Demo Days? A co to takiego? Nie no, serio, co to jest? Targi sprzętu nurkowego? Okazja do przetestowania nowości? Do zrobienia zakupów z fajnymi zniżkami? A może do tego, by porozmawiać z innymi, podzielić się doświadczeniami i czegoś nauczyć? Czy Demo Day to impreza dla każdego? Skąd pomysł na organizację takiego wydarzenia? Czy forma jest stała, a może zmienia się z każdą edycją? O Demo Daysach porozmawiamy dziś z Kubą Janowiczem, spiritus movens tego wydarzenia, a przy okazji także opiekunem marki Santi.

Obejrzyj odcinek

Przeczytaj podcast

Dobra, Kubuś, gdzie ostatnio nurkowałeś?

Gdzie ostatni raz nurkowałem? Nurkowałem pod molo w Orłowie i nurkowałem na Torpedowni.

Pod molo?

Nie, na Torpedowni i pod molo. Pod molo znalazłem coś, co byłem przekonany, że jest jakimś hełmem, może to był nawet i hełm Łokietka, ale wieczorem, z racji tego, że ludzie w Trójmieście się znają, pan z Trójmiasta powiedział mi, wygooglowując, że niestety, ale jest to boja do sieci rybackiej, która jest w połowie pęknięta i dlatego wygląda jak takie pół piłki. Popsuł mi trochę humor, ale z drugiej strony fant jest. Wstawię w komentarzu pod podcastem, jak wygląda znalezisko.

To dobrze, bo my jak nurkujemy z Zahorem, to tylko gubimy, a nie znajdujemy.

A nie, no to ja też gubię. Na Deepspocie kiedyś zgubiłem latarkę i jak się wynurzyłem z tuby 45 m, to na dnie ją zobaczyłem.

Do dzisiaj leży?

Nie, do dzisiaj nie leży. Dobrze, że inna grupa płynęła, bo gaz mi się kończył i stwierdziłem, że drugi raz 45 to będzie ciężkie do zrobienia, więc nie będę ryzykował, ktoś mi ją wyciągnie. Wyciągnęli. Ale też, jak nurek zobaczył tę latarkę, taki zadowolony, widziałem, że nią machał, pokazywał. Ale instruktor go chyba sprowadził na miejsce, że to raczej instruktor znalazł, ale było, było. Też mi się zdarzało gubić różne rzeczy pod wodą.

Dobra, słuchaj, spotkaliśmy się po to, żeby pogadać o Demo Daysach. Czym są Demo Daysy? Bo już wiemy, czym są targi nurkowe, a nie mamy w podcaście o Demo Daysach.

Demo Daysy – już mnie namówiliście na tę rozmowę, więc już powiem – nie są żadnym magicznym odkryciem i tutaj nie przypisujemy sobie żadnych laurów, nie uważamy się za innowatorów tego rozwiązania. My, czyli ja i Jacek Trembowelski, dlatego że razem założyliśmy wtedy, że zrobimy imprezę wspólnie. On pracował w innej firmie, ja w innej, nie byliśmy dla siebie konkurencją, postanowiliśmy zrobić Demo Daysy. 

Nie było w tym tak naprawdę żadnej innowacyjności, dlatego że sama koncepcja imprez demo, gdyby sięgnąć historii, to nie pracując w branży nurkowej, lub też pracując jeszcze na początku swojej kariery nurkowej, sytuacje były tego typu, że była impreza nad jeziorem Białym, w bazie Crazy Shark, które organizował Piotrek Dusza. Były Demo Days’y organizowane przez Maćka Curzydło na Zakrzówku. I były Demo Day’sy, takie dni testowe organizowane przez producentów, dystrybutorów sprzętu, notabene do tej pory się to odbywa.

Dlaczego my zrobiliśmy nurkowe Demo Days’y? Bo koncepcja była taka, żeby pójść z imprezą do ludzi, i początkowe edycje Demo Daysów, jeśli byśmy spojrzeli na wydarzeniach na Facebooku, to była koncepcja taka, że zakładamy nie Demo Days’y, żeby nie było takiego kolidowania w nazwie, dlatego powstała nazwa Nurkowe Demo Days. I dogadaliśmy się wtedy z Jackiem Trembowelskim i zorganizowaliśmy to razem, w taki sposób, że atrakcyjniejsze dla kogoś, kto nurkuje, było zobaczyć kilka różnych produktów i mieć możliwość ich przetestowania, aniżeli jednego. 

Klienci wybierali. Dlatego też ta edycja w pierwszej wersji to były marki niekonkurencyjne, takie było wtedy założenie, i jeździliśmy dosłownie po całej Polsce. Byliśmy i w Lublinie, na jeziorze Piaseczno i na Hańczy. Można powiedzieć, że zwiedziliśmy wtedy naprawdę kawał Polski na różnych jeziorach, różnych akwenach. 

W tej chwili robimy jedną imprezę w roku, bo są też ograniczenia związane z pracą zawodową, ale jest to impreza robiona już od wielu, wielu lat na Koparkach. Bo tak jak mówię, przyjeżdżaliśmy na Zakrzówek jako Nurkowe Demo Daysy, do Maćka Curzydło do Krakena, przyjeżdżaliśmy na różne eventy, ale oprócz tego robiliśmy swoje eventy jako Nurkowe Demo Days’y, więc decydując się na rozpoczęcie współpracy z Koparkami, zrobiliśmy koncepcję imprezy, gdzie tutaj wtrącę, chciałbym serdecznie pozdrowić pana Aleksandra z avatarem chyba Żwirka i Muchomorka, z forum Nuras. Lata temu pan Aleksander napisał fajną rzecz, że jego zdaniem jako nurka na Demo Days’y wstęp powinien być bezpłatny. Wtedy tak nie było. Wtedy opłata bazowa była pokrywana i nie do końca się z tym zgadzaliśmy, aktualnie wstęp na Demo Days’y, w ten jeden dzień, kiedy one są, jest całkowicie bezpłatny. Można powiedzieć, że szlaban jest otwarty. 

