Nurkowanie na bardzo duże głębokości – Tomasz Wciórka

James Cameron, reżyser „Titanica” i „Otchłani”, powiedział kiedyś, że eksploracja głębin to ostatnia wielka granica na Ziemi. I choć Hollywood kocha dramatyzować, to w rzeczywistości nurkowanie ekstremalne wymaga chłodnej głowy, a nie filmowych zwrotów akcji. Dziś sprawdzimy, jak wygląda ta granica z perspektywy kogoś, kto niemal jej dotknął. Moim gościem jest Tomasz, który opowie o kulisach niesamowitego i głębokiego nurkowania na 287 metrów przez Bartka Pitalę w Macedonii. Czy do takiego wyczynu wystarczy dobra kondycja, czy trzeba być nadczłowiekiem? Jak ukryć plany przed światem, by uniknąć presji, która potrafi zabić szybciej niż brak powietrza? I wreszcie – jak zaplanować logistykę, gdy jeden błąd może kosztować wszystko? Zanurzcie się z nami!
Obejrzyj odcinek
Przeczytaj podcast
Kamil:
[0:14] Cześć Tomku.
Tomasz:
[0:15] Cześć, witam.
Kamil:
[0:16] Powiedz mi, gdzie ostatnio nurkowałeś?
Tomasz:
[0:18] Ostatnie nasze nurkowania to nurkowania w Macedonii. Robiliśmy projekt w jaskini w Vrelo.
Kamil:
[0:23] Głęboko?
Tomasz:
[0:24] Dosyć głęboko, bym powiedział. Dosyć głębokie nurkowania. Jako zespół osiągnęliśmy tak naprawdę głębokość 287 metrów. Bartek wykonał takie nurkowanie. Jest to trzecie najgłębsze nurkowanie jaskiniowe obecnie na świecie.
Kamil:
[0:39] Kiedy mówisz głęboko, kiedy ja mówię głęboko, to mi się wydaje tak wiesz, 50 metrów, może 60, no góra 80, a ty mówisz 287. To jest bardzo głęboko.
Tomasz:
[0:51] Myślę, że to są bardzo głębokie nurkowania, tak naprawdę ekstremalne już na to, jak to postrzegamy. Głębokie nurkowania w myśli takich standardów rekreacyjnych są uznawane, to są nurkowania głębsze niż 30 metrów. Więc ta granica też gdzieś bardzo rekreacyjnych nurkowań oscyluje w okolicach 40 metrów, Później potocznie nurkowania techniczne, te nurkowania głębsze nazywamy potocznie technicznymi, gdzie ta dekompresja jest obowiązkowa. Granica powiedzmy 150 metrów, obecnie to nurkowanie już dosyć ekstremalne, już niezbyt wiele osób je wykonuje, ale też są bardzo ciekawe na pewno.
Kamil:
[1:26] No właśnie, bo właśnie w federacjach jest coś takiego jak deep diving, on jest do tych 40 metrów, mniej więcej plus minus parę tam stóp i tak dalej znośnie od federacji, a tu mówimy o bardzo ekstremalnych drukowaniach i o tym dzisiaj właśnie chciałbym z Tobą porozmawiać. Czym tak naprawdę tak bardzo głębokie nurkowanie różni się od przeciętnego głębokiego rekreacyjnego nurkowania? Czy to jest tylko limit głębokości i muszę ze sobą wziąć, nie wiem, 40 razy więcej butli, bo spędzam, nie wiem, głębiej, czy tam są jeszcze jakieś inne niuanse, o których nasi słuchacze nie wiedzą?
Tomasz:
[1:57] Składa się na to na pewno wiele czynników. Żeby realizować głębokie nurkowania na poziomie bardziej zaawansowanym niż nurkowania, takie typowo rekreacyjne, które wykonuje większość świata, potrzeba doświadczenia, potrzeba lat nurkowania i częstego treningu. I chyba niewiele osób sobie zdaje z tego sprawę, że weekendowe nurkowania kilkanaście razy w roku to trochę za mało, żeby nawet realizować bardziej zaawansowane nurkowania, te potocznie nazywane technicznymi, z lekką dekompresją, nie mówiąc o takich bardzo głębokich nurkowaniach, czy nawet nurkowaniach ekstremalnych. Ten trening to nie tylko trening w wodzie, czyli znajomość obsługi swojego sprzętu, ale to też trening na zewnątrz, ten co robimy na co dzień, odpowiednia dieta, suplementacja, no i jakaś aktywność fizyczna, która pozwala nam swobodnie funkcjonować i pod wodą, jeżeli coś się wydarzy, też wrócić po prostu bezpiecznie. Ta kondycja jest wymagana i ciężko wyobrazić sobie jakieś problemy zdrowotne, czy natury takiej fizycznej, niesprawność, która mogłaby pod wodą nam czymś przeszkodzić.
Kamil:
[2:56] Czyli w takim, powiedzmy, klasycznym, rekreacyjnym, głębokim nurkowaniu z katarem przeziębieniem mogę sobie iść. Raczej w tych Twoich takich ekstremalnych jest to już niedopuszczalne.
Tomasz:
[3:04] Nawet z katarem nie powinniśmy wchodzić do wody i to na bardzo płytkie nurkowania, ponieważ w przypadku zatkania tutaj zatok niemożliwość wyrównania ciśnienia może by nam zrobić krzywdę, więc, Tak, zawsze podchodząc do nurkowania, nawet rekreacyjnego powinniśmy mieć w pełni zdrowi, a myśląc o głębszych nurkowaniach, bardziej zaawansowanych, ta świadomość naszego zdrowia i tego, co się z naszym organizmem dzieje, w jakim stanie jest nasz organizm, powinna być dużo, dużo większa. Więc różnego rodzaju komplety badań, to chociażby czy mamy PFO, czy regularna spirometria, czy inne badania, które zaświadczają, że ten nasz stan zdrowia czy pozwala robić takie nurkowania, a raczej żaden lekarz nie wyrazi zgody na nurkowania typu 200 metrów, ale mamy pewną świadomość tego, czy jesteśmy zdrowi, z czym wchodzimy do wody.
Kamil:
[3:54] Wiesz, czemu ja mówię o tym katarze? Bo często się z tym spotykam. Wiesz, pojechałem na safari, mam katarek zapłacony, muszę nurkować. Także dobrze, że o tym mówisz, że to może skończyć się bardzo nieprzyjemnie tak naprawdę.
Tomasz:
[4:05] To zawsze może być problem i nie ma takiego miejsca, nie ma takiego nurkowania, którego byśmy nie mogli powtórzyć. To zwykle jest czas i na pewno jakieś pieniądze, ale czasem lepiej zrezygnować i po prostu odpuścić dane nurkowanie. i też my taką mamy wewnętrzną jakby dobrą praktykę. Każdy w każdej chwili może zrezygnować z nurkowania, może wykonać płytkie nurkowanie. Nie ma presji na to, żeby to nurkowanie było zrealizowane na maksimum jego możliwości itd. Chociażby na jednym z nurkowań, na których byliśmy w Macedonii, moja głębokość ściągnięta 12 metrów. To był dzień, kiedy nie czułem się swobodnie, Po prostu pokazałem chłopakom, słuchajcie, koniec nurkowania dla mnie, ja wracam, wy macie plan, realizujcie go. Wróciłem 12 metrów, nurkowanie 27 minut.
Kamil:
[4:50] I to nie jest wstyd?
Tomasz:
[4:51] Nie, w tego dnia nie czułem się po prostu dobrze. Miałem i problem z wyrównaniem ciśnienia i strasznie drapało mi gardło, miałem problem po prostu ze swobodnym oddychaniem przez rebreader. Mówię, no nie ma to żadnego sensu, za 4 godziny będzie tylko gorzej, więc wróciłem normalnie do wyjścia, nurkowanie zakończyłem. Nie było to nurkowanie realizowane w ramach tego najgłębszego nurkowania, czyli nie było koniecznego supportu przez całe nurkowanie, więc jak najbardziej to było dla mnie moje nurkowanie własne. Zawsze można zrezygnować, zawsze można je wykonać później.
Kamil:
[5:23] No tak, jaskini nie zamykają.
Tomasz:
[5:24] Jaskini się nie zamyka i czasami po prostu lepiej zrezygnować z jakiegoś nurkowania niż zrealizować je, będąc nie w pełni przekonanym o tym, jak się czujemy. Tutaj to przekonanie o tym, że jest w porządku, że jestem w pełni sił,
Tomasz:
[5:37] w pełni zdrów i wszystko będzie ok, jest dosyć ważne. Nastawienie jest ważne. Jeśli coś od początku idzie nie tak, to to jest ten moment, kiedy powinniśmy zawrócić. I kiedy mamy jakiekolwiek wątpliwości pod wodą, to jest ten moment, kiedy powinniśmy zawrócić. Dlatego, że w takich nurkowaniach jesteśmy blisko jakiejś granicy, I jeżeli już na powierzchni nie czujemy się swobodnie, no to pod wodą będzie raczej tylko gorzej.
Kamil:
[5:59] No dokładnie. Powiedz mi, bo ty mówisz, że wróciłeś sam. W rekreacyjnym raczej wracamy razem wszyscy. Rozumiem, że w tych takich ekstremalnych, technicznych nurkowaniach są pewnie inne procedury, procesy?
