Jest takie stare powiedzenie, często przypisywane żołnierzom jednostek specjalnych: „W kryzysie nie wznosimy się na poziom naszych oczekiwań, ale spadamy do poziomu naszego wyszkolenia”. W nurkowaniu, gdzie sekundy decydują o życiu, a najbliższa pomoc jest na powierzchni – czasem wiele minut drogi stamtąd – te słowa nabierają szczególnej mocy. Wielu z nas ma podstawowe przeszkolenie ratownicze. Ale czy posiadanie certyfikatu jest tożsame z umiejętnością działania pod ekstremalną presją? Czy wiemy, jak naprawdę używać defibrylatora w mokrym środowisku, jak skutecznie holować nieprzytomnego nurka, albo jak opanować krwotok, czekając na służby ratunkowe? W dzisiejszym odcinku porozmawiam o tym, dlaczego warto pójść o krok dalej niż standardowe kursy. Moim gościem jest Kasia Gapska, która podzieli się swoimi doświadczeniami ze specjalistycznego kursu ratowniczego DAN. Zapytam ją nie tylko o to, jak wyglądają realistyczne scenariusze i ćwiczenia na zaawansowanych manekinach, ale także o to, jak ta wiedza przekłada się na prawdziwe życie – i to nie tylko to podwodne.

Obejrzyj odcinek

Zdjęcia

Przeczytaj podcast

Kamil:
[0:15] Cześć Kasiu.

Kasia:
[0:16] Cześć Kamil.

Kamil:
[0:17] Powiedz mi, gdzie ostatnio nurkowałaś?

Kasia:
[0:19] Ach, słynne pytanie. Hańcza.

Kamil:
[0:22] O Jezus Maria, to zimno było, nie?

Kasia:
[0:24] Zimno, czy wiesz co, może nie tyle zimno, co bardzo deszczowo i bardzo mokro po nurkowaniu, więc stwierdzam, że lubię wchodzić do wody, być mokra, ale już na zewnątrz jak się wychodzi po nurkowaniu w deszczu, to nie jest fajnie.

Kamil:
[0:38] Także nagrywamy w deep spotcie, to może jakiś nurek po nagraniu.

Kasia:
[0:40] Może, cieplutko.

Kamil:
[0:42] Dokładnie tak. Słuchaj, temat, to jest Twój temat. o którym chcesz porozmawiać, czyli kursy ratownictwa, taki kurs pierwszej pomocy, ale nurkowej, taki danowski kurs. Tylko od punktu widzenia kursantki, a nie instruktorów czy instruktorek. To jest twój temat, który ciebie zainspirował. I w sumie mi się też podoba, bo najczęściej faktycznie rozmawiam z instruktorami, dlaczego warto i to wszyscy mówisz, wszyscy wiemy, że warto, prawda?

Kamil:
[1:08] No ale ty jesteś po takim kursie, no to zacznij w ogóle może opowiadać, co cię skłoniło do pójścia na taki kurs.

Kasia:
[1:14] Pewnie. Wiesz co, generalnie zacznę może trochę od takiego kontekstu nurkowego, bo faktycznie gdzieś te kursy przy nurkowaniu się pojawiły. Ja zaczynając swój kurs, idąc po kolei oczywiście, jeśli chodzi o etapy rozwoju nurkowego, poszłam na kurs reski, oczywiście EFR, który jest tam szkoleniem obowiązkowym, stwierdziłam, że kurczę, jest to bardzo ważny temat, w szczególności, że na reski uczymy się my jako nurkowie już brać odpowiedzialne, też za innych nurków, nie tylko za siebie. I ponieważ poszłam w ścieżkę instruktorską, czyli taką profesjonalną, no to już też musiałam się trochę więcej dowiedzieć. I gdzieś po drodze tej ścieżki profesjonalnej dowiedziałam się o tym, że są jeszcze dodatkowe kursy rozszerzające tę wiedzę. Szczerze mówiąc poszłam na ten kurs i to było dla mnie takie wielkie wow, można więcej, można świadomie i nie ukrywam, że gdzieś obok tego nurkowania, właśnie to ratownictwo nurkowe jest bardzo bliskie mojemu sercu, a tak naprawdę cała moja też ścieżka wynika trochę z tego, że jestem niedoszłą studentką medycyny, więc gdzieś też mi brakowało trochę takiego medycznego podejścia. I na pewno czułam niedosyt po takim podstawowym szkoleniu.

Kamil:
[2:37] Ale mówisz podstawowe szkolenie, czy takie rescue?

Kasia:
[2:39] Takie rescue i tak, rescue diver, dokładnie.

Kamil:
[2:41] To holowanie tego nurka.

Kasia:
[2:43] Holowanie, wydobycie nurka i tak naprawdę wydobycie go na powierzchnię i pada pytanie, co?

Kamil:
[2:49] Karetka.

Kasia:
[2:49] Karetka i do widzenia. Dokładnie. Więc tutaj z tego punktu widzenia na pewno były to elementy, bo gdzieś tam spowodowałoby to zainteresowanie. No i też nie ukrywam, że ponieważ i wyjeżdżam nurkowo, czy na safari, czy gdzieś właśnie w Tajlandia, Indonezja, no to to też są miejsca, gdzie a, często mamy bardzo daleko do pierwszej pomocy, b, musimy sami też dużo rzeczy ogarnąć, żeby taką osobę podtrzymać,

Kasia:
[3:17] zanim ta pierwsza pomoc faktycznie, taka profesjonalna się przyjecha.

Kamil:
[3:21] Zatrzym karetka dojedzie, czy śluje ci helikopter RPR-u, z Tomkiem Sikorą, z którym nagrywają odcinek.

Kasia:
[3:26] Tak, super.

Kamil:
[3:27] Cieszyłbym się, jakby nie musieli latać. Natomiast okej, rozumiem. Takie kursy pierwszej pomocy pewnie robiłeś sobie kiedyś.

Kasia:
[3:36] Tak, tak.

Kamil:
[3:37] Standardowo, RKO i tak dalej. Czy ten kurs danowski dużo się różni?