I jest to de facto impreza zrobiona dla nurków. Czyli mamy wystawców, mamy różnego rodzaju sprzęt, organizacje, mamy biura podróży, więc są jakby różne koncepcje, mamy firmy z rebreatherami, ze skuterami. Można powiedzieć, że stała ekipa co roku do tej pory jest, taki stały filar wystawców. Więc traktujemy to troszeczkę jak święto nurkowe. Klient może przyjechać na koparki, wstęp jest bezpłatny. Nie wiem, ile teraz kosztuje wjazd na Koparki, szczerze mówiąc, nie pamiętam.

W internecie sprawdzimy.

To się sprawdzi w internecie. 40–50 zł chyba, no mniejsza o większość, ale chodziło o to, żeby zrobić takie troszeczkę święto nurkowe. Będziemy próbowali pewnie jeszcze, żeby to ewoluowało. W tym roku dziewczyny z Active Tour też pokazały nową świeżość, co można nowego zrobić. Ale przede wszystkim, żeby nurkowie, którzy zaczynają, mogli przyjechać, zobaczyć, przetestować, a przede wszystkim, żeby mogli porozmawiać z osobami, które zajmują się tym sprzętem na co dzień. Czyli mogą de facto zasięgnąć informacji u źródła i tak naprawdę późniejsze decyzje o świadomych zakupach już wtedy podejmują w swoich centrach nurkowych i sami decydują, co chcą, czego nie chcą, co im się podoba, a co nie. 

15 lat pracuję w branży związanej ze sprzedażą sprzętu nurkowego i mogę śmiało powiedzieć, że ewolucja, jaka się poczyniła, doprowadza do tego, że kiedyś klient, który posiadał wiedzę o nurkowaniu, albo wiedział, co chciał, to była rzadkość. A teraz klient, który przychodzi i ma jasno określone potrzeby, wie, co chce, co go interesuje i kwestia jest tylko wyjaśnienia mu tego, ta świadomość bardzo wzrosła. Jest tak, że ludzie chcą dokonywać świadomych zakupów. No nikt nie lubi wyrzucać kasy na marne.

I to niemałej czasem.

Sam wiesz z perspektywy tego, co robię, że ja wychodzę od lat z takiego bardzo prostego założenia, jako że też nurkuję, to nie chciałbym spotkać kogoś, komu źle dobrałem sprzęt, i ta osoba miałaby do mnie pretensje, więc jakby każdy klient de facto jest inny i każdy wymaga tego samego, wielokrotnie te same rzeczy powtarzam setki razy, ale taka jest już moja rola. I tutaj mówię, kiedyś tych klientów było mniej, a teraz jest naprawdę bardzo duża grupa ludzi. Każdy z nas dokonał kiedyś zakupu dziwnego sprzętu nurkowego. 

Ja pamiętam do tej pory, nie będę wymieniał firmy, kupiłem taki wielki nóż, ale to naprawdę wielki nóż, którego obecnie używam na spływach kajakowych jako maczety. Ale to jest nóż nurkowy, który na mojej dość długiej łydce był cały zabudowany, ale wyglądał jak komandoski.

Mówisz, że na Demo Days’y mogą przyjechać początkujący nurkowie. To jest impreza dla stałych bywalców, początkujących czy dla wszystkich?

Dla wszystkich. Dlatego że kiedyś dotyczyło to głównie tak naprawdę marek nurkowych, które mamy w Polsce, ale z czasem branża ewaluowała w aspekcie technicznym, dlatego że teraz np. co roku mamy coraz większą obsadę w temacie rebreatherów, w temacie skuterów, tego bardziej zaawansowanego sprzętu. Myślę, że w 2032, 2033 r. będziemy mieli na Demo Days’ach po prostu wystawkę małych łodzi podwodnych.

Też o tym pomyślałem.

Nie zdziwiłbym się, jakby można było sobie takie małe kupić, bo w sumie, po co mam się męczyć w wybieraniu skafandra, jak sobie mogę wejść do kapsułki i sobie trochę popływać. A już nie wspomnę o tym, że byłoby to mega doświadczenie, jak by kogoś dorwać na 70 m na Hańczy w małym batyskafie. 

Tutaj mogę też powiedzieć, jest taki pan z Litwy, który przyjeżdża z własną małą łodzią podwodną na Hańczę (Tutaj Wojtek Tuchliński – pozdrawiam serdecznie – będzie mógł na pewno wskazać, zna tego człowieka). Pan ma małą łódź podwodną, na Fiacie Ducato białym, lawecie, i przyjeżdża na Hańczę na nury. No robi to wrażenie. Więc myślę, że to może być już następny poziom, i będziesz przychodził do sklepu nurkowego: Proszę pana, ja bym chciał małą łódź podwodną, ale taką żółciutką bym chciał.

I z wi-fi na pokładzie, nie?

Słuchaj, nie zdziwiłbym się. Wszystko jest możliwe. To już evolution. 