Tomasz:
[6:11] Na pewnym poziomie nurkowym wszyscy nurkowie powinni być samodzielni, to znaczy móc przeprowadzić i zarealizować całe nurkowanie w sposób samodzielny i tak naprawdę solo. Natomiast oczywiście zabezpieczenie nurkowania, kiedy mamy partnera, kiedy mamy zespół supportujący, podnosi znacznie bezpieczeństwo takiego nurkowania. Jako instruktor nurkowania często też nurkuję sam, bo moi kursanci nie zwracają na mnie uwagi, kiedy ja nurkuję. Ja jestem gdzieś nad nimi.
Kamil:
[6:38] No to prawda i oni się nawet nie pomogą przecież.
Tomasz:
[6:40] Oni mi nawet nie pomogą, bo mogą nie zauważyć tego, co się ze mną dzieje. A dwa się uczą i nie wiedzą. Więc po prostu w tej sytuacji jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że część rzeczy robimy samodzielnie. Podobnie takie głębokie nurkowania, część każdego nurkowania jest realizowana całkowicie solo. Są miejsca, gdzie się spotykamy, momenty, w których jesteśmy razem, ale też są te elementy, gdzie jesteśmy całkowicie sami.
Kamil:
[7:04] Mówiłeś, że przygotowując się do takiego głębokiego nurkowania, też to się dzieje na powierzchni. Mówiłeś o spirometrii, o tych badaniach. To rozumiem, idziesz do jakiegoś lekarza i przeprowadzasz sobie jakieś testy, badania.
Tomasz:
[7:14] Tak, można pójść do lekarza medycyny nurkowej, nawet lekarza sportowego, który jest zorientowany w tym, jakie badania powinny być przeprowadzone i można taki komplet badań sobie, że tak powiem, zrobić. Jak choćby spirometria, przesprzyłkowe echo serca w celu wykluczenia PFO, regularność badań takich zupełnie podstawowych, tego jak pracuje serce, nie wiem, tam holter, wysiłkowe echo serca, czy choćby badania krwi takie. Sprzyja to na pewno informacji o tym, w jakim stanie jest w danym momencie nasz organizm.
Kamil:
[7:46] To jest dobra rzecz, bo tutaj ten margines pewnie błędu jest dużo mniejszy.
Tomasz:
[7:51] My staramy się jako nurkowie unikać takich tematów i pieczątkę od lekarza to najlepiej od dentysty, żeby było szybko, bez żadnych badań.
Kamil:
[7:58] Zaznacz wszystkie, że nie masz chorób.
Tomasz:
[8:00] Zaznacz wszystkie, że nie chorujesz, bo inaczej nie zanurkujesz. Natomiast we własnym interesie jest, żeby chociaż jakąś minimalną wiedzę na temat swojego stanu zdrowia, taką potwierdzoną przez jakiegoś fachowca posiadać. A przy tak głębokich nurkowaniach i generalnie nurkowaniach technicznych wykraczających poza bardzo taką podstawową rekreację, nie jest to wymóg, ale warto byłoby jednak takie zaświadczenie mieć. W niemieckich bazach nurkowych jest obowiązek przedstawienia zaświadczenia od lekarza, a nie tylko odhaczenia tej ankiety. Musimy przedstawić zaświadczenie od lekarza. że tak, ono niestety może być od dentysty, ale jednak już wymagana jest jakaś pieczątka. Ktoś musiał napisać, że nadajemy się do nurkowania i jeżeli to jest przeprowadzone tak, jak powinno być, no to jakieś badania przy tym były, jakiś lekarz się pod
Tomasz:
[8:46] tym podpisał, więc ktoś też bierze pewną odpowiedzialność za to.
Kamil:
[8:49] Brzmi to bardzo fajnie i teraz rozumiem, robisz badania, wychodzi, że jesteś sprawny do takie nurkowania i teraz jak wyglądają przygotowania? W rekreacji to jakie są przygotowania na czasie, ubrać i tyle, nie?
Tomasz:
[9:02] To trochę jest bardziej skomplikowane nawet wśród rekreacji, takiej bardziej zaawansowanej, dlatego że samo nurkowanie kilka razy w roku to trochę za mało. Ten trening obejmuje nie tylko obsługę sprzętu, ale też nasze ciało, przyzwyczajenie się do tego robimy. Na tych nurkowaniach tego sprzętu jest bardzo dużo, ale też trzeba go zanieść, trzeba go przynieść. Więc zaczynamy zwykle jako nurkowie i nasz zespół coś trenujemy, przynajmniej staramy się, poprawiać naszą kondycję, żeby fizycznie nie odstawać, żeby nie zrobić sobie krzywdy, niosąc ten sprzęt gdzieś tam do jaskini.
Tomasz:
[9:35] Trenujemy wcześniej, przez całe miesiące, właściwie jako zespół to trenujemy już całe lata ze sobą razem, nurkujemy, jeździmy razem, ale też każdy trenuje osobno. Znajomość własnego sprzętu, procedur, funkcjonowania z tym sprzętem na tym poziomie, gdzie jego jest naprawdę bardzo dużo, jest dosyć wysoka i musimy mieć taką świadomość i pełną manualność, nawet w bardzo trudnych sytuacjach, co może zawieść, jakie są procedury, jak sobie z tym poradzić, to wymaga takiego treningu wcale nie na głębokiej wodzie.
Tomasz:
[10:06] Im płyciej, tym trudniej w nurkowaniu. Im głębiej, tym pływalność, jak wszyscy wiedzą, jest lepsza, więc żadne wyzwanie na 50 metrach operować pięcioma butlami czy więcej i sobie je przekładać. To trudno jest zrobić na 3 metrach i taki trening polecam. Przenieść się na 3 metry i popróbować takie zabawy zrealizować na 3 metrach. Natomiast to jest ten trening, który jest realizowany tak czysto sprzętowo. Oprócz tego oczywiście trzeba realizować tak głębokie nurkowania. Powoli, coraz głębiej, jeżeli kogoś to interesuje. Obserwować swój organizm. Tu nie chodzi o jakiś skok od razu na astronomiczne głębokości. Na to potrzeba czasu i faktycznie realizacji tych nurkowań, poznawania swojego organizmu, bo nawet jeżeli wszystko inne jest ok, jeżeli jesteśmy dobrze wyszkoleni technicznie, sprzęt jest sprawny, to najsłabszym ogniwem jest nasz organizm i jednak trzeba wiedzieć, jak on reaguje, obserwować go. To się nie rodzi z roku czy dwóch. Jako zespół głęboko nurkujemy od kilku lat, a jako nurek taki zaawansowany blisko 10, więc tą wiedzę jeszcze na obiegach otwartych zdobywałem i doświadczenie nurkując głęboko, jaskiniowo. W miejscach, w których teraz na rebreederach nurkujemy bardzo głęboko, też penetrowaliśmy je na obiegach otwartych, to doświadczenie zdobywaliśmy wcześniej. To są lata tak naprawdę, żeby to miało sens. Natomiast nie ma żadnej gwarancji, że po wielu latach wszystko pójdzie dobrze na takim nurkowaniu.
Kamil:
[11:28] Powiedz mi, w takim głębokim nurkowaniu pewnie też planujecie teoretycznie, jakie to będą głębokości, jaki to będzie sprzęt i potem rozumiem, wiedząc jaka będzie konfiguracja do nurkowania, ją przez najbliższe miesiące trenujecie. Ułożenie, wyważenie itd. Tak to wygląda?
Tomasz:
[11:42] Generalnie, jeżeli chodzi o takie nurkowania, nurkujemy w tej samej konfiguracji praktycznie cały czas. Nurkujemy na rebreaderach, ponieważ realność nurkowań jaskiniowych, my nurkujemy przede wszystkim głęboko w jaskiniach, w wodach otwartych, rzadziej nam się po prostu zdarza, przede wszystkim są to jaskinie, więc wykorzystujemy rebreadery plus bailout, czyli zabezpieczenie do rebreaderów w formie obiegu otwartego lub drugiego rebreadera dodatkowo, Więc nurkujemy w takiej konfiguracji cały czas. Jeśli jaskinia jest bardzo ciasta, no to wtedy rebiter sadmontowy, ale jeżeli to tylko rebiter sadmontowy, to też nie aż tak ekstremalne głębokości. Więc to jest konfiguracja, którą znamy, w której nurkujemy przez ostatnie lata cały czas.
Kamil:
[12:24] A powiedz mi, każdy z Was ma inny sprzęt? Ty masz swój, Bartek, powiedzmy, Pitala ma swój sprzęt, ale są totalnie od siebie różne?
Tomasz:
[12:31] Czy każdy ma własny sprzęt oczywiście, ten który zna najlepiej, wie jak ma go poskładanego, natomiast akurat jeżeli chodzi o nurkowania głębokie, my nurkujemy w Airbreederach Liberty? Mamy akurat wszyscy ten sam rebreeder, natomiast w delikatnie różnych konfiguracjach, dlatego że na tym etapie każdy już dopasowuje pewne elementy pod siebie. Żadna z tych konfiguracji nie jest idealnie standardowa, bo tu ktoś coś dorobił, jakąś gumkę, tu ktoś przerobił jakiś fragment, bo tak jest mu wygodniej. Natomiast wszyscy dobrze znamy konfigurację partnera i jak ona wygląda. Wiemy, jak to zrobić pod wodą, gdyby coś się stało, gdzie on dany element tego sprzętu ma, bo to też jest praktyka wynikająca z lat nurkowań razem ze sobą.