Kasia:
[3:42] Wiesz co, na pewno ugruntowuje wiedzę. I ja to porównam trochę do takiego… Życia wziąknego przykładu. Jak pieczemy ciasto, na przykład weźmy moją babcię i weźmy mnie. Ja jestem po Ewsze, babcia jest właśnie po takim danowskim szkoleniu. Ja muszę mieć przepis, muszę mieć koniecznie napisane, że 200 ml tego, 20 gram tego i zrobię to ciasto, wyjdzie mi smaczne i tak dalej. Moja babcia powie, że trochę tego, trochę tamtego, ona bezwiednie, podświadomie, już wie, co ma robić i wie, jakiego efektu się spodziewać. I mniej więcej to daje to szkolenie danoskie, ten first responder, czyli takie, powiedziałabym, pierwsze szkolenie danoskie rozszerzające całą wiedzę z EFRA, bo tam na pewno ugruntujemy sobie wiedzę, którą mamy już z podstawowego kursu pierwszej pomocy. Dowiemy się więcej, jakie są poszczególne kroki w tej pierwszej pomocy. Poznamy cały cykl niesienia pierwszej pomocy szczegółowo. Będziemy umieli ten cykl w kółko powtarzać, żeby tego naszego pacjenta faktycznie utrzymać przy życiu bądź przygotować do przyjazdu karetki.

Kasia:
[4:54] Po drugie, ugruntowujemy bardzo dużą wiedzę, jeśli chodzi o RKO, bo to już nie tylko uczymy się uciskać, ale uczymy się uciskać we właściwym tempie, sprawdzamy, jakie długie są przerwy między uciskiem na przykład a oddechem czy podaniem oddechu. Więc tak naprawdę świadomie decydujemy się na podejmowanie pierwszej pomocy, bo właśnie tego nas uczy kurs. Bycia świadomym ratownikiem i niesienia tej pomocy właśnie w sposób efektywny i dużo bardziej kompleksowy.

Kamil:
[5:27] A czy ten kurs jest właśnie dostosowany do warunków, że jesteśmy że jesteśmy nurkami, że jesteśmy mokrzy, że mamy na siebie kombinezony tego rzucie, bo nawet w takim zwykłym kursie pierwszej pomocy to mamy człowieka, kładziesz go na czymś twardym, stabilnym, uciskasz, dzwonisz fajrem. No tu jednak mamy, wiesz, odsprzęt.

Kasia:
[5:50] Absolutnie, absolutnie tak. Fajny element tego szkolenia to są właśnie scenariusze, bardzo realistyczne, na którym na przykład zobaczysz, jak łatwo albo jak ciężko jest poprzecinać suchy skafander.

Kamil:
[6:04] Rozcinacie suche skafandry? Tak.

Kasia:
[6:08] Powiem szczerze, bardzo było to ciekawe doświadczenie, dlatego że wydaje się, że jak masz takie zwykłe nożyczki, na przykład z apteczki, Myślisz, że łatwo, czy ciężko?

Kamil:
[6:22] Jak kupiłem pierwszy suchy skafander, to mi się wydawało, że jak go tylko gdziekolwiek źle położę, to on się zepsuje. I naprawdę tam wyściółka z mocznej siotra, żeby on nie był zniszczony. Ale teraz wiem, że jak go rzucam, to on dalej jest wytrzymały. On daje radę, więc wyobrażam sobie, że takie nożyczki pierwsze z apteczki to nic nie zrobią.

Kasia:
[6:42] No właśnie tak. I my testowaliśmy akurat różne narzędzia tnące, które nurkowie mają dostępne. więc też nie będę zwracać szczegółów, które najlepiej działają, ale faktycznie realizm sytuacji w scenariuszach podczas tego szkolenia skupiony jest głównie na wypadkach nurkowych. I też na przykład dowiadujemy się, że użycie defibrillatora w sytuacji, gdzie mamy dużo wody wokół, no bo wiadomo, ten nurek jednak jest mokry, jesteśmy na mokrym podłożu, jest bezpieczny.

Kasia:
[7:09] Tak. Więc to też jest taka wiedza.

Kamil:
[7:12] Którą… Trzeba wytrzeć pacjenta.

Kasia:
[7:13] Trzeba wytrzeć pacjenta oczywiście.

Kamil:
[7:14] Bo się elektrody nie przykleja, albo popawi skórę.

Kasia:
[7:16] Ale jeśli woda jest wokół, to nie jest to niebezpieczne dla osób niosących tę pomoc.

Kamil:
[7:22] Dokładnie tak, bo prąd idzie pomiędzy elektrodami, a nie gdzieś tam. To właśnie na tych rozszerzonych kursach, jak się na KPP zadawałem takie pytania i dla mnie to był też szok, że część ratowników nie miała pojęcia o tym. Bo mówi, no Kamil szczerze, jak ratujemy kogoś w Łodzi, to on najczęściej jest suchy, więc się nie zastanawiamy nad takimi rzeczami. i w sumie sami ratownicy byli ciekawi, czy można na mokrym człowieku faktycznie zrobić. Ci, co pracują na basanach, to wiedzą, ale przeciętny ratownik pewnie może tego nie wiedzieć. Dla mnie to też był szok. Ale to, co mówisz o tym cięciu skafandrów, to fakty. Sytuacja życiowa, trzeba go rozciąć. Czym? To jest potrenowanie tego. Nie spodziewałem się, że aż takie rzeczy są.

Kasia:
[8:05] Oczywiście ćwiczymy, czy zdejmowanie pianki, czy rozcinanie pianki, bo to też zależy, jaki ten strój nurka nam się przytrafi na scenariuszu, ale faktycznie gdzieś tam się z tyłu głowy odblokowuje takie myślenie, kurczę, no przecież to jest drogi skafander. To jest drogi skafander, ale my tu mówimy życie versus skafander. Więc też to było takie trochę psychiczne odblokowanie siebie, że kurczę, jednak ten strój nurka musimy usunąć, żeby być efektywnymi ratownikami.

Kamil:
[8:35] Mnie na przykład na rescue to, co najbardziej zaskoczyło, no to holejemy człowieka i tak dalej, ale powypinanie go z tego wszystkiego. I to jest coś, z czym sobie nie zdawałem sprawy, dopóki tego właśnie nie potrenowałem, że każdy ma inną przężę, ten jest powiązany, ten poklejony, ten w ogóle jakiś… To nie tak łatwo jest. I faktycznie w stresie to już w ogóle zapomnie. Naprawdę, nie? Rozumiem, że takie rzeczy też są trenowane.

