nam dziura w lodzie. 

Zabezpieczamy tę dziurę, gdyby ewentualnie trochę popadało, to też, żeby nie zostawić tej dziury tak zupełnie. Albo więc tymi deskami zabezpieczamy, albo tą krą, którą wyrąbywaliśmy, żeby dookoła tego przerębla zostawić. Wiadomo, żeby komuś to się rzuciło w oko, że coś tam jest, że tam jest dziura. 

Żeby ktoś nie wpadł. 

Oczywiście, że tak. 

Przymarznie, zrobi się cienki lód, ktoś zacznie sobie łazić i sobie wpadnie. 

Dokładnie. Począwszy od tego, że wchodzimy pod lód, to myślmy, to tak samo, jak już kończymy ten lód, to też myślimy, żeby komuś nie zrobić krzywdy. Było fajnie, pół godzinki byliśmy czy 40 minut pod wodą, było ekstra, a później wiesz – wszystkich mamy gdzieś, wychodzimy i dojdzie do jakiejś tragedii. 

Dokładnie. Czyli tak naprawdę najfajniejszą rzeczą w nurkowaniu pod lodem jest wizura, bo jest niezmącone, czyli warto pójść na taki kurs. 

Warto, polecam!

Mieć dużo znajomych, żeby to było bezpieczne. 

Tak! Dużo fajnych znajomych!

Fajnych znajomych, którzy będą pilnowali tej liny, a nie pójdą sobie pilnować ogniska. 

Dokładnie!

To jest bardzo istotne, tak jak wspomniałeś. Żeby ten support powierzchniowy, który jest odpowiedzialny za wydawanie nam tej liny, żebyśmy mogli sobie swobodnie iść dalej, to żeby rzeczywiście stał i tego pilnował. 

Wszystko zależy od nich. 

Dokładnie. Ta osoba, która ewentualnie jest gotowa do wejścia, żeby nam pomóc, gdyby cokolwiek się stało, no to żeby rzeczywiście była gotowa do wejścia, a nie „założę suchara” za chwilę, nie?

Trochę jak we wspinaczce ta osoba asekurująca linę wisi. Nie siedzisz w telefonie i coś tam robisz…

Ten support jest bardzo istotny. 

I oni marzną, bo są na zimnie. Chyba nie bardzo chcą wejść do tej wody?

Nie wiem! Nie pytałem! 

A jak to wygląda ze zwierzętami, rybami pod lodem, zimą? Fajniejsze są widoki czy śpią te rybki? Jak to wygląda?

Śpią. Powiem ci szczerze, że bardzo mało zwierza widzę pod wodą zimą. Albo idą głębiej, albo się gdzieś chowają przede mną, żebym nie mógł zdjęć robić. 

Migrują do ciepłych basenów. 

W nocy jak lodu nie ma, to super. One śpią, podpłyniesz.

A nocą pod lodem? 

Nie nurkowałem nocą pod lodem. Pewnie bym chciał, ale jakbym miał teraz cały dzień tam czekać, aż się ściemni jeszcze, to ja jestem taki zmarzluch. To chyba nie. 

Dobra. To mam nadzieję, że przyjdą jakieś zimne dni. Ile musi być zimno, żeby to zamarzło? 

My robiliśmy nurkowanie kończące rok 31.01., to dzwoniłem do znajomych z zaprzyjaźnionej szkoły zapytać, jak sytuacja na Wapienniku właśnie, no to mówił, że lód jest. Rzeczywiście, tam z tydzień było zimno i nocą też -8 stopni. Przez ten tydzień akwen sobie naprawdę zamarzł, cały. 

Tydzień mrozów…

Nie -1, tylko rzeczywiście, aby tak trochę pomroziło, żeby to było bezpieczne. Fajny lód, żeby był. 

Żeby mega spokojnie faktycznie wejść. 

Super. Bo organizujesz takie wyjazdy? 

Pewnie, zapraszam. 

Musi być lód. 

I musi przyjść twój suchy skafander. 