Kamil:
[13:12] Właśnie o to chciałem zapytać, bo wiesz, ja pamiętam jak robiłem kurs Rescue, to najtrudniejszą rzeczą było, Boże, co Ty masz na sobie, nie, który sprzęt, jak to powiązane, gdzie masz balast i teraz tak sobie wyobrażam, właśnie są moje pytania, czy to jest podobny sprzęt, jak macie te same rybry liberty, to Tobie jest prościej, rozumiem?
Tomasz:
[13:28] Tak, bo nawet usuwanie awarii w takim sprzęcie na powierzchni, które po prostu się zdarzają, jest dużo prostsze, kiedy mamy powiedzmy z tej samej stajni cały sprzęt, bo można coś przekręcić z jednego do drugiego, coś naprawić, coś usunąć. Kiedy to wszystko byłoby, że tak powiem inne, każdy miałby jakiś swój, pewnie osobny, to też problemem są tak zwane naprawy polowe tego. Kiedy jesteśmy na wypłynięciu, chociażby byliśmy na wypłynięciu latem z ekipą Baltic Techu na Olandii i spadł Rebreeder niefortunnie na pokład. Prawda jest taka, że był niezabezpieczony, więc daliśmy ciała i tyle. Przyszła fala z boku i na sekundę rękę Bartek zabrał. Spadł, pękło kolanko plastikowe. Na środku Bałtyku nie ma żadnej możliwości tego naprawy, więc dzięki temu, że mamy takie same rebridery, po prostu zamienialiśmy się pętlą ze sobą i pozwoliło to zrealizować nam dalej nurkowania. Na pewno jest to bardzo wygodne. Natomiast na tym poziomie narzucanie komukolwiek sprzętu, w którym powinien nurkować, myślę, że nie jest odpowiednią drogą, dlatego, że też ważne jest przekonanie do sprzętu, w którym nurkujesz, zaufanie do niego. Więc tu nie chodzi o to, żeby wszyscy mieli identyczny sprzęt. Na pewno jest to bardzo wygodne i komfortowe, natomiast dalej dana osoba musi mieć przekonanie do swojego sprzętu i nurkować w sprzęcie ten, który zna najlepiej, ten, który lubi i do którego ma pełne zaufanie.
Kamil:
[14:51] Tak, no i go pewnie obsługuje, wie jak tu piszczy. I oczywiście go obsługuje,
Tomasz:
[14:54] Ma z nim doświadczenie, bo to nie problem byłoby kogoś ubrać w sprzęt, którego nie zna i go zabrać ze sobą, natomiast on by nie mógł sobie z nim na pewno poradzić, przynajmniej nie na poziomie, na którym musi funkcjonować przy takich głębokich nurkowaniach.
Kamil:
[15:06] Jak wygląda w ogóle logistyka takiego, bo to rozumiem są jaskinie tam trzeba coś wnieść,
Tomasz:
[15:12] Przynieść Wszystko zależy od projektu były projekty jaskiniowe, na których mogliśmy podjechać pod samą jaskinię samochodem i dosłownie pod oczko do wody zapakować wszystkie butle, cały sprzęt i tak było chociażby w Grecji parking był 10 metrów od wejścia do jaskini samochodem nikogo nie było, bo to park przez cały tydzień praktycznie, przyjeżdżaliśmy rano, wypakowywaliśmy sprzęt, wrzucaliśmy go do wody, przez pierwsze kilka dni zawsze jest to rozstawianie tego sprzętu, rozstawianie bailoutów. Aż do finalnego dnia.
Kamil:
[15:42] Rozstawianie bailoutów, co to znaczy? To znaczy wokół tego akwenu czy na głębokościach? Na różnych głębokościach.
Tomasz:
[15:48] Chcemy, żeby nurkowanie w jaskiniach daje nam możliwość zostawienia bailoutów na konkretnych głębokościach i wykonywanie finalnych nurkowań z małym obciążeniem butlami. To znaczy jesteśmy w stanie mieć na sobie tylko dwie, ewentualnie maksymalnie trzy butle i wykonać bardzo głębokie nurkowanie. A wszystkie pozostałe butle, które są zabezpieczeniem tego nurkowania, znajdują się w jaskini po prostu przypięte doliny. Jest to bardzo wygodne i komfortowe, bo pozwala nam zabrać praktycznie nieograniczoną ilość butli. To ich przewiezienie, zaniesienie czy wniesienie tej jaskini jest większym problemem, ale już w środku nam nie przeszkadzają. W przeciwieństwie do nurkowań typowo wód otwartych, gdzie wszystkie butle nurek
Tomasz:
[16:27] musi mieć tak naprawdę na sobie i nie może nic z nimi zrobić. Tutaj ta logistyka pod tym względem jest dosyć łatwiejsza, aczkolwiek zależy od miejsca. Kiedy realizowaliśmy projekt we Włoszech, czy teraz w Macedonii, trzeba było wypakować cały sprzęt z samochodu, zapakować go na wózki, wwieźć go na tamę, zapakować do łódki, łódką przepłynąć kolejne 20 minut po jeziorze, wypakować go na brzegu i dopiero można było się ubierać, szykować, że tak powiem, na nurkowanie. Więc logistyka bywa różna. We Włoszech z kolei schody, które prowadzą do elefanty Bianco, to spacer farmera. Codziennie zanieść skuter, codziennie zanieść część sprzętu, rebreeder, a po głębokich nurkowaniach wysiłek nie jest wskazany, więc nie można tego zrobić od razu. Często siedzieliśmy do nocy, czekaliśmy i dopiero gdzieś tam ten wysiłek był podejmowany, żeby coś zrealizować.
Kamil:
[17:17] Czy takie głębokie nurkowanie to też w ogóle dużo takich teoretycznych przygotowań
Kamil:
[17:21] pewnie przed samym wyjazdem? Co my zrobimy, gdzie pozanosimy, jak to wygląda?
Tomasz:
[17:24] Tak, od tego są plany. Planowanie nurkowań zaczynamy znacznie wcześniej, analizując mapy, analizując profile danych jaski, szukając informacji od poprzednich eksploratorów, jeżeli to jest w ogóle możliwe o tym, jak profil jaskini wygląda. Oczywiście wszystko weryfikujemy na miejscu. Te projekty trwają zwykle ponad tydzień, około 10 dni. Mamy przerwy między nurkowaniami, między dniami nurkowymi. Po pierwsze, żeby się zregenerować, po drugie właśnie, żeby lepiej przygotować plan, przedyskutować konfigurację, co zabierzemy, przedyskutować plany backupowe. Co się stanie, jak coś się stanie, kto odpowiada za zabezpieczenie, jakie role są poszczególnych nurków. Mamy to mniej więcej wszystko opanowane, to nie był pierwszy projekt, który realizowaliśmy. Pewne doświadczenie w tym mamy, na pewno ono ustępuje jeszcze wielu eksploratorom, którzy gdzieś te nurkowania robili przed nami, ale uczymy się cały czas i coraz
Tomasz:
[18:17] sprawniej nam to wychodzi.
Kamil:
[18:18] Takie ekstremalne nurkowania zgłaszacie komuś, że tam idziecie wcześniej?
Tomasz:
[18:23] I to jest pewien problem. Ubezpieczenia danoskie na przykład przestają działać dawno na głębokościach, na których nie nurkujemy. Każdy z nas posiada kilka nawet na taki wyjazd dodatkowych ubezpieczeń, które mogą pokryć ewentualne koszty leczenia. bo zdajemy sobie sprawę, że przy takich nurkowaniach coś może pójść nie tak. Kompletnie nie zależy to od poziomu wyszkolenia czy awaryjności sprzętu. Po prostu może pójść nie tak. Staramy się wykonać wszystkie kroki związane chociażby z prekondycjonowaniem. Doktor Kot miał super wykład na ten temat, więc staramy się tak jakby włączyć to w nasze nurkowania, żeby to bezpieczeństwo poprawić. O nawodnieniu to nawet nie wspomnę i tym, ile my sikamy podczas tych nurkowań, jak to wygląda, to jest dosyć sprawa oczywista i poruszana już na kursach rekreacyjnych na początku drogi nurkowej, że to jest ważne. Natomiast zdajemy sobie sprawę, że takie nurkowania wiążą się z ryzykiem i staramy się przed projektami zasięgnąć informacji, jakie mamy możliwości. Zawsze są nurkowie zabezpieczający, którzy są na powierzchni, są nurkowie zabezpieczający pod wodą, te rekordowe, czy tam rekordowe, przynajmniej te głębokie nurkowania. Więc ten support jest na tyle, ile nam się wydaje, że jest on możliwy do zrealizowania, tak go realizujemy. Patrząc na inne takie głębokie eksploracje, wydaje mi się, że dmuchamy bardzo na zimne i zapewniamy znacznie wyższy poziom bezpieczeństwa sprzętowego niż
Tomasz:
[19:45] wiele innych bardzo głębokich grup, które nurkują.