Kasia:
[9:02] Tak, tak. Też może nie trenujemy tego ze zdejmowaniem sprzętu nurkowego w całości, bo to też nie jest szkolenie, które odbywa się w wodzie. Ale omawiamy też te elementy. Powtarzamy, co należy zrobić. Więc jakby to jest też trochę powtórzenie, ugruntowanie tej wiedzy z Rescue, żebyśmy pamiętali o tych poszczególnych etapach, czyli tam holowania nurka, rozbierania go ze sprzętu i tego, w jaki sposób go bezpiecznie z tej wody wydostać. Ale tu skupiamy się właśnie już na tych elementach i działaniu po wyniesieniu tego nurka z wody.

Kamil:
[9:35] Samo wyniesienie może być trudne, bo tu raz jest łódź, raz coś tam, ciasno, nie ciasno. Szkolenie było w deepspocie.

Kasia:
[9:41] Tak, szkolenie było w deepspocie i tu mieliśmy okazję z basenu wyciągać na przykład naszych pacjentów. Mieliśmy też możliwość przenoszenia naszych pacjentów, zarówno manekinów, jak i prawdziwe, żywe osoby na przykład na noszach. I tu też dla mnie było zaskoczeniem, ile osób jest potrzebnych, żeby tak naprawdę taką osobę przetransportować z miejsca, gdzie jest bardzo niewygodnie.

Kamil:
[10:04] Ślisko.

Kasia:
[10:05] Nie mamy odpowiednich warunków do niesienia pierwszej pomocy, ani dla tej osoby nie jest to komfortowe. To było nawet zaskoczenie, bo czy takie nosze sztywne, czy takie nosze płachtowe, każdy działają zupełnie inaczej i tutaj na przykład w płachtowych musisz uważać na głowę, musisz uważać na nogi. Ja sama wiem, kiedy byłam niesiona na takich noszach, jak bardzo można poobijać pacjenta. Nie chodzi tu o obijanie o podłogę, tylko na przykład moja głowa między kolanami, ratowników, gdzie tak trochę sobie dędała. Powinna być zabezpieczona i.

Kamil:
[10:41] Dobrze pasami przypięty tego człowieka.

Kasia:
[10:43] Tak, dokładnie.

Kamil:
[10:44] Też kolejność zapinania pasów jest bardzo ważna. To ja pamiętam znowuż też z kursu KPP, jak na przykład zapinaliśmy na początku, no dobra, polecimy od dołu, od nóg, to w tym momencie oczywiście pacjent, a on musi se zwymiotować, on musi się przekręcić i wszystko nam wylatuje i od zera, nie? Więc tak, to nawet ułożenie, przytręowanie tego na manekinie, to jedno, ale na żywym człowieku, który rusza się, nie chce leżeć, właśnie się denerwuje, bo mu skafander pocięłać,

Kasia:
[11:11] Nie? I nie oszukujmy się, wcale nie jest wygodne leżenie na takich noszach. To absolutnie to nie jest ani przyjemność, ani że tak powiem relaks dla osoby, która na nich leży, więc to, Takie przypadki oczywiście są i takie rzeczy właśnie też ćwiczyliśmy.

Kamil:
[11:29] Noszenie na noszach, to rozumiem, wyniesienie do karetki, fajnie jak są nosze, to jakby płachtowy preś, prościej pewnie mieć. Można sobie pewnie zmontować, co jeszcze trenowaliście, czy było coś związane z jakimiś uradzami typu, nie wiem, krew, coś sobie ktoś rozciął, nadział się na coś, bo to też się pewnie zdarza w naszym świecie. Tak.

Kasia:
[11:48] Trenowaliśmy też duże rzeczy związane z krwotokami, które się też w wypadkach nurkowych, nie ukrywajmy, mogą pojawić, my nosimy ciężki sprzęt, więc taki wypadek wcale nie trudno. Więc tutaj po pierwsze efektywne bandażowanie, bo to nie jest przyklejenie plastra przysłowiowego na ranę, tylko też trzeba wiedzieć, że jeśli mamy bandaż, typu gaza jałowa, mamy bandaż elastyczny, w jaki sposób można tych rzeczy używać, żeby po pierwsze zatamować ten krwotok? Jaki jest w ogóle ten krwotok? Czy on wymaga w ogóle takiego solidnego bandażowania, czy po prostu możemy go, że tak powiem, tylko lekko opatrzeć, żeby go odizolować od środowiska zewnętrznego. Więc te rzeczy też bardzo szczegółowo umawialiśmy, jakie są różnego rodzaju krwotoki i też bardzo szczegółowo umawialiśmy, jak do nich podejść. Ciekawostka, podzieliliśmy sobie ciało na fragmenty i każdy fragment umawialiśmy, w jaki sposób na przykład krwotok tamować. W którym miejscu ten ucisk będzie najbardziej efektywny w zależności od tego, gdzie rana powstaje. Inaczej działamy na nogach czy rękach, inaczej działamy na brzuchu, a inaczej jeszcze działamy, jeśli chodzi o szyję na przykład. Bo nie chcemy pacjenta udusić.

Kamil:
[13:00] Tak, na szyję nie zakładamy stazy. Tak, na przykład. Chyba, że to teściowak niektórzy mówią.

Kasia:
[13:06] Z stazą też mieliśmy bardzo ciekawe ćwiczenia, ponieważ po pierwsze, oprócz tego, że na manekinie ćwiczyliśmy zakładanie stazy, ale mieliśmy też okazję założyć ją sobie na nogę. Jest to ból. Niesamowity. Faktycznie, momentalnie można nawet na własnej nodze poczuć, jak ta krew przestaje swobodnie krążyć. Więc też widzimy, jak to działa w praktyce.

Kamil:
[13:31] Co do stazy warto pamiętać, żeby napisać datę założenia stazy, godzinę zwłaszcza.

Kasia:
[13:36] Tak, absolutnie.

Kamil:
[13:37] Bo to potem są komplikacje, jeżeli tego nie zrobimy. Krwatoki, jasne. Złamania też były trenowane?

Kasia:
[13:43] Też były trenowane, w jaki sposób usztywnić, na przykład jakich materiałów szukać wokół siebie, no bo wiadomo, jeśli jesteśmy na narkowisku, no to nie mamy, nie zawsze mamy taką profesjonalną apteczkę, która…

Kamil:
[13:56] Ale kij się znajdzie w usztywniach.