To było moje pytanie, bo chcę spróbować w piance!

Nie. Masz dobrą termikę, ale rzeczywiście, ale nie szalejmy!

Myślałem sobie, że nie sztuką jest wejść do wody, ale co zrobić po wyjściu, jak się jest całym mokrym i to wszystko zamarznie. 

Wiesz, tak się praktykowało. Jak nie były tak bardzo popularne, to na pewno tak nurkowali i teraz wiesz, będą mówili „co on gada! Młody chłopak!”. Natomiast wszystko idzie do przodu, wszystko się rozwija, więc jeżeli mamy możliwość… To nurkowanie też idzie w tym kierunku, że jest coraz bardziej bezpieczne. 

Jeżeli jest wymyślony suchy skafander, żeby o tę termikę zadbać, to po to jest wymyślony, żeby go używać! Jeżeli ktoś się decyduje na takie nurkowania, można powiedzieć, w jakimś stopniu ekstremalne, no to niech się doposaży w sprzęt, żeby to miało wszystko ręce i nogi. 

Ja nurkowałem raz w zimnej wodzie latem, w piance. 

Ja morsowałem w Egipcie w lipcu. 

Suchy skafander, system grzewczy, siekiera dobra, piła łańcuchowa, znajomości. 

Siekiera do ogniska. 

Lina?

Tak. Jeżeli rzeczywiście masz takiego swojego buddy’iego, z którym mocno się znacie i pod wodą sobie ufacie, jesteście mocno opływani, jeszcze jak macie jakieś tam doświadczenie jaskiniowe, to pewnie pójdziesz sobie z takim kumplem gdzieś tam. 

Czyli kołowrotek dogrzewa na przykład, czy coś na zewnątrz?

Musi być wyciągnięte na zewnątrz. To jest podstawa. 

Droga ewakuacyjna. 

Tak. I jeżeli te procedury poręczowania wszystkie znasz – bo ta linka może się zaplątać, wiesz co i jak zrobić, żeby to było bezpieczne, pewnie to zrobisz. Z doświadczenia ci mówię!

To cenię właśnie. Doświadczenie i praktyka. Bo książki książkami, ale wiele rzeczy będzie wychodzić w praktyce. Czyli więcej chyba zagrożeń nie ma, poza tym, że jest sufit nad nami. 

Sufit, zaplątanie, oblodzenie, zerwanie się linki, hipotermia. Nawet jak jesteśmy w suchym skafandrze – to jest skafander suchy, a nie skafander ciepły. Zwłaszcza jak przecieka, bo podwiałem kryzę albo zapiąłem źle pierścienie. Co się często zdarza!

Natomiast tak jak mówimy, to jest skafander suchy. W związku z czym, jak poczujemy, że zaczyna się robić chłodno… To ma być fajne, przyjemność, to ma być przede wszystkim fun. 

Każde nurkowanie to ma być fun, czy to będzie pod lodem czy nie. 

Czyli każda sytuacja, podczas której czuję, że coś jest nie tak, to lepiej cofnąć. 

Tak uważam. Nie ma nurkowania, którego nie można powtórzyć. Jeżeli jedziemy 30 km i mamy zrobić jakieś nurkowanie, bo będzie fajnie i nagle będziesz czuł, że jednak to nie jest Twój dzień, to odpuść. To zrobimy to nurkowanie jutro. 

Nawet jak już jestem pod tą wodą i faktycznie…

Jest coś nie tak, czujesz się niekomfortowo – pewnie, lepiej wyjść. Bo to po pierwsze jest zagrożenie dla ciebie, a dwa, że dla twojego partnera nurkowego. 

Z którym jestem związany sznurkiem. 

No to co – czekamy na mrozy w takim razie. Na szkolenie. I dopiero potem pod lód! 

Tak jest. Zapraszam serdecznie. 

To tego ci życzę w takim razie! 

Dziękuję bardzo!

I do usłyszenia!

Do usłyszenia, cześć!