Kamil:
[19:49] Powiedz mi, jak rozkładacie takie te bailouty, bo to dla osób, które nie wiedzą o co chodzi, to jest na każdej głębokości zostawiacie butlę przyczepioną doliny, czyli pierwszego dnia schodzicie, rozstawiacie kilka butli na różnych głębokościach, a potem je zabieracie? Czy tam zostają sobie na…
Tomasz:
[20:03] Zabieramy je ostatniego dnia. Po zakończeniu projektu mamy zwykle dzień przerwy i ostatniego dnia całym zespołem po prostu schodzimy na głębokość i zbieramy te butle. Trzeba je po prostu wynieść. W przypadku projektu w Macedonii to było dwadzieścia kilka butli chyba do zabrania. Więc po prostu trzeba to wynurkować, zabrać wszystko. Ostatni najgłębszy był na głębokości, wydaje mi się coś koło 140 metrów pozostawiony. Głębiej nie zostawiamy bailoutów, zabieramy je na sobie, jeżeli to jest głębsze nurkowanie. Ponieważ przebywanie na większych głębokościach dłużej, zostawianie, wiązanie tego zajmuje czas, a ten czas przykłada się później w długą dekompresję, więc kolejne butle na większych głębokościach raczej zawieramy…
Kamil:
[20:41] Czyli takie 120 metrów ostatniej bailout.
Tomasz:
[20:44] W to nurkowanie coś chyba 135 był ostatni bailout zostawiony, bo jak ostatniego dnia robiliśmy nurkowanie, to właśnie na takiej głębokości wyciągaliśmy ostatnią butlę, która była pozostawiona razem. Ich jest kilka zawsze i na płytszych głębokościach też. Te butle mają umożliwić powrót nurkowi, a tak naprawdę każdemu, dlatego że stosujemy zasadę, że każdy nurek ma swój whileout, Więc w jaskini znajdują się bailouty dla zespołu całego, niezależnie, umożliwiający powrót z głębokości, z których każdy nurek zaplanował, że osiągnie, lub nawet więcej, mamy to zdublowane, czasami potrojone, te płytkie butle, dodatkowe butle czekają na powierzchni, czy to z tlenem, czy to z nitroxem 50, tymi gazami, których tam mogłoby się przydać jeszcze więcej, gdyby to nurkowanie się znacznie wydłużyło. Po to też nurek cały czas jest na powierzchni, przygotowany, ubrany, czeka na wynurzenie pierwszego nurka supportującego, potem wchodzi kolejny do wody, wymieniamy się. Mamy opracowaną po prostu strategię, jak to ma wyglądać.
Kamil:
[21:45] Tych butli też jest dużo, bo jak rozumiem tam nie ma sprężarki na miejscu.
Tomasz:
[21:49] Najczęściej w lokacjach, w których nurkujemy logistyka nurkowań na obiegu otwartym czy ze sprężarką byłaby problemem trzeba byłoby albo zabrać sprężarkę full gazu gdzieś tam ze sobą, poza tym my ich nie zużywamy to są bailouty tylko w razie czego, jedyne co potrzebujemy to butlę diluentową i butlę z T-Line’ą do Rebreedera a każdy z nas ma kilka kompletów, więc realnie jesteśmy niezależni, myślę, że na taki projekt nie musimy korzystać w ogóle z żadnych centrów nurkowych, baz nurkowych Mamy też boster swój ręczny, więc to, co trzeba uzupełnić w butli argonowej do inflacji słuchego skafandra, to po prostu możemy sobie ręcznie zrobić między nurkowaniami.
Kamil:
[22:26] Powiedz mi, jak wygląda taka logistyka, gdy się schodzi tak głęboko. Jest jakaś mapka narysowana, czy macie jakiś komputer na skuterze, bo rozumiem, skutery Was pewnie ciągną tak głęboko.
Tomasz:
[22:37] W większości tego typu nurkowań nurkujemy z wykorzystaniem skuterów. Po pierwsze pozwalają one szybko osiągać dużą głębokość, ale też szybko z niej wracać. Skracają na mocno czas denny, pomimo osiągnięcia jakiejś głębokości, ale też umożliwiają nam dopłynięcie dalej, niż byśmy byli w stanie płynąć po prostu z wykorzystaniem własnych mięśni tylko. Korzystamy z map, które są, poruszamy się po stałej linie poręczowej, jeśli taka była, lub oczywiście za każdym nurkowaniem rozkładamy swoją, bo to jest różnie. W Grecji Bartka lina była położona z poprzedniego wyjazdu do głębokości chyba 230 czy 240 metrów, więc dołożył jeszcze kolejnych kilkadziesiąt metrów liny. Była w świetnym stanie. Z kolei we Włoszech lina ostatnim razem, jak byliśmy na projekcie w 2024 roku, lina była do głębokości 40 metrów. Więc poręczowaliśmy do 230 prawie samodzielnie. Tam się ta lina nie utrzymuje, nie ma gdzie jej zaczepić, zbyt wysoki przepływ wody. Mapa jaskini jest, my za każdym razem sporządzamy mapy, miejsc, których nurkujemy. Martek zgrywa to z konsoli Seacrafta i te mapy są później publikowane w każdym
Tomasz:
[23:48] naszym projekcie. Na koniec jest mapa, rzut z góry. My się tą wiedzą dzielimy, nie ukrywamy tego.
Kamil:
[23:54] A jakieś takie, nie wiem, podręczne notesy, gdzie jest butla pozostawiona, Bo rozumiem, tego w pamięci nie macie, nie?
Tomasz:
[24:00] Zawsze jest taka tablica na zewnątrz, gdzie są informacje, jeżeli mówimy przynajmniej o finalnym nurkowaniu, gdzie są rozstawione butle na jakich głębokościach, kto wchodzi w której minucie danego nurkowania. Natomiast każdy z nas ma też przy takich nurkowaniach tabliczkę na ręku z informacjami, gdzie ma się pojawić w której minucie i jakie są jego zadania. Też, żeby była możliwość wymiany. Równie dobrze ktoś, kto wchodzi jako nurek supportujący, może się źle poczuć i nie zrealizować swojego nurkowania, więc ten drugi nurek, który jest, musi się z nim zamienić, musi być na to gotowy, żeby taką podmiankę chociażby dokonać. To się wiąże ze znaczną zmianą głębokości i planu, natomiast musi być pewna gotowość zrobienia czegoś więcej, szczególnie jeżeli chodzi o te najgłębsze części.
Kamil:
[24:43] Mówicie, każdy wchodzi w odpowiedniej minucie i pewnie w konkretnej minucie musi też się wynurzyć.
Tomasz:
[24:47] Gdzieś się musimy spotkać, dokładnie tak.
Kamil:
[24:49] No i jak się nie spotkacie, to rozumiem, są jakieś procedury awaryjne na to?
Tomasz:
[24:52] Nie zdarzyło jeszcze, żebyśmy się nie spotkali. Te plany, które układamy i przez to, jak wiemy, jakie są nasze granice, na razie się dobrze zgrywają. Chociażby nurkowanie Bartka, gdzie do 300 metrów zabrakło dosłownie, to było tam. Natomiast plan był, jaki był, te kilkanaście metrów, by skutkowało dużo dłuższym czasem. Trzymamy się dosyć ściśle planu nurkowego, który założyliśmy, bo czekanie na kogoś, kto ma skądś wrócić z tej głębokości jest mocno stresujące, więc staramy się, żeby to było wszystko w punkt. Natomiast tak są procedury, gdzie rozmawiamy o tym, co zrobimy, ile czekamy, no bo trzeba o takich rzeczach po prostu porozmawiać. Natomiast nie ma też fizycznie możliwości, żeby któryś znać zanurkował na 280 czy 290 metrów, poza Bartkiem, który jest pushdiverem i to jest jego nurkowanie.
Kamil:
[25:43] To jak powiedziałaś, że to 300 metrów jest dosłownie na wyciągnięcie ręki, to ja tak sobie zastanawiam się, jaka to może być walka też wewnętrzna, że tak blisko jednak muszę się trzymać planu, nie?
Tomasz:
[25:53] Myślę, że to jest pewna też odpowiedzialność za siebie, za zespół i za partnerów tego, co robimy i nie ma co czasami przeszarżować, to się wydaje, to jest tylko kilkanaście metrów, to już jest tu, przy takiej odległości to jest mniej niż 10%, kawałeczek, ale ten kawałeczek to jest droga w nieznane, niewiele osób zanurkowało na taką głębokość, więc uważam, że trzymanie się planu i jego realizacja jest bardzo odpowiedzialna i myślę, że tak to powinno wyglądać. Najpierw trzeba zdobywać doświadczenie na tych głębokościach mniejszych po kolei, bez dużych, że tak powiem, bardzo dużych skoków. Na pewno tak jest bezpieczniej.
Kamil:
[26:33] Jak rozumiem, to niby te 10% głębiej, 5% głębiej, to jest kilka minut dłużej, co pewnie rozpoczyna cały łańcuszek dłuższej dekompresji na wszystkich i tak dalej.
Tomasz:
[26:43] Tutaj dekompresja każda minuta to godzina praktycznie, natomiast na tych głębokościach też inne problemy się pojawiają. Rozmawiając z Bartkiem, mocowanie chociażby punktu stabilizacji na głębokości 240 metrów, który w normalnych warunkach doświadczonemu w nurkowej zajmuje kilka sekund.
Kamil:
[27:02] Czym jest punkt stabilizacji?
Tomasz:
[27:03] To jest punkt, do którego zamocowana jest lina, nasza poręczówka, która pozwala nam wrócić swobodnie z miejsca, gdzie jeszcze nikogo nie było. Normalnie zajmuje to kilkanaście sekund. na tej głębokości, to zajęło ponad… Sprawdziliśmy dokładnie nagrania, bo analizujemy nagrania. Zawsze mamy kamery. Zajęło to blisko półtorej minuty. Te półtorej minuty przekłada się później na nieplanowany tak jakby czas dodatkowy. Oczywiście mamy zabezpieczenie na to w postaci czy bailoutów, czy zapasu scrubbera w rebreaderze. Natomiast jest to tak jakby już poza planem wtedy. Więc myślimy o tym, jak to będzie, ile czasu mamy, ile możemy pociągnąć dalej, a gdzie nie możemy. Więc wydaje mi się, że tu trzeba pewne rzeczy planować, analizować, i być odpowiedzialnym za to, co się robi, oczywiście tyle, na ile to jest możliwe, mówiąc o tego typu nurkowania.