Kasia:
[13:57] Kij się znajdzie, znajdzie się właśnie jakiś tam patyk, czasami nawet może to być po prostu pasek, który jest sztywniejszy, gdzie złożymy go na dwa czy trzy.

Kamil:
[14:04] Ten odnoszenia o łowię.

Kasia:
[14:06] Tak, na przykład. O widzisz.

Kamil:
[14:08] To jest faktycznie, mniejsza może płetwa, nie wiem. Trzeba improwizować.

Kasia:
[14:13] Trzeba improwizować i wiedzieć, co trzeba zrobić. Więc jeśli mówimy tu o usztywnieniu, to wiemy, czego szukamy wokół siebie.

Kamil:
[14:21] A powiedzmy jakieś takie termoizolacje, bo wychodzimy wychłodzeni. Też było to omawiane?

Kasia:
[14:28] Tak, bardzo dużo omawiliśmy o hipotermii, bo to jest jedno z najczęstszych powikłań po nurkowaniu. Mieliśmy okazję przetestować różnego rodzaju koco, na przykład termiczne.

Kamil:
[14:39] Na sobie nawet?

Kasia:
[14:41] Na sobie. Tutaj dzięki uprzejmości Michała Kosuta, którego bardzo pozdrawiam, i naszego prowadzącego Roberta Pietrasa. Wyszliśmy na zewnątrz, akurat tutaj na Deep Spocie. Było już dość chłodno, bo ja to szkolenie robiłam akurat w lutym. Mieliśmy się wychłodzić. Super. Czyli taka mini hipotermia. W tym momencie dostaliśmy zwykłe koce termiczne, czyli nasze kwadratowe, które są złożone. Takie złoto-srebrne. Ale było też kilka innych. Były śpiwory z podgrzewaniem, bez podgrzewania, były takie specjalistyczne koce złożone z kilku warstw, też taka folia termiczna, ale zupełnie inaczej poskładana do kupy. Bardzo duże różnice. Czyli tutaj zobaczyliśmy sami, że po pierwsze podłożenie czegoś pod tego nurka, żeby nie leżał na ziemi, bo jego strój jest mokry. Ziemia też może być mokra, zmarznięta, więc to też chwila, moment i tak naprawdę od ziemi ciągnie. Pamiętanie o tym, że przez głowę bardzo szybko marzniemy, więc tutaj czy czapka, czy jakiś nawet czepek termiczny, bo też są takie czepki termiczne dostępne. No i faktycznie różnorodne rzeczy, które potrafią efektywnie tego nurka ogrzać.

Kamil:
[16:02] Ale to co mi mówisz, to mi się bardzo podoba, bo ja na niektórych tych szkoleniach poza KPP no to tu macie folię, złota srebrna, tą stroną to, tą stroną to.

Kasia:
[16:10] Akurat strony nie mają znaczenia, to też jest jedna z rzeczy, których się wywiadujesz na takim szkoleniu.

Kamil:
[16:15] Tak, a właśnie najczęściej to co jak jest zimno to tą stroną, jak jest ciepło to tą stroną. No i fajne, ale przetestowanie tego na sobie to faktycznie zaczynasz myśleć, co by było, gdyby to ja leżała. Faktycznie coś podłożyć ciepłego, czapeczkę na głowę dać mu. No. Czyli dużo praktyki tak naprawdę.

Kasia:
[16:34] Tak, to są zajęcia i ten kurs jest bardzo praktyczny. Tam jest bardzo mało teorii, którą wykłada nam prowadzący podczas trzech dni, bo też trzeba powiedzieć, że to szkolenie nie trwa paru godzin, tak jak kurs EFR, tylko trwa trzy dni. I faktycznie jest złożone głównie z scenariuszy. I przyznam wezbicie, mi się wydawało, że ja dużo wiem, bo jestem trochę fanatykiem pierwszej pomocy, więc dużo czytałam, dużo się uczyłam. Byłam na kilku kursach pierwszej pomocy.

Kamil:
[17:04] No ile razy można to RKO robić?

Kasia:
[17:06] Tak, dokładnie. Ale pamiętam do dzisiaj mój pierwszy scenariusz. Tutaj właśnie na dbispocie. Nie będę zdradzać szczegółów, jaki to był, ale faktycznie był w środowisku wodnym. Wchodzisz na miejsce wypadku i wyobraź sobie po prostu biała kartka w głowie. Nagle takie zamroczenie. Kurczę, co ja mam robić? Wiem, przecież się przygotowywałam, znam poszczególne kroki, ale mimo wszystko widzisz, ok, to był manekin, ale widzisz tą sztuczną krew, widzisz właśnie tą sytuację, gdzie koledzy, koleżanki grają gapiów. I nagle po prostu patrzysz i kurczę, ty masz podjąć działania i masz to zrobić w miarę szybko, efektywnie i faktycznie pokazać, co potrafisz. I ten kurs z dnia na dzień było tak, że każdy kolejny scenariusz to już było, że ta kartka zaczęła się zapełniać takim podejściem, ok, to są poszczególne kroki. Ja w głowie już myślę, ok, w tym kroku powinnam zrobić to, w tym powinnam zrobić to. I faktycznie jest tak, że w ostatnim dniu podchodzisz do swojego finalnego scenariusza i ty już wiesz, co masz robić. Robisz to świadomie, wiesz, czego się spodziewać i jest mniej rzeczy, które cię zaskakuje, które oczywiście nasi prowadzący tutaj zmieniają scenariusze, żeby też…

Kamil:
[18:27] Ja powiem szczerze, Przekonujesz mnie na ten kurs, ja się na pewno zapiszę do Michała. Michał też mnie zapraszał, bo ja mam przykład wzorowanie z KPP, gdzie faktycznie te scenariusze robiły roboty, właśnie też gapie, którzy są, którzy przeszkadzają, którzy krzyczą. To było takie, że to nie jest manekin, który leży, tylko to jest na przykład właśnie pani, która ma sztuczną krew, co siedzi i ona się krzyczy, ona się wije. Nie jest tak, że manekin przyłożysz i tylko ją możesz dotykać, próbujesz bandażować. Ona rusza tą ręką, macha, chlapie cię tą krwią. Dlatego też nie wiem, czy tu byli się aż takie scenariusze.