No właśnie o tym mówię, byłem pierwszy raz na Demo Daysach, znajoma właśnie zadała mi pytanie: a trzeba nurkować?

Czy trzeba tam nurkować… Powiem tak: z założenia fajnie byłoby tam zanurkować, ale musimy też powiedzieć, że imprezy nurkowe to nie jest obejrzenie oferty. Bo ludzie często jak wiedzą, że gdzieś w jakimś terminie są Demo Daysy, to mówią: O nie, nie, to my tam nie jedziemy, woda będzie zmącona. Wiele osób tego nie rozumie. Ja tłumaczę to w ten sposób, że jeśli masz komplet sprzętu nurkowego i zasadniczo nic nie potrzebujesz, to takie Demo Days’y nie są dla Ciebie.

To na wtorek przełóż.

Tak, ale wiele osób przyjeżdża na wtorek od rana i oni nie wchodzą do wody, bo od rana tam sobie chodzą zadowoleni, bo pamiętajcie, to jest takie miejsce, jak Michał Kosut powiedział kiedyś jakiś czas temu, że Deepspot jest miejscem spotkań, i taka jest prawda. To jest takie miejsce spotkań, gdzie można się spotkać, pogadać, gdzieś tam coś skonsultować, omówić, umówić, więc koncepcji artystycznych naprawdę jest całkiem sporo.

Tak samo jest z Demo Daysami, tak samo jest z Baltictechem. I to z jednej strony masz wykłady, z drugiej strony masz sprzęt, więc można coś załatwić, ktoś coś, jakieś części, jakiś serwis. Pamiętam, jak dwie edycje temu na Baltictechu jeden z naszych klientów poprosił nas o pomoc ze skuterem, bo długo go nie używał (10 lat) i czy on będzie działał. I pamiętam, że z przedstawicielem jednej z firm nurkowych produkujących skutery w pokoju hotelowym po wykonaniu tzw. wstępnego przeglądu, żeby przetestować działanie propylera, czyli tego wiatraczka, nalaliśmy wannę pełną wody i testowaliśmy w wodzie, czy to działa. 

Okazało się wtedy, że na szczęście trzeba tylko baterię wymienić na nową. Ale czy reszta konstrukcji działała, bo było podejrzenie, że może jest zalane, pierwszy raz widziałem skuter, który w środku miał kurz, wewnątrz obudowy. Ale to tak grubo miał tego kurzu. Ciężko mi powiedzieć, nie znam się, ale było wesoło, jak wieczorem z łazienki pokoju hotelowego wydobywał się dźwięk tego. Tutaj właśnie od takich wannowych akcji to jest Tomek Wciórka ze Szczecina, który też miał zdjęcie chyba w konkursie Maresa, jak siedzi w wannie i ma właśnie skuter w tej wannie, taka inna forma nurkowania była.

Czyli można, ale nie trzeba nurkować na Demo Daysach.

Nie powiem, że się nie odchodzi od nurkowania, ale można powiedzieć, że z jednej strony coraz więcej mamy osób nurkujących, które stosują system odwróconego sezonu, czyli posiadam komplet sprzętu, suchy skafander, skrzydło, twinset, woda jest w sumie taka sama, jest mi dosłownie ciepło, bo ludzie też używają ogrzewania czy jakichś systemów docieplających i są osoby, które nie nurkują np. latem, bo jest dużo ludzi, bo akweny są oblegane, oni nurkują np. w sezonie do czerwca. Zaczynają nurkować we wrześniu i nurkują do czerwca, omijają sezon wakacyjny, bo de facto woda na 20 m w Polsce ma taką samą temperaturę. Tu już nic nowego nie odkryjesz.

Zgadza się.

Nawet możesz się załapać na lepszą wizurę. Pamiętam, zawsze na Zakrzewku miałem takie wizury, raz w życiu miałem chyba wizurę ze 20 m, jak nie więcej, zimą, w listopadzie. I było super.

Wracając do Demo Daysów, to jest duża impreza? Dużo tam przyjeżdża ludzi?

Powiem tak: z racji tego, że szlaban jest otwarty, nie liczymy tego tak naprawdę. Patrzymy bardziej po obłożeniu wiat. Na liczbę osób wpływa kilka czynników, jak np. pogoda czy termin. Bo jeśli robimy to we wrześniu, to jest potencjalnie mniej osób zainteresowanych, w maju było więcej. Też kwestia, oczywiście, ktoś powie, że kiedyś było więcej, np. na Zakrzówku, tylko to jest też kwestia terenu. Zakrzówek miał jedna drogę i ludzie poruszali się tylko po niej. Na Koparkach można było się tak trochę „rozłazić”, każdy chodzi, gdzie chce, część osób nawet jeśli nie korzysta z Demo Daysów, to gdzieś tam sobie robi taki trochę piknik.

W tym roku pogoda dopisała, było naprawdę fajnie. Ale też widzimy, że trzeba też troszeczkę bardziej to rozruszać, bo można powiedzieć, że od wielu lat tak naprawdę wystawiamy się, prezentujemy sprzęt, udostępniamy sprzęt do testów, i tak się przyjęło, w takiej formule cały czas to się odbywa. Nie jest to na pewno konferencja, nie jest to też konkurencja dla wszelkiego rodzaju targów nurkowych, bo to jest troszeczkę inny profil. To są takie, powiedzmy, trochę targi nurkowe, ale z opcją, że można sobie coś przetestować na mokro.