Kamil:
[27:53] Wiesz co, mi się tak kojarzy chyba scena z Interstellar, gdzie oni gdzieś lądują na planecie, że każda minuta na planecie…
Tomasz:
[27:58] Tak, poczucie czasu na takich głębokościach jest absurdalne i naprawdę, gdzie się człowiek nie obejrzy, chce coś zobaczyć, to patrząc za chwilę na komputer,
Tomasz:
[28:08] widzieć ile mu dekompresji pozostało. I to jeden z zabawnych aspektów, ponieważ przez wiele lat nurkowałem z nerdem, czyli tym komputerem, który wyświetla informacje na oku, i odkąd przestałem z nim nurkować, lepiej się czuję, bo nie widzę cały czas, jak długo będę musiał później, że tak powiem, czekać na dekompresję. Podzwiększył się komfort psychiczny wbrew wszystkiemu, żebyście wiem, jaki mam czas, ile mogę zrobić, jak długie to nurkowanie może być, natomiast kiedy cały czas nie patrzę na rosnący licznik TTS-a, jest mi znacznie wygodniej. Przynajmniej w jakąś swobodniej się czuję.
Kamil:
[28:43] Tak samo jak nie patrzę na chwilowe spalanie w aucie.
Tomasz:
[28:46] Może tak. Często mi nie warto patrzeć na chwilowe spalanie w aucie, tylko patrzeć na jakąś tam sumę. Wydaje mi się, że to podobnie.
Kamil:
[28:53] Może tak być. Mówisz o dekompresji, ale nurkuje cię też na rebreaderach. Wytłumaczmy osobom, które są po raz pierwszy być może słuchają, bo to, co ja się, jak ja, zaczynałem nurkować, dowiedziałem się, że na rebreaderach nie ma dekompresji, bo masz zawsze bez miksa i to jest takie hiper, super urządzenie, gdzie dekompresja jest niewymagana.
Tomasz:
[29:14] Rebreidery tak samo, jak obieg otwarty, te nurkowania wyglądają bardzo podobnie, przynajmniej jeżeli chodzi o nasz organizm. Jesteśmy głębiej, tym bardziej nasz organizm nazyca się gazami obojętnymi. W przypadku nurkowań bardziej podstawowych azotem, w przypadku nurkowań bardziej zaawansowanych i azotem, i helem. Jest to takie same dla obiegu otwartego, jak i dla rebreiderów. Zaletą rebreiderów niewątpliwie jest to, że gaz, którym oddychamy, jest zawsze idealnym właśnie takim bestmixem, najlepszą mieszaniną na daną głębokość. To daje pewną przewagę w czasie dekompresji.
Kamil:
[29:47] Skraca ją po prostu.
Tomasz:
[29:48] Może ona być krótsza, natomiast zależy to od nurkowania. Przy takich bardzo głębokich nurkowaniach na pewno, przy takich płytszych i krótszych, nie zawsze będzie aż tak wyraźny, że tak powiem, uzysk. Natomiast możliwość dopasowania tego gazu ciśnienia parcjalnego, tego ile tlenu jest w mieszaninie, łącznie z dekompresją, pozwala zmieniać w trakcie całego nurkowania, czy w trakcie dekompresji jej czas. Może tutaj nie chciałbym bardzo na ten temat o tych strategiach rozmawiać. Są one przedmiotem każdego szkolenia rebriderowego, więc jeżeli kogoś interesuje nurkowanie rebriderowe, to na kursie takiego nurkowania poziomu zaawansowanego jak najbardziej o tych limitach, wymaganiach czy strategiach się rozmawia, uczy się tego.
Tomasz:
[30:39] No i pewne doświadczenie się też zdobywa nurkując po prostu, obserwując w organie.
Kamil:
[30:43] Czyli mimo, że jest to rebreeder, musicie pamiętać, dalej jest dekompresja.
Tomasz:
[30:46] Niestety tak, pięknie by było, gdyby dekompresji w ogóle nie było, gdyby rebreeder zapewniał taką możliwość.
Kamil:
[30:52] A przy takiej cenie mógłby?
Tomasz:
[30:53] Przy takiej cenie mógłby, ale może kiedyś tabletkę wymyślą, która spowoduje, że nie będzie tej dekompresji, byłoby wtedy na pewno super. Natomiast w tej chwili jest i te nurkowania są generalnie długie. Przy projekcie we Włoszech te dekompresje, przynajmniej Bartka finalne, to było tam ponad chyba 7 godzin. Tutaj 6 w Macedonii. Jest to też kwestia, jak daleko płyniemy na dużej głębokości, bo to nie jest tylko związane z samą maksymalną osiągniętą głębokością, ale z czasem przebywania na tej głębokości. Jak kształtuje się korytarz, czy jest to korytarz, który schodzi pionowo w dół, czy jest to korytarz wertykalny. Wszystko zależy od tego, jak długo będziemy. Wbrew pozorom nurkowanie w poziomie na dużej głębokości, które będzie długo trwało, będzie miało dłuższą dekompresję niż to, które będzie bardzo krótkie, a osiągnie większą głębokość.
Kamil:
[31:44] No tak, bo tam klepniesz denko i uciekasz.
Tomasz:
[31:47] I uciekamy do góry i ta dekompresja jest wtedy krótsza. Krócej nasycaliśmy się tymi gazami obojętnymi i nasz organizm.
Kamil:
[31:54] Mówisz, że dekompresja trwała 7 godzin.
Tomasz:
[31:58] Czy całe nurkowanie, gdzie ta faza taka jakby zanurzania się i osiągnięcia głębokości to jest maksymalnie do pół godziny, 20 minut. No właśnie. Zależy oczywiście od profilu jaskini, tak?
Kamil:
[32:08] Ale reszta to jest dekompreza, czyli powolne wynurzanie się.
Tomasz:
[32:11] Powolne wynurzanie, dokładnie tak.
Kamil:
[32:14] Co robić, jeżeli w pół godziny osiągnąłem cel, to potem jak przez 6,5 godziny się wynurzać? I co robić?
Tomasz:
[32:22] To jest temat, który zawsze spędzał nam, że tak powiem, sen spowiek, no patrząc na innych nurków, czytali książki. Jest to dosyć niewygodne, bo trzeba każdą stronę laminować. Jest pewne ograniczenie, ile możemy tego ze sobą zabrać. My poszliśmy w stronę oglądania filmów. Naprawdę? Oglądamy filmy, tak. Po drodze.
Kamil:
[32:43] A dźwięk czy napisy?
Tomasz:
[32:44] Razem z dźwiękiem.
Kamil:
[32:46] Opowiadaj, ja Cię słucham.
Tomasz:
[32:49] Wygląda to tak, że mamy telefon w obudowie z dotykowym ekranem. Ten telefon zostawiamy na głębokości około 40 metrów, bo wtedy zaczyna się tak naprawdę najdłuższy czas na poszczególnych przystankach. Oczywiście dekompresja zaczyna się znacznie głębiej, ale te czasy są relatywnie krótkie, więc cały czas trzeba gdzieś poruszać się do góry.
Kamil:
[33:09] Czyli tam jesteś na 250, potem 200, coraz płycej. po jakieś takie…
Tomasz:
[33:13] Pierwsze przystańki pojawiają się znacznie płyciej. W granicach 100-130 metrów zależy od głębokości i jeśli mówimy o tak głębokim nurkowaniu, tam zwykle spotykamy się w tych granicach, pierwszy support diver spotyka się z Bartkiem, zabiera od niego już część sprzętu.
Tomasz:
[33:31] Wynurza się z nim do głębokości, przynajmniej tak poprzednie projekty wyglądali, do głębokości 90-80 metrów, gdzie pojawia się kolejny support diver. Tamten wraca, chodzi o to, żeby bo on szybko wrócił na powierzchnię, on relatywnie ma krótkie nurkowanie i krótką dekompresję. To nurkowanie zamyka się zwykle do dwóch godzin, nawet szybciej. On również to robi na skuterze, więc jest to bardzo szybko. Wchodzi, odbiera sprzęt, pokazuje, że wszystko jest ok. Razem wynurzałem się do następnego przystanku kolejnego support dajwera i kolejny support dajwer wraca powolutku, bo wtedy te przystanki są już znacznie dłuższe. Przez kolejne 4 czy 5 godzin pozostaje z Bartkiem i wraca do tych głębokości płytkich, do sześciu metrów, a na sześciu, dziesięciu zależy, pojawia się kolejny support diver, który w ogóle ma bezdekompresyjne nurkowanie ze względu na głębokość. Natomiast od powiedzmy 40 metra, bo to też jest granica działania tych obudów do telefonów, te przystanki są długie, długo trwają, więc telefon do ręki, odpalamy film, dźwięk jest podkręcony głośno, przez to, że pętla jest tubą z powietrzem,
Tomasz:
[34:41] ten dźwięk całkiem nieźle funkcjonuje i jesteśmy w stanie normalnie oglądać filmy. Więc jest okazja obejrzeć sezon Archiwum X, czy co tam człowiek nie zdążył obejrzeć w przyszłości, nagrane na telefon i to fajnie działa, bo ta dekompresja naprawdę szybko mija w ten sposób.