Kasia:
[19:04] Bo można się było ubrudzić.

Kamil:
[19:06] No właśnie. I właśnie też zadbanie o swoje bezpieczeństwo jako tego ratownika, to daje. No bo, no mówmy się, jak jest manekin leżący, poradzimy sobie. Jeżeli to jest człowiek, którym, jeszcze mokry człowiek, w śliskim środowisku, gdzie my możemy się wywrócić na przykład, ciasno w niektórych pomieszczeniach, no zależy, gdzie się zaklinuje, to może być, nie wiem, pod prysznicami na przykład. Przewrócił się, poślizgnął, upadł głową, głowa rozcięta. to nie tylko jest taki wypadek nurkowy co sobie pewnie wyobrażamy, że pod wodą coś się stało no ale głupia rzecz wyszedł z wody,

Kasia:
[19:37] Potknął się nawet wyobraź sobie safari jesteś w wozience na łodzi bardzo łatwo poślizgnięcie się w jakiekolwiek urazu prowadzę rejsy morskie.

Kamil:
[19:46] Tłumaczę zawsze załodze, jak poruszać się po jachcie jak korzystać z toalety, żeby uniknąć tych urazów no właśnie, to są tego typu rzeczy a właśnie na łodzi no to tak szybko nie dopłyniemy do tego brzegu.

Kasia:
[20:00] Mamy zawsze jednak trochę czasu, zanim ktokolwiek do nas będzie w stanie albo dotrzeć, albo my dotrzymy do lądu, gdzie będzie można przekazać dalej.

Kamil:
[20:08] Ten człowiek poszkodowany mi to nic nie jest, zaraz mam nurka, muszę iść pod wodę, bo zapłacone przecież, tak? Więc ta rzecz… Mówisz, że największe wrażenie zrobiły te scenki, bo to jest takie realne przecież podejście do tego i one trwały w większość tego kursu. Tak. To jest, nie wiem, 90%?

Kasia:
[20:28] Powiedzmy 20-80%. Bo też czas na omówienie, przygotowanie. Też jeszcze pewne rzeczy powtarzaliśmy, jeśli chodzi o teorie. Bo kurs jest głównie po to, żeby upewnić się, że rozumiemy to, co przeczytaliśmy. To, co było w materiałach i to, co wiemy z wcześniejszych kursów. Więc to były bardziej dyskusje, a nie takie wykłady, że to jest coś nowego. Czyli tutaj bardzo stawialiśmy na to, żeby wymienić się doświadczeniami, pokazać, opowiedzieć na przykład o różnych naszych przypadkach.

Kasia:
[20:58] I ja powiem Ci, że dla mnie takim dużym sprawdzianem faktycznie po tym kursie był w ogóle przypadek, który ja akurat miałam na jednym z nurkowisk, kompletnie niezwiązany z nurkowaniem. I powiem Ci, że bardzo się cieszyłam w tamtym momencie. Nadal się cieszę, że ja byłam po tym kursie, bo mieliśmy sytuację po nurkowaniu, gdzie jeden z plażowiczów przybiegł do bazy i zaczął krzyczeć, słuchajcie, dziecko tonie. Więc nadal zresztą ciarki mnie przechodzą, jak widać.

Kasia:
[21:30] Podbiegliśmy kilka osób z bazy na plażę. Od razu można było zlokalizować, gdzie ta sytuacja ma miejsce. Mnóstwo gapiów uwaga, z telefonami, żeby nie było bo przecież to jest, kurczę, fajny fajny materiał na social media mimo, że jest to traumatyczne przeżycie dla tutaj najbliższych i dla osoby która jest poszkodowana i rodziny, i wiesz co, to był taki moment gdzie poczułam, kurczę, tak, do tego się przygotowywałam, wiem co mam robić i zaczęłam tą akcję koordynować, dziewczynka się podtopiła, zniknęła rodzicom mniej więcej na minutę która z oczu była nieprzytomna, Bardzo ciężko oddychała, więc też wiedziałam, ok, zaczynam od tego, że najpierw muszę zająć się tym oddechem, więc pierwsze pięć oddechów. Na szczęście zaczęła sama oddychać. Ale później tak, ty dzwoń po karetkę, bo wiedziałam, że jest to przypadek medyczny, więc można skrócić całe łańcuch i zadzwonić od razu pod 999, a nie pod 112. Ty na przykład, nie wiem, Krzysiek przynieś koce, ty Radek załatw zestaw tlenowy. Więc też już takie wydawanie poleceń i świadome budowanie tego, co musi po kolei nastąpić, pokazało, że faktycznie to szkolenie daje ci to świadome.

Kasia:
[22:52] Podejście do sytuacji. Masz już tą pamięć mięśniową, bo ty nie myślisz kurczę, co tam było, czy tam było pięć oddechów, czy uciski, czy tam był jakiś wstrząs. Po prostu nie myślisz, ty już wiesz, co po kolei robić. Na przykład z tymi kocami. Ja wiedziałam, że taka siedmioletnia dziewczynka, która przed chwilą, że tak powiem, odzyskała przytomność, mówiła, że już wszystko było okej. Też parę razy zwymiotowała, no bo wiadomo, po napiciu się wody to jest normalna reakcja.

Kasia:
[23:22] Co przewidywałam? Wpadnie mi we wstrząs, czyli generalnie będzie jej zimno, będzie jej niewygodnie. Temperatura 30 stopni, a ona po prostu, wiesz, chodzi i dygoce strasznie, więc była pod kilkoma kocami. Koc termiczny w ogóle nam nie pomógł. Praktycznie tylko tyle, że zabezpieczyliśmy tym kocem podłoże pod nią, żeby ją odizolować od mokrego podłoża, bo też wyciągnięta z wody mokra leżała na mokrym kocu. Więc to były koce, ręczniki, cokolwiek się udało znaleźć, zbieranie informacji od rodziców, ile ma lat. Tak, dokładnie. I faktycznie przyjechała karetka, Ja poczułam taką trochę dumę, że kurczę, ja jestem w stanie powiedzieć, jaka jest saturacja, ile ma oddechów, jakie były poszczególne kroki, co się dowiedzieliśmy. I faktycznie widziałam w oczach tego ratownika z karetki, że on taki był, no kurczę, może nie mówił wow, ale na pewno było widać, że to były dla niego informacje, które bardzo się przydały.