Tutaj dlatego też właśnie, jak robimy poszukiwanie skarbów, to robimy to pod wieczór, żeby też testowanie światła było, bo w ciągu dnia ciężko jest przetestować np. latarkę. Ważne, żeby było fajnie. To jest dla ludzi. Wieczorem mamy też ognisko (pozdrowienia dla Kuby Szustera za Kociołek Sosnowiecki). Mnie się podobało, było smacznie. Niestety after party po takich imprezach jest możliwy tylko na Koparkach, z tego prostego powodu – w tym roku przekonaliśmy się o tym bardzo sromotnie – bo jest sezon komunijny.

Zgadza się.

W sezonie komunijnym…

Pojechaliśmy na chwilę na obiad.

Tak, tak, i siedzisz tak trochę między kieliszkami a zastawą przygotowaną pod komunię. I tak trochę dziwnie się czujesz.

Mówisz, że na Demo Daysach można testować sprzęt. Czyli de facto początkujący nurek może przyjechać i wybrać swoje pierwsze skrzydło, potestować, posprawdzać przed zakupem od dostawców?

Tak. Tzn. takie jest założenie, nie wszystkie firmy mają sprzęt testowy, ale większość firm, które ja znam, które biorą udział, mają różnego rodzaju sprzęty, oferują możliwość przetestowania, sprawdzenia i przede wszystkim choćby kwestia doboru rozmiaru czy też kwestia dopasowania modelu. Możesz zapytać się dystrybutora, producenta, osoby, która się tym zajmuje pod kątem: Słuchaj, a ja bym chciał… Co by było dobrym rozwiązaniem, a  co nie? Bo często ludzie robią to w pierwszej kolejności, zanim pójdą do centrum nurkowego, z którym nurkują, i powiedzą: Słuchaj, ja bym chciał sobie kupić to, to i tamto. Są też osoby, które nurkują, ale nie s ą z centrami nurkowymi, a też mają potrzeby zakupowe i oni by się chcieli dopytać. Bo mówię, jak zapytasz się w internecie: jacket czy skrzydło? Albo: Jaki jest najlepszy automat?, to wiecie, co się dzieje. Więc to jest standard.

Albo dostaniesz bana na grupie za pytanie.

Ja ogólnie nie wchodzę już na wiele grup. Tzn. ani na nich nie jestem, ani chyba też nie potrzebuję na nich być. Moje życie się przez to nie zmienia, czy ja tam jestem, czy mnie nie ma, a czuję większy komfort.

Wracając do testowania sprzętu, jako początkujący nurek mogę przyjechać, potestować sprzęt. To jest testowanie bezpłatne czy odpłatne?

Bezpłatne. Założenie jest, że jest to testowanie bezpłatne, bo w rozumieniu imprezy to wystawcy płacą za to, żeby ten szlaban był otwarty i żeby ci ludzie mogli bezpłatnie przyjechać. Bo jeśli przyjmiemy, że to jest te 40 zł, to wjazd 5 osób to jest 200 zł.

Niezależnie od tego, czy nurkują, czy nie.

Niezależnie od tego, czy nurkują, czy nie. Więc w tym momencie za sam wjazd masz 200 zł za 1 samochód z osobami, które wjechały na nurkowanie, i to jest sama ta opłata bazowa. Więc tutaj de facto wystawcy przejmują rolę opłacenia tego, że ta baza jest otwarta.

Wiele baz w ogóle jest otwartych, ale w wielu bazach jest też opłata bazowa. Część nurków się z tym zgadza, część nie. Ja powtarzam:  śmieci się same nie wyniosą, herbata za darmo też się tam nie robi, infrastruktura sama też się nie buduje, to już nie są czasy, że nurkujemy na jakimś polu, gdzie płaciło się dychę rolnikowi, bo i tak się płaci dychę, żeby wjechać na pole, a potem czasami było tak, że samochód utknął i ten rolnik za tę samą dychę, co płaciliśmy mu na początku, potrafił traktorem nas z tego wyciągnąć.

Zgadza się. Czyli tak na prawdę na imprezę warto zaprosić nowych nurków, którzy jeszcze nigdy nie byli, żeby potestowali sprzęt, poznali to środowisko i ponurkowali pod okiem doświadczonych instruktorów?

Tak, tutaj widzimy też poprzez rozwój technicznego aspektu nurkowania, że super opcją jest, że można właśnie też osoby, które rozważają tę drogę czarnego rycerza Jedi podwodnego, też jest sytuacja taka, że jednak rebreather czy skuter to nie jest taka rzecz, którą się bierze i się pływa. Bo to nie jest ani skuter z Lidla, który ma tylko dwa tryby i ledwo chodzi, ani nie jest to jakiś obieg zamknięty typu jakaś dziwna produkcja. Są ryzykanci, którzy tego typu rzeczy rozwiązują i sami sobie pewne rzeczy próbują robić, ale tutaj przede wszystkim, w tym roku np. mamy mocną ekipę, taką odnośnie do tematów rebreatherowych, Tomek Maślonka, Marcin Bramson, potem mamy całą ekipę XCCR-a, w tym roku doszło nowe stoisko i nowy wystawca, czeski Dive Soft, więc jakby też można powiedzieć, że te rebreathery też są, można się umówić na intro, był przecież też Hollis Prism, ta sama kwestia.

Więc osoby potrzebujące tego zaawansowanego poziomu, mogą też sobie na takich Demo Daysach zobaczyć jedną jednostkę, drugą jednostkę, jeden skuter, drugi skuter. 