Kamil:
[34:57] Powiem Ci, to jest dla mnie najbardziej ekstremalna rzecz w tym nurkowaniu, głębokim oglądanie filmów na 40 metrach.
Tomasz:
[35:03] Tak, my się posuwamy po prostu coraz bardziej do góry. Oczywiście najdłuższy przystanek jest w okolicach 6 metrów, więc całkiem płytko. Natomiast od 40 metrów mamy zaufanie do tych obudów, że one nieźle działają i nie zniszczy nam się telefon. Bateria w telefonie starcza zwykle na więcej, więc jesteśmy w stanie oglądać sobie na spokojnie filmy przez kolejne 3,5, 4 czy 5 godzin w dosyć komfortowych warunkach podpięci do ogrzewania, więc jest naprawdę fajnie.
Kamil:
[35:32] Do ogrzewania dojdziemy, ale teraz rozumiem, czemu te czasy są ważne i ta głębokość, bo jak nurek supportowy schodzi i by ktoś poszedł, został dłużej, to on też dłużej zostaje ten supportowy.
Tomasz:
[35:41] Będzie musiał zostać, natomiast tak, mamy też na ten wypadek, mamy policzone gazy, mamy tak jakby zapięte to na ostatni guzik, mamy też margines, ile czasu można zostać dłużej, natomiast dalej jest to odpowiedzialność wtedy nurek supportującego, ile zostanie, jaką głębokość maksymalną mógł osiągnąć w celu sprawdzenia, co się dzieje.
Tomasz:
[36:01] Tutaj to nurkowanie jest właśnie tak układane, żeby zawsze też ktoś był na powierzchni, ponieważ ta pierwsza osoba, która wyjdzie, pierwszy nurek najgłębszy, też informuje powierzchnię o tym, jak przebiegło nurkowanie, jaki był wynik tego nurkowania, czy wszystko też jest okej. Musi być ktoś na powierzchni w przypadku takich nurkowań, chociażby żeby wezwać pomoc, dodatkowe butle zabrać, dlatego że nurek supportujący nie będzie mógł wejść, ten pierwszy nie będzie mógł wejść z powrotem zwykle pod wodę, bo on wykonał całkiem głębokie nurkowanie przed chwilą, a my jesteśmy dalej, czy pozostałe osoby są dalej dosyć jeszcze głęboko, więc dla niego mógłby być to problem. Stąd kolejna osoba, która jest w stanie wykonać tego typu nurkowania, albo kolejna. Zwykle pracujemy w zespołach około pięcioosobowych, jest to taki, który nam się, mówię o nurkach, taki zespół tej wielkości, który nam się dobrze sprawdza, nie wprowadza zamieszania na spocie nurkowym, każdy zna swoją rolę i pokrywa to w jakiś sposób wszystkie głębokości i pozwala zabezpieczyć nurkowanie Bartka. Od momentu wynurzenia się do jakiejś rozsądnej głębokości. To też nie są głębokości supportujące, na które my nurkujemy. Jako nurkowie realizujemy też głębsze nurkowania, natomiast w dzień, kiedy to nurkowanie jest realizowane takie najgłębsze, naszą rolą nie jest osiąganie własnych limitów i tak dalej, tylko zrobienie supportu i on ma po prostu sens na takiej głębokości, a kiedy my jesteśmy od początku do końca tego nurkowania z Bartkiem, czyli ktoś jest na początku.
Tomasz:
[37:28] Wchodzi do pewnej głębokości, czeka na niego, potem on wraca, spotykamy się i od tego momentu on już do momentu wynurzenia cały czas jest
Tomasz:
[37:34] pod okiem jakiegoś nurka.
Kamil:
[37:36] Powiedz mi, no bo to trwa, te 7 godzin i mam wszystko pod wodą, są jakieś piwalwy i tak dalej, ale nie wiem, co z jedzeniem, piciem, czy na głodnego siedzi, czy…
Tomasz:
[37:45] Zamieramy ze sobą i jedzenie i picie na takie nurkowania. Oczywiście każdy z nas z racji tego, że jest bardzo dobrze nawodniony, no to to sikanie jest takim tematem, że sikamy cały czas.
Kamil:
[37:55] Znaczycie ścieżkę.
Tomasz:
[37:58] Tak, jest taka anegdota, że jak się płynie z lennurkiem technicznym, to należy nie pić ciepłej wody, bo wiadomo, że wtedy jest coś innego niż woda. Zabieramy ze sobą w takich połczach i w camelbagach coś do picia zawsze na tak długie nurkowanie. Żele energetyczne się super sprawdzają, ponieważ każdy inny pokarm, nie wiem, czy batoniki w zimnej wodzie po prostu twardnieje. Jest problem z przeżowaniem tego pokarmu, ciężko to połknąć, ciężko z tym coś zrobić. Te żele energetyczne dla biegaczy są super, bo jest to tubka. Na chwilę zamykamy pętlę, wkładamy do buzi, to jest jedno przełknięcie i tak naprawdę dosyć sporo one energii w małej objętości dostarczają. Więc jedzenie i picie przy tak długich nurkowaniach faktycznie to funkcjonuje u nas.
Kamil:
[38:45] Ale wyjmujesz, rozumiem, całą pętlę z ust?
Tomasz:
[38:48] Żeby się napić, czy żeby zjeść coś, no na chwilę muszę zamknąć pętlę, wyjąć ją z ust i to jest ten moment, gdzie po prostu no nie mam nic w ustach, ale no trwa to kilka sekund, więc to nie problem. Każdy jest w stanie wytrzymać kilkadziesiąt sekund tutaj, może pod wodą to aż tyle, nie, ale no te 10-15 sekund bez problemu i na spokojnie tą tubkę po prostu przełknąć.
Kamil:
[39:10] Ale właśnie nawiązuję do tego, bo nie wiem, może być ryzyko zachłychnięcia się na takich głębokościach, to…
Tomasz:
[39:16] Zwykle robimy to płytko, dlatego że to ta najdłuższa część. Każdy ma jakąś swoją dietę, którą podczas wyprawy nurkowej realizuje i staramy się nawet nie jeść niczego innego niż normalnie, ponieważ wiemy jak nasz organizm reaguje i jakieś dziwne potrawy w trakcie wyjazdu mogłyby skutkować różnymi nieprzyjemnościami pod wodą, Więc raczej staramy się jeść to, co każdy zna i trzymać tego samego przynajmniej do ostatniego nurkowania, do zabrania wszystkich butli, a dalej chętnie bardzo lokalne potrawy, okej, nie?
Kamil:
[39:50] To jest niesamowite, że to wiesz, przyjechałem z tą pogadać o nurkowaniu, a my gadamy o diecie, o medycynie, nie?
Tomasz:
[39:57] Myślę, że przy takich nurkowaniach jest wiele aspektów, o których trzeba pomyśleć, czy nie tylko o sama technika nurkowania, ale to wszystko, co naokoło jest,
Tomasz:
[40:06] bo na dobrą sprawę, jeżeli ktoś dostanie problemów żołądkowych pod wodą, nic się nie da zrobić. I to jest temat, o którym gdzieś tam się zawsze rozmawia. Jest istotne, czy ktoś był w toalecie, już nie był, czy funkcjonuje normalnie, a nawet gdyby coś się przydarzyło, przysłojowa faraonka pod wodą, no to nie mogę się wynurzyć i tak. Na koniec nurkowania przeproszę kolegów, pójdę wypłuczę skafander, wybiorę ocieplacz, no i nic nie zrobię, no jeżeli nurkowanie ma trwać 5 godzin a coś z moim żołądkiem będzie nie tak, no to tak będzie, będzie powód do śmiechu i chmin wśród kolegów, ale no, takie sytuacje są realne na szczęście nie zdarzyła się, uprzedzam, nie zdarzyła się taka sytuacja jeszcze nikomu natomiast no bierzemy taką możliwość pod uwagę, pielucha jest jakimś rozwiązaniem, oczywiście natomiast no piła jest na pewno i możliwość sikania nieugraniczonego jest dużo wygodniejsza niż sikanie w pieluchę, która ma jednak ograniczoną pojemność i przy takim nawodnieniu i tylu godzinach mogłaby sobie z tym nie poradzić.
Kamil:
[41:00] To jeszcze takie zadam Ci pytanie, no bo ryzyko pewnie z każdym metrem rośnie, tak? Szacujecie jakoś to, nie wiem, ryzyko, to niebezpieczeństwo?
Tomasz:
[41:11] Czy wszystkie nurkowania, które są głębsze niż takie bardzo rekreacyjne nurkowanie, wiążą się z ryzykiem? Ono jest po prostu większe. Im głębiej nurkujemy, im dłuższe czasy denne są, im dłuższa jest dekompresja, to osiągane głębokości, im jesteśmy dalej gdzieś od wejścia w jaskini, to ryzyko po prostu rośnie. I nie można tutaj mówić, że go po prostu nie ma.