Kamil:
[24:27] Dokładnie wiem, o czym mówisz, bo miałem podobną sytuację. A ten nastolatek jechał przede mną na motocyklu, wpadł w poślizg, nie ma uprawnień, za szybko, no rozbił się po prostu właśnie na znaku drogowym. Też właśnie się zatrzymałem, zacząłem go ratować, przyjechali ratownicy, też właśnie, to jest to, o czym mówisz, przekazałem wszelakie informacje, za czym w ogóle mnie ratownicy wymienili w RKO, oni powiedzieli, kontynuuj dalej, no bo oni musieli się rozłożyć ze sprzętem. Ja już miałem podłączony swój defibrylator do tego człowieka, więc na moim defibrylatorze kontynuowaliśmy działanie To jest to uczucie, że ty wiesz, co robić i potem przekazujesz ten łańcuch do ratownika, który nie zaczyna od zera, tylko kontynuuje, podłączyli mu płyny, bo krew miał dużo ubytej krwi, więc wrywali mu skroplówki do dużo płynów itd. Więc wiem, o czym mówisz. A to jest tak, że jak nie trenujemy tego… Ciężko jest trenować poza kursami, bo niecodziennie przecież nurkujesz i spotykasz kogoś stopiącego, więc takie kursy z mojej perspektywy warto odnawiać.

Kasia:
[25:29] Absolutnie tak i to jest właśnie też ta różnica między EFREM a kolejnymi szkoleniami. O ile na EF takim szkoleniu z pierwszej pomocy masz jakieś takie powiedzmy mini scenariusze, ale to są zazwyczaj proste, gdzie sobie naprawdę poradzisz po takim kursie z tego typu sytuacjami, ale te scenariusze właśnie, ten realizm sytuacji, że to nie jest tylko, dajmy na to maseczka czy rękawica. Ja na EF-sze pamiętam, że ja rękawicę wyjęłam, ale w sumie nie widziałam potrzeby w ogóle ich używania, bo tak naprawdę było jakieś podtopienie, jakaś osoba uporażona prądem. A znowu tutaj, na kolejnym etapie, czy na tym kursie donoskim, first responder, okazuje się, że jest nagle krew. Nagle są jakieś rany otwarte, które ty musisz robić właśnie RKO, musisz efektywnie przygotować osobę do udrożnienia dróg oddechowych. Musisz sprawdzić, czy w ustach na przykład tej osoby coś jest. Więc tak na dobrą sprawę zaczynasz sobie zdawać sprawę, po co są te środki ochrony osobistej.

Kamil:
[26:37] Czasem nie jedna rękawiczka, bo dwie lub trzy.

Kasia:
[26:39] Dokładnie.

Kamil:
[26:40] To też właśnie mnie zaskoczyło, że dwie, trzy rękawiczki, po co, nie? No właśnie, na kursie pierwszej pomocy, no tak jak stoisz.

Kasia:
[26:48] Dokładnie. I tutaj taka ciekawostka, bo ja akurat byłam na dwóch rodzajach szkoleń danowskich, też oba z Michałem. Właśnie pierwszy to był First Responder, a drugie to był Dan Diver Medical Technician, czy już powiedziałabym taki ala nurkowy kurs techniczny. I to, co mi zostało, to szafa, może nie szafa, w tej chwili już trzy apteczki, które włożesz ze sobą na nurkowiska, bo mam apteczkę.

Kamil:
[27:18] Tego się obawiałem, bo ja tak samo po każdym kursie zamiast kupić sobie gadżet, kupiłem defilibrator. Po kolejnym kursie kupiłem rurki nosowo-gardłowe. Potem kupiłem ambu i potem musiałem zmienić samochód, żeby to pomieścić. To jest ten minus tych kursów.

Kasia:
[27:32] Tak, absolutnie się zgadzam. Ale z drugiej strony, jak już to rozmawiam tutaj z ekipą, z którą jeżdżę i oni na przykład wiedzą, że ja jestem po takich szkoleniach i mam też taką inklinację właśnie a la nazwijmy to medyczną. Oni mi powiedzieli jasno, oni się czują bezpiecznie. Tylko ja im zadałam pytanie, słuchajcie, okej, ja was uratuję, ale czy wy mnie uratujecie?

Kamil:
[27:52] Dokładnie.

Kasia:
[27:52] I stąd też taki, powiedziałabym po cichu może obowiązek czy taka nawet etyka takiej osoby przeszkolonej w większym stopniu właśnie promować te szkolenie. Dlatego też chciałam z tobą o tym porozmawiać i powiedzieć, że to nie chodzi o kursy, tylko chodzi właśnie o to, czy prowadzenie kursu jako instruktor, tylko właśnie pokazanie wszystkim, czy nurkom, czy to profesjonalnym, rekreacyjnym, że my tak naprawdę dbamy o siebie z jednej strony, ale też dbamy o swoje całe otoczenie. I ja na przykład wiem, że mój buddy, już teraz zupełnie przeze mnie przeszkolony i tak pójdzie na to szkolenie tak czy owak, bo ma to w planach. Wiem, że będę czuła się bezpieczniej, bo będę wiedziała, że on wie co robi. Więc ja nawet w tym momencie trochę magluję moją rodzinę, jeśli chodzi o właśnie

Kasia:
[28:41] takie sytuacje typu udar, czy zawał serca, bo to się może pojawić. To jest coś, co się pojawi w każdym momencie w życiu codziennym, bo tu nie mówimy tylko już o takich nurkowych przypadkach, ale naprawdę jest to bardzo przydatna wiedza.

Kamil:
[28:58] Zdecydowanie ja się z tym zgadzam. Ja mówię, kupiłem defibrator. Mam go zawsze ze sobą, jest sobie w domku, jest sobie w samochodzie, jak jadę. To się może przydać.

Kasia:
[29:07] Absolutnie. Tak są jak ja mam zestaw tlenowy, który też mam własny, który wożę na miejsca nurkowe. Akurat AED jeszcze nie, ale już gdzieś tam mi też w głowie świta, że może jednak warto, bo nie wszystkie bazy mają.