Bo patrząc chociażby po skuterach, kiedyś w Polsce mieliśmy tak naprawdę 2 marki skuterów, SUEX i SeaCraft, a prawda jest taka, że na rynku skuterów, licząc produkcje sprowadzane ze Stanów, ale też w tym roku np. pojawiły się też bardzo fajne rozwiązania, nie wiem, czy widzieliście, DIVERTUG chyba się to nazywa. Małe, fajne skutery, bardzo fajne rozwiązanie, ale to też obrazuje, że rynek ewoluuje. Moim zdaniem klient musi mieć możliwość wyboru. Ja akurat zajmuję się suchymi skafandrami, ale tak jak skafander można dobrać po rozmowie z klientem, odnośnie do jego oczekiwań oraz budżetu, tak w przypadku ocieplacza ja jednak wolę testowanie. Bo  gruby ocieplacz zawsze można kupić, ale zanim się go kupi, warto przetestować, co potrzebujemy. Bo nikt nie zna swojej termiki, zanim nie kupi sprzętu nurkowego. To nie jest tak, że budzisz się i wiesz, że będziesz nurkował w bieliźnie merino i będzie Ci ciepło.

A często jest tak, że klienci chcą spasować sobie sprzęt. Np. w moim przypadku pod kątem skafandra dopasowanego. Potem się okazuje, że jest im zimno, a potem ten skafander w gruncie rzeczy staje się niebezpieczny, bo okazuje się, że nie masz w nim pełnej swobody ruchów, nie jesteś w stanie czegoś zrobić, więc w sytuacji awaryjnej na pewno tego nie zrobisz, a wręcz będziesz jeszcze bardziej zestresowany, więc warto też na to zwrócić uwagę.

Traktuję Demo Daysy bardziej jako świadome poznanie oferty. Często też dla ludzi to jest lepszy temat, bo potem dzwonią do centrów nurkowych, do sklepów i mówią: Słuchaj, ja bym chciał to kupić, bo byłem na Demo Daysach i tam mi taki pan opowiadał, że potrzebowałbym jednak takie buty czy taką kryzę, czy takie skrzydło z takimi taśmami, a prawda jest taka, że nurek ma się skupić na nurkowaniu, a nie na znajomości sprzętu. Nie będąc pasjonatem motoryzacji, jeśli przeczytasz specyfikację ferrari, to ona Ci dużo nie powie oprócz tego, że to jest ferrari i ma jakiś tam litr silnik, ileś koni mechanicznych, ale reszta rzeczy, jak np. moment obrotowy już nie będzie dla Ciebie zrozumiała.

Demo Days’y – raz do roku?

Nie jesteśmy już najmłodsi. Mówiąc żartobliwie, w tym roku uświadomiliśmy sobie, że mamy najstarszą imprezę nurkową w Polsce, bo mamy już 11 edycję zrobioną, czyli od 11 lat robimy Damo Days’y, od 2011 roku, wcześniej był jeszcze festiwal grzania, 2 edycje, to był taki przedsmak Demo Daysów, na Koparkach i na Hańczy, a potem ruszyliśmy z Demo Days’ami. W przyszłym roku będzie 12 edycja. Chyba na drugim miejscu jest Baltictech, nie wiem, chyba 10 czy 11 edycja teraz będzie. Ale tak jak mówię, to są dwie zupełnie różne imprezy. 

Czy będzie więcej imprez? Bardziej chciałbym, żebyśmy jako wystawcy zrobili te Demo Daysy, ale na troszkę mniejszą skalę, tzn. zrobić więcej, a mniejszych imprez. Oczywiście każdy wystawca, który będzie chciał, będzie brał w tym udział, ale chodzi o to, żeby zrobić więcej mniejszych imprez, można powiedzieć, bardziej kameralnych. W różnych miejscach w Polsce. I warunkiem jest, żeby ta baza była otwarta. Oczywiście opłata bazowa zostaje. Przede wszystkim, żeby promować nurkowanie, a po drugie, dać możliwość uczestnictwa osobom mieszkającym np. w Trójmieście. Bo taka osoba niekoniecznie ma możliwość przyjechać na Demo Days’y, chyba że tam pracuje i musi stamtąd przywieźć sprzęt, ale ogólnie nikt nie przyjedzie stamtąd specjalnie testować sprzętu na Koparki. 

Są często pytania, czy można zrobić Demo Days’y na Bałtyku. Ja powtarzam, że można, ale ogólnie nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania, bo to, że jest to morze, falowanie, nowy sprzęt, to może być nadmiar szczęścia, więc lepiej chuchać na zimne.

Albo w wannie gdzieś nad morzem.

Ale to już indywidualne Demo Daysy. To są firmy, do których po prostu użytkownicy, choćby do firm produkujących latarki, skafandry czy skrzydła, czy poprzez dealerów, centra testowe, Demo Center, można po prostu napisać, zgłosić, że chciałoby się przetestować jakiś konkretny rodzaj sprzętu, i czy jest taka możliwość, żeby to przetestować. I wtedy te firmy wysyłają, testujesz, ale wtedy już ten instruktor nurkowania nasz jakby przejmuje rolę tego prezentującego.

Już ostatnie pytanie, bo wiem, że musisz zaraz uciekać. 

Nie, fajnie się gada, no co Ty. 

Mówiłeś, że poza testowaniem sprzętu było jakieś szukanie skarbu. Czyli rozumiem, że są jakieś dodatkowe atrakcje dla nurków?