Tomasz:
[41:32] Jedyne, co możemy je zaakceptować, pod takim warunkiem, że jesteśmy jego świadomi. Więc dużo rozmawiamy o tym, jakie są niebezpieczeństwa, jak możemy sobie z nimi poradzić, jak możemy się zabezpieczyć, jak możemy je wyeliminować. Natomiast nie można w 100% wyeliminować ryzyka przy tak głębokich nurkowaniach, więc albo je akceptujemy, albo nie. To jest trochę tak jak skokami ze spadochronem. Skacząc ze zwykłym spadochronem, mamy dwa spadochrony. W razie awarii jednego jest drugi. Z drugiej strony są osoby, które skaczą z budynków, mając jeden spadochron, bo nie da się tego zrealizować w inny sposób. Więc jeśli one mają doświadczenie, mają praktykę, mają odpowiednie umiejętności i są gotowe podjąć to ryzyko, no to nie mów mi jak mam żyć. Natomiast kluczem tutaj jest, że to nie jest osoba, która kupiła spadochron na Allegro i weszła na budynek i z niego skoczyła. To trochę wymaga czegoś więcej. Więc to ryzyko istnieje w każdym nurkowaniu. Równie dobrze idąc przez ulicę do samochodu może wpaść na nas ciężarówka. Tu na pewno to ryzyko jest większe przy tego typu nurkowaniach, ale staramy się jak najbardziej je zminimalizować właśnie przez to planowanie, przez zabezpieczenie tych nurkowań przez trening, dbanie w jakiś sposób o swoje zdrowie, Staramy się zrobić wszystko, co tylko możliwe, żeby ono było jak najmniejsze. Nie chodzi o samo ryzyka dla ryzyka, tylko żeby zrealizować cel, którym była eksploracja, odkrywanie nowych miejsc.
Kamil:
[42:53] Powiedz mi, masz może jakąś taką listę, nie wiem, top incydentów, które mogą się wydarzyć z jakimś prawdopodobieństwem, typu, nie wiem, obsunie się na nas skała, szansa praktycznie żadna, ale coś innego się może częściej wydarzyć.
Tomasz:
[43:06] Tak, to jest takie bardzo obrazowe. Spadnie, że tak powiem, kamień, który zabrokuje możliwość wyjścia z jaskini. Nie znam ani jednego przypadku, który by się faktycznie wydarzył, natomiast ciekawą jaskinią jest pod tym względem akurat fontanacji we Włoszech, gdzie też ciekawe nurkowania realizowaliśmy. Ja kiedy zaczynałem nurkować w dniu w 2016 roku, taki kamień na wejściu, który dokładnie teraz jakby się oderwał, zamknąłby możliwość wyjścia z jaskini, po prostu był. Dwa lata później był przypięty jednym łańcuchem, obecnie czterema. Więc robi to na głowę, że faktycznie już wtedy istniało ryzyko, że on gdzieś tam się uderwie. Trudno tutaj mówić o tego typu zagrożeniu. Raczej to jest takie, którego się nie spodziewamy, bo też nie możemy jemu w żaden sposób przeciwdziałać. Jeżeli jaskinia jest mała i dosyć ciasna i jest tylko jedno wyjście, zatarasowanie wyjścia przez jakąś oberwaną skałę, które by się zdarzyło w wyniku, nie wiem, trzęsienia ziemi, czy jakiegoś innego mało prawdopodobnego zdarzenia, być może jest realne, natomiast szansa jest ekstremalnie mała.
Kamil:
[44:12] No to jakby teraz tu meteory do nas spadły.
Tomasz:
[44:13] Dokładnie tak. Jakaś na pewno istnieje, więc nie rozważamy tego pod tym kątem, tym bardziej, że nic nie możemy z tym zrobić. Nie jestem w stanie na takie zagrożenie, tak jakby zareagować odpowiednio, no bo jeżeli dojdzie do zamknięcia światła jaski, no to nie jestem w stanie się wykuć nożykiem czy czymś, czy easy cutem przez skałę, to jest niemożliwe.
Tomasz:
[44:33] Natomiast rozpatrujemy innego typu awarie, przede wszystkim sprzętowe. Co się stanie, jeżeli zawiedzie któryś z elementów sprzętu? Czy on jest zdublowany, czy nawet potrojony? To jest dosyć łatwe do analizy, bo wiemy, co mamy zrobić.
Kamil:
[44:46] Na przykład jak rebreeder, to rozumiem, są…
Tomasz:
[44:48] Mamy albo drugi rebreeder, który pełni rolę rebreedera bailoutowego, ale też mamy cały zapas gazów ubiegów otwartych. Nie zawsze rebreeder bailoutowy jest rozwiązanie. W pewnych sytuacjach może nie wystarczyć i wtedy mamy cały zapas ubiegu otwartego, który pokrywa tak jakby powrót dla nurka, dla każdego z nurków z zespołu do powierzchni, tylko z wykorzystaniem ubiegów otwartych, niezależnie od tego, czy posiadają dwa rebreedery.
Kamil:
[45:12] A skuter jak się zepsuje?
Tomasz:
[45:13] Skuter jest dokładnie tak samo. W fazie dennej korzystamy najczęściej z dwóch skuterów, przynajmniej na osobę. Bartek na głębokie nurkowania zabiera dwa lub trzy, w zależności od tego, jak to nurkowanie wygląda. Teraz nurkował z dwoma, właśnie zastanawiam się, czy miał trzeci też zapięty. Na pewno my też mamy, więc no już awaria dwóch części sprzętu jest mało prawdopodobna, gdybyśmy, takich podstawowych tak jakby, tak, gdybyśmy brali tak pod uwagę, to za chwilę nie wejdziemy do wody. Więc no musimy pewien stopień możliwości awarii przyjąć, możliwy do rozwiązania i no sensowny na pewnym poziomie, tak, więc no skoro rebidery są zdublowane, a nawet potrojone, bo mamy bailout OC, mamy zdublowane skutery na tych głębokościach, Jest w nich możliwość przynajmniej dla nurków supportujących, jest możliwość wynurzenia się tak naprawdę bez skutera nawet, oddania tego skutera komuś, gdyby taka potrzeba była, to jest, zapasowy skuter stoi zawsze na powierzchni, kolejny nurek może go użyć, skutery też są zabezpieczeniem ogrzewania. Ponieważ w takich temperaturach wody i przy tak długich nurkowaniach bez ogrzewania byłoby bardzo trudno wykonać te nurkowania.
Kamil:
[46:21] Czyli rozumiem, bateria skutera daje…
Tomasz:
[46:23] Bateria skuter. Skuter jest świetnym źródłem energii i zastępuje często baterie.
Kamil:
[46:27] Spływający powerbank.
Tomasz:
[46:28] To jest spływającym powerbankiem. Oprócz tego mamy zawsze całkiem sporą ilość baterii, które też są porozkładane dokładnie tak jak bailouty, tak jak te stage’e, depozyty, porozkładane w jaskini. Więc gdyby, nie wiem, doszło do awarii samego skutera, zasilania w skuterze, to zwykłe baterie też jest tyle, że jesteśmy w stanie zrealizować nurkowanie. Podobnie z ogrzewaniem. Korzystamy nie tylko z ocieplacza grzewczego, ale ocieplacza i kamizelki jednocześnie.
Kamil:
[46:55] Widzisz.
Tomasz:
[46:56] Wynika to z prostej rzeczy. Chodzi o zdublowanie sprzętu. Jeżeli ocieplacz zawiedzie z jakiegokolwiek powodu, przerwie się w nim kabel, to nie działa. Więc jesteśmy w stanie wykonać to nurkowanie korzystając wtedy tylko z kamizalki grzewczej. Więc jest ona backupem do ogrzewania.
Kamil:
[47:17] Będzie pewnie mniej ciepło, ale nadal komfortowo.
Tomasz:
[47:19] Będzie mniej ciepło, pojawią się problemy z różnicą temperatur na różnych częściach ciała, natomiast dalej mamy coś z ogrzewaniem. Oczywiście, można się ruszać. Robiliśmy takie testy. Były one wymuszone, kiedy we Włoszech w Fontanacji Bartek na 5 godzin nurkowania zapomniał w piąciu ogrzewaniach, więc musiał… Ono nie było ekstremalnie głębokie w myśli tego, co teraz robimy. Ono sięgnęło tam chyba 140 metrów, ale było długie, bo było dalekie i faktycznie to ogrzewanie nie działało. Przez kolejne tam 4 godziny w szczelinie, a Martek musiał pływać w tom i z powrotem i mówisz, okej. Więc jak jest w stanie coś takiego zrealizować, no to myślę, że wiemy, też mamy odpowiedź, co się stanie, gdyby przestało całkiem działać ogrzewanie, tak? Nie jest w zasadzie, ojej. Wiemy, co trzeba robić, jak się zachowywać, gdyby ono przestało całkiem działać, niemniej mamy zdublowane ogrzewanie również.
Kamil:
[48:11] Zdublowane skutery to też dla mnie brzmi, to jest naprawdę dużo sprzętu.
Tomasz:
[48:15] Żeby zapakować się na wyjazd do Macedonii, to się w dużego busa we trójkę zmieściliśmy tak, że siedzieliśmy na butlach z przodu.
Kamil:
[48:21] No.
Tomasz:
[48:23] Więc jest dużo generalnie sprzętu, jeżeli chodzi o to. I też nie zabraliśmy aż tyle zapasowego sprzętu. Często zabieramy dodatkowe skafandry. Ciężko naprawić skafander, będąc w jakiejś takiej lokacji, gdzie nie ma serwisu. Oczywiście w większym zakresie mała dziura nie jest problemem. Zapasowe ocieplacze grzewcze, właśnie gdyby doszło do awarii, żeby to nie był koniec projektu. Wiele zapasowych automatów, dodatkowe butle, które tylko czekają na powierzchni, zapasowy skuter. Po prostu nie jesteśmy w stanie naprawić jakiegoś elementu sprzętu, będąc tak nie w Europie powiedzmy, z daleka od producenta. To zajmie dni albo tygodnie, więc jest to nierealne.