Kamil:
[29:19] Powiem Ci więcej. U mnie to się zaczęło od tego, jak mieszkam w Łodzi i naprzeciwko dworca Łódź Widzew się nazywa dworzec, Człowiek starszy, mężczyzna, wyszedł z autobusu, przewrócił się i totalnie stracił przytomność. Ja mówię, właśnie to wiadomo, ty biegnij na dworzec po defibrytor, ty dzwoń po karetkę, ja wyciągnę z samochodu rękawiczki, przystępujemy do RKO i tak dalej. Przyda się defibrytor. Po czym człowiek mi przybiega z dworca, mówi, że na dworcu nie ma defibryatora. Pani powiedziała, że są w pociągach, możesz se zabrać. Nie będę czekał na pociąg. I wtedy do mnie doszło, jak tu nie ma defibryatora. I wtedy postawiłem, kupię sobie miałem kupić sobie, żeby było śmieszniej iPada, do prowadzenia podcastu żeby mieć pytania, zamiast iPada, defibratora kupiłem sobie iPad defibrator, taki film iPad, iPad to iPad i stwierdziłem, że to jest najlepszy wydatek, raz go używałem udało się uratować człowieka zdecydowanie lepiej niż taki tablecik.

Kasia:
[30:13] Zakup na pewno bardzo płacalny w tym momencie.

Kamil:
[30:16] Tak, zdecydowanie tak i mówię, warto, warto, no i właśnie to jest tak, że po tych kursach inaczej się patrzy na pewne rzeczy i się okazuje,

Kasia:
[30:22] Że To taka śmieszna też historyczka. Właściwie w trakcie kursu Dan First Responder czy First Aid for Diverse Professionals, Poszłam do samochodu, bo tak rozmawialiśmy właśnie a propos apteczek. Ja mówię, a kurczę, zajrzę do tej mojej apteczki samochodowej.

Kamil:
[30:39] To był pierwszy raz, kiedy to jest samochodowe.

Kasia:
[30:41] Tak, to był w zasadzie, autentycznie, to był pierwszy raz, kiedy do tej apteczki zajrzałam, co tam w środku jest. No i jest. Właśnie dokładnie, stwierdziłam, że okej. Jak będę potrzebować plasterka, to nawet tam plastra wzrzeżył chyba, ale nawet nie było.

Kamil:
[30:54] Tylko sobie ręce umyję.

Kasia:
[30:55] Tylko sobie ręce umyję. Fakt, fakt. Były rękawiczki, nożyczki, jakieś tam podstawowe bandaże, ale to starczy na pierwsze pięć minut podejmowania jakiejkolwiek akcji.

Kamil:
[31:05] Tak, jak ktoś się przewróci na rowerze, za kolanko zedrzeć i tak w parku, to mu pomożesz, ale jak się już nadzieje na kij, bo się przewrócił, to…

Kasia:
[31:11] To nie ma szans, tam jest za mało tych jednak rzeczy, więc okej, nie ma może tak profesjonalnych zestawów, jak na przykład tutaj na Deep Spocie widzimy, że mamy apteczkę do krwotoków, do hipotermii, do złamań. Gdzieś tam sobie to pogrupowałam, moim zdaniem według prawdopodobieństwa wydarzenia się danej sytuacji w miejscu nurkowym, więc też mam oddzielne taką torbę, gdzie mam parę rzeczy do złamań, parę rzeczy właśnie do krwotoków. Na pół godziny wystarczy i tyle akurat ile zazwyczaj czekamy na karetkę w naszych miejscach nurkowych, przynajmniej na terenie Polski. No ale zestaw tlenowy plus właśnie wszystkie rzeczy związane z udrożnieniem dróg oddechowych, to jest dla mnie na pierwszym miejscu coś, co każdy nurek, profesjonalista przynajmniej powinien rozważyć, żeby posiadać.

Kamil:
[32:01] No ambu mam, rurki, tak? Przetoczkę do butli, żeby do ambu podłączyć mam od Wojciecha Czechowskiego, że pozdrawiam Wojtku. Robi takie rzeczy, więc możemy bezpośrednio podłączyć butlę nurkową do właśnie ambu, wężykiem. Bardzo fajne rozwiązanie, więc no bo butlę z tlenem czy jakimś nitroxem się już znajdzie.

Kasia:
[32:21] Zawsze się znajdą.

Kamil:
[32:22] Zawsze się znajdzie, ale teraz jak tą butlę podłączyć do właśnie ambu? No i tu Wojtek jak ma takie fajne rozwiązanie.

Kasia:
[32:27] Dobrze wiedzieć, bo generalnie ja też szukałam do reduktora jakichś przyjściówek, żeby w razie czego szybko po prostu też do innych butli z nitroksem móc przerzucić.

Kamil:
[32:37] To Wojtek robi i polecam. Mała rzecz rzucasz sobie. A cieszy, nie? Dokładnie, ma rzecz, a cieszy, bo ambu masz, masz butlę, tylko jeszcze, żeby to połączyć. To jest zmrakujący element, także że można.

Kasia:
[32:49] Ale to właśnie, wiesz, co jest to, a propos takiego realizmu. Mamy różne szkolenia dotyczące dostarczania tlenu, ale tutaj właśnie w sytuacji kryzysowej, gdzie pojawia się właśnie ten wypadek. Jak już masz stres i widzisz, że coś się takiego dzieje, zacznij skręcać zestaw tlenowy. To jest dopiero coś, co jest w sumie proste. To nie jest jakby ciężka rzecz, żeby reduktor do butli przymontować i podpiąć się czy stały przepływ, czy tą mackę na żądanie, ale zaczynają się ręce trzęść, wpadasz w stres, więc tutaj też właśnie przećwiczenia takich rzeczy, Super sprawa.