W przyszłym roku będziemy zmieniali formę poszukiwania skarbów, tzn. będziemy zmieniali to, co było poszukiwane. Teraz po czasie możemy powiedzieć, że przez ostatnie 4 lata nurkowie szukali stalowych podkładek ⲫ16, które były na Koparkach rozłożone, i na tej podstawie każdy, kto coś takiego znalazł, czytał nazwę firmy, zgłaszał się do niej i odbierał jakąś tam drobną nagrodę. 

W tym roku było też trochę nowości, poprzez Active Tour, bo  mamy swoje lata, swoje przyzwyczajenia, ale żeby może coś nowego zrobić. Próbowaliśmy z wykładami, prezentacjami, ale to nie wychodziło. Był pomysł na organizowanie warsztatów, ale warsztaty de facto organizują wystawcy w mniejszych gronach, np. w przypadku rebreatherów. Więc pomysłów było dużo, ale prawdopodobnie skończy się tak, że w przyszłym roku zrobimy imprezę w ciągu dnia, a wieczorem jakiś pokaz filmu, albo coś takiego. Myślę, że to jest stale ewoluujące. To nie jest tak, że wszystko jest cały czas tak samo. Był kiedyś pomysł, żeby zrobić konkurs biegania w płetwach, ale po zweryfikowaniu podłoża na Koparkach doszliśmy do wniosku, że wartość upadkowa podczas takiego konkursu może być poważna, więc może lepiej nie. Bo nie było ładnej zielonej trawy. Ale ważne jest przede wszystkim to, żeby robić jakieś nowe rzeczy.

Ma być fun.

Ma być fun, ale też nie da się z czegoś wycisnąć czegoś, ulepić jeszcze czegoś albo dostosować. Część osób mówi: Zróbcie jakiś namiot, konferencję czy inne rzeczy. My się nie zajmujemy tym. Jesteśmy tylko dostawcami sprzętu. Od konferencji jest Baltictech czy Festiwal Wrakowy. Tego typu imprezy są. Baltictech jako konferencja nurkowa i tam też jest sprzęt z testowaniem, to chyba na basenie hotelowym można to zrobić (chyba, że ktoś odważny pójdzie na Bałtyk) i kwestia tej takiej rekreacji, towarzyskiej części z opcją sprzętu nurkowego, testowania, poznania ludzi, środowiska – bo to też jest ważne. 

Jak się czasami zastanawiam, jakbym zaczął nurkować, czy bym pojechał na takie Demo Daysy. Pojechałbym, żeby poznać, zobaczyć. To coś nowego. Nie tylko siedzieć na zasadzie, że jestem pasjonatem nurkowania, tylko tak trochę socjalizować się nurkowo.

A ile trwa taka impreza?

Demo Days’y zawsze trwały tak naprawdę sobota, niedziela. Sobota jest całkowicie bezpłatna od czasu, kiedy jesteśmy na Koparkach, bodajże od 4 czy od 5 lat. W niedzielę jest on normalnie płatny, więc też staramy się, żeby te wszystkie atrakcje były de facto w sobotę. Musimy też pamiętać, że zaczynaliśmy to robić w czasach, gdy funkcjonował jeszcze Zakrzówek i sytuacja jest tego typu, że było wtedy też tak, że część nurków jeździła w sobotę na Zakrzówek, w niedzielę na Koparki. Druga grupa w sobotę na Koparki, w niedzielę na Zakrzówek, i do domu. Więc tak naprawdę 2-dniowa impreza by się nie sprawdziła, żeby dopasować do grupy, więc wygodniej jest zrobić całość, i wtedy po prostu mamy tę sobotę. Ale to zawsze odpisujemy, zawsze robimy wydarzenie na Facebooku (zapraszam do polubienia).

Właśnie, powiedz mi, jak znaleźć informacje o Demo Daysach.

Facebook.com/nurkowedemodays. Na pytania, czy jest strona internetowa, odpowiadam: nie, nie mamy strony. Jesteśmy od lat lojalni Facebookowi.

To my zrobimy.

Nie wiem, czy jest taka potrzeba. Oficjalnie Facebook jest aktualnie otwarty, więc mam też kilku klientów, którzy nie mają Facebooka, a powiem szczerze, że potrafią mi wytknąć, że są jakieś błędy interpunkcyjne, ortograficzne bądź edytorskie (tutaj też pozdrawiam). Ja mówię: Ale Ty nie masz Facebooka. Ale to nie znaczy, że nie obserwuję. Kiedyś Facebook był zamknięty i to nie było możliwe, a teraz już można śledzić. Jedyne co, to jak ktoś chce napisać, że było słabo, to bez Facebooka tego nie napisze na Facebooku, chyba że z lipnego konta.

Czyli warto mieć Facebooka w takim razie.

Nie trzeba, ale można. Ja np. znam taką osobę, która ma konto na Instagramie, ma całą masę obserwujących, znacie też tę osobę, ale żadnego posta ta osoba nie wrzuciła. Bo kiedyś Facebook dawał taką opcję, że wystarczyło nacisnąć magiczny guzik i troszeczkę robiłeś z automatu konto na Instagramie, chociaż nigdy w życiu na nie nie wchodziłeś, ale miałeś je zrobione w aspekcie Facebooka. I też są takie osoby, które mają konto, wszyscy ich obserwują, ale postów nie ma tam żadnych.

Jeszcze takie pytanko mam: Z wystawcami umawiacie się też przez Facebooka?