Tomasz:
[49:02] Musimy zabrać tyle, ile to możliwe tego sprzętu ze sobą.
Kamil:
[49:05] Jakieś kolejne projekty w planach?
Tomasz:
[49:07] Mamy na kolejny rok oczywiście projekty. staramy się jako zespół realizować dwa projekty w roku, przynajmniej na tą chwilę, na więcej nam czas nie pozwala, dlatego że zgranie grupy na wyjazdy typu 10 dni więcej niż dwa razy w roku jest problemem, po pierwsze z pracą, po drugie jest to też duży wydatek finansowy i na więcej myślę, że nie ma takich możliwości. Mamy zaplanowane naszą politykę, nasza polityka jako teamu jest taka, że informujemy o tym, co zrobiliśmy i jak skończymy projekt. Czyli ostatniego dnia po zanurkowaniu, kiedy wszystko jest w porządku, wszyscy są na powierzchni, nie doszło do żadnego zdarzenia, jesteśmy bezpieczni, wtedy, informujemy dopiero, że byliśmy tu i tu, projekt wyglądał tak i tak, udało nam się osiągnąć to i to. Pozwala nam to przeciwdziałać pewnej presji. Informacja o tym, że słuchajcie, jedziemy, będziemy robić to, mamy takie plany, jest presją.
Kamil:
[50:02] O, i zdecydowanie tak.
Tomasz:
[50:03] Nie chcemy mieć presji na takich nurkowaniach pod wolą.
Kamil:
[50:05] A potem komentarzu nie udało się cieniasy, nie?
Tomasz:
[50:09] Co do tych komentarzy, zawsze ktoś będzie coś gadał, trzeba się do tego przyzwyczaić, jeżeli coś robi się fajnego i ciekawego, natomiast unikamy presji. To są nurkowania, gdzie w każdej chwili, tak jak powiedziałem, jest możliwość zrezygnowania, bo nie musimy. Możemy, a nie musimy. Jeżeli nie dzisiaj, to jutro, a jeżeli nastawimy wszystkich naokoło, to być może to będzie moment, kiedy ktoś z nas nie zawróci. Pod wpływem tej presji i może coś się złego wtedy wydarzyć. Wydaje mi się, że tak jest lepiej. Musieliśmy to naszym macedońskim kolegom wytłumaczyć, ponieważ poprzednia ekipa, która pojawiła się przed nami, była nastawiona tam na jakieś ekstremalne wyniki. Była zorganizowana prasa pod to sukces. Kamery, telewizja. Kamery, telewizja, trochę tak. Projekt się nie udał z różnych względów akurat. No i było wielkie rozczarowanie. My wolimy jako zespół realizować tego typu drukowania bez jakichś większych oczekiwań. Oczywiście jest wąska grupa osób, która wie, co robimy, gdzie jedziemy, no bo nie da się tego w jakiś sposób ukrywać, też nie o to chodzi, ale staramy się, żeby nie było presji pod kątem takich nurkowań i to jest dosyć zdrowe i my się z tym bardzo swobodnie czujemy.
Kamil:
[51:18] No i to moim zdaniem logicznie i sensownie, fajnie to brzmi. Ja widziałem ten wasz projekt w Kowarach na przykład, bardzo mi się spodobało.
Tomasz:
[51:25] Kowary to był bardzo ciekawy projekt, nurkowania dosyć ciekawe, bo projekt realizowaliśmy w Kowarach, był najgłębszym nurkowaniem, jakie kiedykolwiek zostało przeprowadzone w Polsce. Tam praktycznie 230 metrów udało się osiągnąć. Udało się też nam wyeksplorować kawałek korytarza na 150 metrach. Z Mariuszem nurkowaliśmy w drugim tak jakby szybie i stamtąd próbowaliśmy przebić się do korytarza. Bartek zrobił to najgłębsze nurkowanie, pokazał ten poziom 230 metrów. Droga jest otwarta, jeżeli jakiś eksplorator się pojawi. A to jest tam pionowo w doł? W kowarach są dwa szyby. Pierwszy jest przy wejściu, przy tej bombie, gdzie trasa turystyczna do niego podchodzi. On schodzi na głębokość 178 metrów, pewnie Paweł był najbardziej dokładnie, mógł to zweryfikować. Z tego szybu odchodzą poziomi 30, 70, 110 i 100, 150.
Tomasz:
[52:23] Te poziomy są dosyć rozległe poza poziomem 150 metrów i są połączone z drugim szybem, do którego można dopłynąć lub dojść idąc po prostu po kopalni. Ale można do niego dopłynąć przez poziom 30, poziom 70, poziom 110. Tam jest drugi szyb w niedużej odległości, który schodzi na 230 metrów i tam na samym dole jest poziom otwarty. Czysto teoretycznie można do niego wpłynąć. Więc kowary są dosyć unikalne, to są bardzo specyficzne nurkowania. To zanurzenie jest w wąskim szybie, nie jest jakoś bardzo komfortowe. Całe nurkowanie, dekompresja przebiega w tym szybie, więc oglądamy belki, zaparci głową po jednej stronie, nogami po drugiej stronie. Natomiast kowary są bardzo piękne.
Tomasz:
[53:07] Te nurkowania naprawdę są warte zrobienia. Tak, są one przeznaczone do doświadczonych nurków jaskiniowych. Tam trzeba legitymować się poziomem nurkowań na poziomie full cave. Plus posiadać dość pewne doświadczenie, a nie być świeżo po kursie.
Tomasz:
[53:23] Bardzo dobra pływalność, łatwo zmącić te korytarze dalsze od wejścia, natomiast są bardzo piękne, bardzo fotogeniczne, zdjęcia tam robione są po prostu super, więc ja naprawdę polecam, zresztą obsługa w kowarach też jest rewelacyjna, a jedzenie po wyjściu w tym kompleksie też robi super robotę pod pomyjki, więc naprawdę było fajnie, bardzo fajnie nas ekipa ta z kowar przyjęła. Umożliwiła nam w ogóle realizację takiego nurkowania, Temat jest jeszcze otwarty. Ten poziom 150 kusi. Z jednej strony jest zawalizko, z drugiej strony są stalowe drzwi zamknięte. Myślę, że stalowe drzwi będzie ciężko otworzyć, a czy zawalizko da się, że tak powiem, przesunąć kilka belek i przejść? Na razie trudne do oceny.
Kamil:
[54:09] Czyli szukamy ślusarza z umiejętnością głębokiego nurkowania, żeby drzwi otworzyć w razie czego?
Tomasz:
[54:15] Myślę, że tak, natomiast jest to dosyć ciężki temat. Chcielibyśmy jeszcze kiedyś tam wrócić, zobaczyć, czy coś z tego da się że tak powiem zrobić, przynajmniej w tym zakresie poziomu 150, ponieważ te poziomy na te 30, 70, 110 są spenetrowane i ładnie uporęczowane, więc no to są głębokości i możliwości, bardzo ciekawych nurkowań realizowanych zarówno z obiegami otwartymi, jak i z obiegami zamkniętymi.
Kamil:
[54:41] No ja teraz ostatnio wiem, dwa miesiące temu byłem w kowark, ci co nie nurkują mogą sobie zobaczyć zdjęcia, bo tam na samym końcu są zdjęcia właśnie.
Tomasz:
[54:48] Tak, jest wystawa zdjęć, Są chyba zdjęcia Michała Rakwalskiego, który dużo w kowarach chyba zrobił i też zdjęcia, ale nie tylko, Irena Stangierska chyba robiła też zdjęcia. Więc mamy fotografów w Polsce, którzy świetne zdjęcia kowar zrobili. Można obejrzeć jak to wygląda pod wodą, ale zapewniam, że samo nurkowanie, że zdjęcia nie oddają tego jak jest pod wodą. A szczególnie jak zabierze się ze sobą lampy wideo czy światła i można trochę bardziej doświetlić niż tylko świetle swojej własnej latarki.
Kamil:
[55:19] No to co, ja trzymam kciuki za kolejne projekty, bo pewnie w głowie są, ale my jeszcze nie wiemy, bo wiemy się.
Tomasz:
[55:25] Tak, jeżeli się uda je zrealizować, to na pewno o tym poinformujemy, będziemy dawać znać dokładnie na takiej samej zasadzie. Zawsze na Facebooku każdy z nas wrzuca na nasze prywatne profile, ale też mamy na Facebooku osobne konto od pewnego czasu, Bad Exploration Team, gdzie wrzucamy też po angielsku takie informacje o tym, jak to wygląda, trochę żeby szerzej sięgnąć niż Polska. Oczywiście Facebook ułatwia translację tekstów pisanych po polsku. Mamy nadzieję, że powstanie film z Grecji. Film niby jest gotowy,
Tomasz:
[55:57] ale na razie nie możemy jakoś go opublikować jeszcze. Jeszcze coś się składa, jeszcze się działa, więc też mamy przygotowany film, z tego, jak wyglądał projekt, jak wyglądała eksploracja. Z Macedonii film też na pewno będzie, ponieważ nagraliśmy trochę materiałów. Staramy się jakąś dokumentację też z takich nurkowań zrobić.
Kamil:
[56:14] Super, to ja trzymam kciuki i co? Do zobaczenia w następnym odcinku.
Tomasz:
[56:18] W takim razie do zobaczenia. Cześć, dzięki.