Kamil:
[33:29] Przećwiczenie, rozłożenie tego, żeby ta buta chociażby położyć, żeby się nie przywróciła nagle. Tak, ja takie rzeczy trenowałem właśnie na KPP, tu pewnie są trudniejsze warunki, ale sam fakt, żeby było tych ludzi więcej do pomocy, właśnie wydawanie im poleceń, bo jeżeli ty robisz RKO, to nie rozłożysz defiluratora, nie skręcisz butli, więc sama nawet zamiana to zajmijmy się ty RKO, bo potrafisz i ja będę skręcać na przykład właśnie zestaw tlenowy, czy ta koordynacja w ogóle tego wszystkiego. Ktoś musi dzwonić w tym czasie, tam jest co robić,

Kasia:
[33:58] Się okazuje. Więc tak naprawdę jakbym mogła porównać te wszystkie, powiedzmy, trzy szkolenia, na których byłam, no to F to jest takie trochę OWD, czyli zapoznajesz się w ogóle, czym ta pierwsza pomoc jest. Niesięcie tematu, wejście w temat. Okej, tu są takie sprzęty, tu jest to. One są często prowadzone właśnie przez ratowników medycznych, więc tu mają mnóstwo historii. Też dopiero otwierasz oczy, jaki jest w ogóle sprzęt, jeśli chodzi o niesienie pierwszej pomocy. Kolejny, czyli ten Dan Press Responder, to jest tak powiedzmy AOWD albo Level Rescue, gdzie ty już świadomie podejmujesz tę decyzję, czy ty jak na Rescue. Uczysz się tej świadomości już bycia nurkiem, partnerem, a nie nurkiem, który zyskuje jakieś tam umiejętności bądź walczy o życie jak na OWD. A właśnie to ostatnie szkolenie Diver Medical Technician, też zdana, to już jest taki właśnie kurs techniczny. I tam już się uczyć być liderem, czyli koordynować właśnie wszystkie działania, wydawać polecenia, pouczać w taki sposób, że na przykład jeśli ktoś patrzy rozbieganym wzrokiem, bo sam nie wie, co zrobi, to po prostu mówisz, ok, teraz uklęknij, wyprostuj ręce, złóż ręce i będę ci mówić, jak masz uciskać. Więc to są na pewno te rzeczy, które nam bardzo pomagają.

Kamil:
[35:25] No i przede wszystkim to, co tak mi się wydaje, to przełamanie tej nieśmiałości, no bo jednak pracujesz w grupie To też jest bardzo często trudne. Przed wszystkimi zrobić RKO. To nie jest tak łatwe. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, jeśli ludzie z telefonami będą stać na przykład.

Kasia:
[35:43] Absolutnie.

Kamil:
[35:44] Do tego trafił ci się dobry dydaktyk, jakim jest Michał.

Kasia:
[35:47] Oj, bardzo. Nie ukrywam, że jednym z punktów, dlaczego poszłam dalej, był też oczywiście Michał, bo jest świetnym dydaktykiem, ma ogromną wiedzę i tutaj naprawdę szczególnie nurkom profesjonalistom, którzy gdzieś tam organizują właśnie wyjazdy, dalej, bo jeśli mówimy o Polsce, faktycznie mamy tutaj bardzo dobre zaplecze, jeśli chodzi o dostępność do pierwszej pomocy, ale faktycznie wyjeżdżamy i coś się dzieje, więc warto naprawdę tą wiedzę poszerzać.

Kasia:
[36:18] Po drugie, tak jak sam powiedziałeś, powtarzalność tych szkoleń buduje pamięć mięśniową. My w końcu już nie myślimy, ok, czy to były proste ręce, ugięte ręce, tylko my już wiemy, jak głęboko uciskać, jakie tempo.

Kamil:
[36:32] Pewnie dlatego te kursy, certyfikaty, uprawnienia, jakbyśmy to nie nazywali, są do odnawiania co parę lat. Dwa, trzy lata już nie pamiętam w KPP czy w Danie, ale to po jakimś czasie trzeba odnawić, bo raz świat medyczny się zmienia, a dwa my zapominamy.

Kasia:
[36:46] Absolutnie, na przykład jeśli chodzi o zmiany w świecie medycznym, to teraz mamy nowe wytyczne ICR-u i też AHA, czyli tych naszych dwóch organizacji, które gdzieś tam takie wytyczne a propos pierwszej pomocy dają. I to, co się zmieniło głównie w tym roku, to właśnie stawienie na zespół. Już nie jest tylko jeden ratownik, czyli ja ratuję, tylko faktycznie ratownik ma też prawo prosić o pomoc. Wskazać osoby, skoordynować i nie musi robić tego wszystkiego sam.

Kamil:
[37:18] Ja tam jeszcze pamiętam, kiedyś była zmiana, czy zaczynają od dwóch dechów ratowniczych, też chyba to od tego się odeszło, na rzecz ucisków. Bo krążenie jest ważniejsze, bo ten tlen jeszcze jest.

Kasia:
[37:28] Tak, to są wyjątki, ale już to już pozostawię właśnie na szkolenia, więc to bardzo serdecznie naprawdę zapraszam. Michał z tego co wie, będzie niedługo też prowadził kolejną edycję dana, więc warto.

Kamil:
[37:44] Mnie przekonałaś? Ja… Michał mnie w ogóle przekonał, tak? A teraz ty mnie przekonujesz bardziej. Na pewno też mówię, ja też zapraszam tak naprawdę, bo to się przyda. To się przyda. Nieważne jak pływasz, nurkujesz, ale tu trzeba umieć.

Kasia:
[37:57] Dokładnie. I tak jak właśnie opowiedziałam o tej sytuacji, my bywając często właśnie w miejscach typu plaże, różne mogą być sytuacje. To niekoniecznie musi być sytuacja stricte nurkowa, więc…

Kamil:
[38:07] No, my się będziemy wracać do domu. Też może być wypadek.

Kasia:
[38:11] To są szkolenia, to jest taka sprzeczność, bo są to szkolenia, gdzie budujesz wiedzę i kompetencje, których wolałbyś nie wykorzystywać, ale jak już trzeba je wykorzystać, to żeby to zrobić w sposób efektywny.

Kamil:
[38:26] Dokładnie, więc co, nie czekajcie, ja polecam zapisać się na kursy i do zobaczenia w następnym odcinku.

Kasia:
[38:32] Dziękuję. Do zobaczenia. Cześć.

Kamil:
[38:35] Dziękujemy za wysłuchanie odcinka. Każde odtworzenie, każde udostępnienie, polubienie czy komentarz to dla nas bardzo cenne wsparcie. A jeśli podoba Ci się nasza twórczość, możesz wesprzeć nas w serwisie Patronite. Mamy nadzieję, że zechcesz przyłączyć się do współtworzenia spod wody i dorzucić swoją cegiełkę do tego projektu.