Wystawcy są na Demo Daysach, więc można do nich podejść w każdym możliwym momencie. Jeśli mam przetestowanie skuterów, to warto zrobić to z osobą, która zna się na tym, która jest przedstawicielem tej firmy, powie nam co i jak. Prawda jest taka, że w naszym segmencie przestrzegamy kwestii posiadania odpowiednich uprawnień. Bo to nie jest sztuka wziąć sprzęt. Można sobie psikusa zrobić, wiecie, jak to jest: Ja nie dam rady? Albo jak zawsze pytam się: Kupił pan coś ostatnio elektronicznego? No tak, telewizor. A czytał pan instrukcję? Nie. 

A tutaj jest trochę inna zabawa. Z rebreatherami jest trochę tak, że te wszystkie intra z nimi związane są zawsze. Namawiamy, żeby to było jako osobne wydarzenie, które możemy promować, żeby zebrać ludzi zainteresowanych rebreatherem. I wtedy docelowo ci instruktorzy (np. Marcin Bramson czy Tomek Maślonka) umawiają się na konkretne godziny z tymi konkretnymi grupami. Bo to też są wtedy inne koszta. To jest jedyny produkt, który moim zdaniem jest bardzo mocno specjalistyczny i wymaga osób z dużą wiedzą na ten temat. Nie da się tak po prostu podejść, bez żadnego doświadczenia, i powiedzieć, że się by chciało rebreatherek przetestować. Może dożyjemy czasów, że przyjdziesz na stoisko i powiesz, że chciałbyś tę złotą łódź podwodną przetestować, dostajesz kluczyki, zostawiasz prawo jazdy i płyniesz.

Myślę, że to idzie w tym kierunku.

No jest przecież operator drona, są uprawnienia na skuter podwodny, dlaczego ma nie być uprawnień na łódź podwodną? Tylko że wtedy zmniejsza się liczba akwenów, bo jak na takich Koparkach postawi się 10 małych łodzi podwodnych… no chciałbym dożyć tych czasów, żeby zobaczyć przy takim pirsie na koparkach łodzie stojące jedna obok drugiej. To byłby show. Nie zapomniałbym tego do końca życia.

Tak, i wsiadam do łodzi, na drugą stronę Koparek po bułeczki jadę?

Gdzie? Na Koparkę jadę. Wtedy już Koparki będą miały gdzieś z 60 m głębokości, bo w międzyczasie, zakładając, że coraz więcej Czechów odwiedza Koparki, to wiesz… Wiesz, z czego słyną Czesi oprócz dobrego piwa.

Z czego?

Z semtexu. Wiesz, odpowiednia ilość semtexu może pogłębić akwen Koparki, oprócz tego, że zaburzy to trochę środowisko wodne w regionie. Ale wszystko się może zdarzyć.

Czyli ostatnie Demo Days’y się udały w takim razie?

Ciężko jest mi to stwierdzić, bo ja na Demo Days’ach mam dwie role. Z jednej strony je przygotowuję, a z drugiej strony obsługuję stoisko firmy, w której pracuję. Powiem tak, to już musieliby ocenić uczestnicy. Ja nie będę do końca obiektywny ze względu na to, że organizuję to. Poza tym wydaje mi się, że już tyle lat pracujemy jako wystawcy, jako firmy, bo to są te same twarze, współpracujemy w nurkowaniu, że też nie jesteśmy do końca obiektywni, więc tak naprawdę ja nie spotkałem się z negatywnymi opiniami o ostatnich Demo Daysach, więc wydaje mi się, że się udały. 

Bo zawsze pytam, czy ktoś ma jakieś uwagi, pomysły. Na pewno lotu zeppelinem nie zrobimy nad Koparkami, ale na wiele rzeczy jesteśmy otwarci. Tylko że trzeba do tego też podejść z zachowaniem bezpieczeństwa przy organizacji, bo wiecie, jak to jest. Rzucić pomysł jest łatwo. Z realizacją jest tak, że finalnie zostaje się samemu.

My byliśmy, nam się bardzo podobało.

Ale ile Wy byliście? Krótko.

Krótko, bo pojechaliśmy na obiad. A wszystkie knajpy były zamknięte. Bo komunie.

Myślałem, że do Mc Donalda jeździcie.

Też był zamknięty, też była impreza komunijna.

Też? W Mcdonaldzie?

Tak, w Happy Meal’u.

To trzeba było do Drive Thru. Też zamknięty, też komunia, pewnie ciąg samochodów komunijnych.

Nie, naprawdę, pan w knajpie powiedział, że tutaj, w tym mieście nie znajdziemy żadnej restauracji. Pojechaliśmy do najbliższego innego miasta.

Do Sosnowca.

Nie, w stronę Częstochowy, do Łodzi. 

W stronę Częstochowy, do Łodzi… No powiem Wam, że geografia dobrze idzie. W stronę Łodzi do Częstochowy, to tak! Ale nie przejmuj się, teraz mamy ładną obwodnicę Częstochowy, więc się łatwiej jeździ.

Nie, było spoko, naprawdę.

Mówię, można to zmieniać, ta impreza może ewoluować, tylko że w którymś momencie osiągamy już ten max, bo następny krok, żeby zrobić, to musielibyśmy kompletnie zmienić koncepcję imprezy. A zmienianie koncepcji imprezy zmienia koncepcję kosztów i innych rzeczy, a to jest właśnie tak, że ta impreza pod kątem wystawców jest stawiana w takiej wersji, bo ludzie mówią: A, bo opłata bazowa, bo coś tam. Tylko musicie też wziąć pod uwagę czynnik, że dla wystawcy to też jest duży koszt, bo nocleg, namiocik albo wiata (oferujemy wiaty dla chętnych wystawców), koszty związane z dojazdem, trzeba też ludzi zaangażować. Ale chodzi o to, żeby ta impreza była przyjazna i dla uczestników i dla wystawców. I od lat to robimy i od lat tak to funkcjonuje. 

Póki jeszcze będzie mi się chciało, to będę to robił, jak nie będzie mi się chciało, to komuś to przekażę, albo nie wiem, może sprzedam. Nie sądzę, żebym poszedł tą drogą, ale mówię, póki co 11 lat to robimy, od 2011 roku, zaczęliśmy z Jackiem Trembowelski to robić i tak to w sumie trwa do teraz. Mamy wystawców. Pamiętam, że na początku z wystawców to był Posejdon, Tusa, XDEEP, Paweł z C Monstera był, i z czasem dochodziły następne firmy. Czasami jednego roku te firmy są, drugiego ich nie ma. Niektóre firmy mają też taki klucz, że wystawiają się co 2 lata.

Też brzmi to sensownie.

Tak to się przyjęło, bo im się to bardziej opłaca. Niektórzy chcą pokazywać nowości, niektórzy chcą tylko pokazać ofertę, niektórzy dają sprzęt testowy i pokazują ofertę, więc każdej koncepcji jest sporo. Biznesowo wiem, że część wystawców jest bardzo zadowolona, ale to jest niesprawdzalna kwestia tak naprawdę i my tego też nie weryfikujemy, bo to nie jest moja sprawa. 

Częściej jest tak, że to właśnie gdzieś tam też dilerzy czy instruktorzy przyjeżdżają z kursantami i po prostu mają też możliwość pokazania. Kiedyś ten efekt WOW był troszeczkę większy, teraz branża przeszła przemianę, bo kiedyś, jak szedłeś na kurs suchego skafandra, to w centrum nurkowym było 15 sucharów, no, może mniej, w przeróżnych rozmiarach, pamiętam, że szkoliłem się w skafandrze, który był mega duży. 

Z perspektywy lat powiem, że polecam zrobienie kursu z suchego skafandra u instruktora, a nie bawić się w samouka z książką Nauka nurkowania w suchym skafandrze w weekend, bo jest to bardziej czasochłonne i bardziej męczące. A teraz w centrach nurkowych mamy skrzydła, automaty, suche skafandry, skutery. Kiedyś to było nie do pomyślenia, teraz to jest. Więc widzimy, że branża nurkowa ewoluuje i nie ma już tego takiego efektu, że ktoś mówi: No dobra, mam przetestować sobie skrzydło, to ja mogę przetestować sobie w moim centrum nurkowym, na miejscu, na wyjeździe, lub właściciel centrum ściągnie mi ten sprzęt, albo ma centrum testowe, i ja mogę przetestować latarkę, mogę przetestować skrzydło, skafander, płetwy… 

No chyba tylko masek jeszcze nie widziałem testowych, ale mogę powiedzieć, że znam przypadki w centrach nurkowych, gdzie np. oferowane są maski do testowania, które możesz potem po prostu sobie kupić i np. co ileś tam nurkowań one są zamieniane na nowe. I to jest też moim zdaniem fajna opcja, bo mimo wszystko nie ma nic bardziej przykrego, jak sytuacja, jaką np. ja miałem, z maską TechniSat Plug i pytałem się, jaką maskę wybrać, i wszyscy mi ją polecali. Ja kupiłem Technisub Look i stwierdziłem, że mi nie pasuje, bo podlewa mi wodę. I pamiętam, że mój kolega powiedział, że jestem w tych 5% populacji, której nie pasuje TechniSat Plug.

To co, mam nadzieję do zobaczenia na następnych Demo Daysach w takim razie?

Za rok. Chyba że w międzyczasie coś nam się zmieni i zrobimy we wrześniu, bo mamy kilka takich zapytań, czy może byśmy coś we wrześniu zrobili, ale jeśli cokolwiek we wrześniu, to myślę, że to gdzieś będziemy… No chyba, że zrobimy to znowu na Koparkach, ale bardziej bym chyba gdzieś szukał w stronę północną, żeby się na północ przenieść, żeby dla tej północnej Polski zrobić, żeby nie było, że tylko południowa Polska ma tak fajnie. Ale to też mówię, nie obiecuję. Zostaje normalna wersja. Co roku jesteśmy raz w roku. 

Musimy też pamiętać, że mamy normalną pracę, mamy swoje rzeczy do zrobienia, więc to się tak wydaje, ale tak naprawdę tam jest bardzo duży proc. uczestników, ale też trzeba zobaczyć, ilu jest wystawców. Teoretycznie od każdego wystawcy masz 2 osoby. To mając 20 firm, masz 40 osób.

I w tym samochody itd. jeszcze. Sporo jest tego.

Lądowisko dla helikoptera było specjalnie, żeby nikt nie parkował.

Szukaliśmy go.

Było narysowane. Mapka w ogóle ewoluowała, bo mapka miała nieproporcjonalne kwadraciki, przez to stoiska na mapie wychodziły gdzieś hen daleko, a finalnie wyszły bliżej. Ale to jest kwestia uroku używania programu graficznego Paint. Jak mały kwadracik jest, to nie widać czcionki z numerkiem w środku, a potem trzeba też legendę zrobić.

No to co? Sukcesów w Demo Days’ach i do usłyszenia.

Dziękuję bardzo i do zobaczenia następnym razem.

Do zobaczenia!